wszystkie okręty, które zboczą ku nim ze swego kursu skutkiem pomyłki lub burzy...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Bóg to radość, Bóg to szczęśliwość, Bóg to zdrowie, Bóg to swoboda, Bóg to przyjemność, Bóg to wygoda i wszystko, co najlepsze...
- Elfowie zrobili wiele pierścieni, lecz Sauron potajemnie zrobił Pierścień Jedyny, który miał wszystkimi innymi rządzić...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- wÅ‚Ä…cznie, wszystko w tym stylu, który fachowcy nazywajÄ… stylem winietowym – sposób malo- wania przypominaÅ‚ wielce Sully'ego – w ulubionych...
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
- Wszystkie typy pracy wymagają od człowieka umiejętności współpracy z innymi, organizowania własnej pracy, radzenia sobie ze stresem, nawiązywania kontaktu,...
- Kramy po obu stronach ulic by³y zbudowane wszystkie wed³ug wzoru i nieomal tej samej wielkoœci, a przed ka¿dym sklepem rozpiêty by³ parasol z p³ótna ¿aglowego,...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania… a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
- W przypadku zabójstw pod wp³ywem silnego wzburzenia, usprawiedliwionego okolicznoœciami, zabójstwo ma przede wszystkim charakter agresji emocjonalnej -i czêsto w...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wbrew tym,
co trzymają wyspę, okręty nie mogą wpływać do portu, bo przejście jest wąskie. Toteż gdy
nieprzyjaciel zajęty był walką, wysadziłem żołnierzy na Faros, zająłem ją i umieściłem tam
załogę. Dzięki temu okręty mogły bezpiecznie dostarczać mi zboża i posiłków. Rozesłałem
bowiem do wszystkich wokół prowincji z żądaniem przysłania pomocy.
W innych częściach miasta walki nie przyniosły rozstrzygnięcia. Ciasnota utrudniała stronom
wzajemne wyparcie się z pozycji, niewielu też było zabitych. Zająłem najważniejsze punkty i w
ciągu nocy dobrze je umocniłem. W mojej dzielnicy miasta znajdował się pałac królewski, w
którym przebywałem od początku, a także przylegający doń teatr; stanowił on jakby zamek, a
wiodły zeń przejścia i ku pałacowi, i ku stoczniom. W następnych dniach jeszcze rozbudowałem
fortyfikacje; miały one służyć za przedmurze, aby nieprzyjaciel nie mógł nas zmuszać do walki
według swej woli.
Tymczasem młodsza córka zmarłego króla, księżniczka Arsynoe, opuściła pałac i przeszła na
stronę Achillasa. Odtąd wespół z nim przewodziła działaniom wojennym; żywiła nadzieję, że po
zwycięstwie zajmie miejsce królowej. Wnet jednak powstał spór pomiędzy nią a Achillasem, kto
ma wydawać rozkazy. To znowu sprawiło, że oboje stali się jeszcze szczodrobliwsi dla żołnierzy,
bo oboje pragnęli zjednać sobie ich przychylność hojnością.
Tak miały się rzeczy po tamtej stronie. Potejnos zaś wciąż wysyłał z pałacu swych zaufanych
do Achillasa, zachęcając go, by walczył niezłomnie. Tych ludzi wykryto i schwytano. Potejnosa
zabiłem7.
Podobnie jak poprzednia relacja Cezara, również ta wymaga pewnych dodatkowych
wyjaśnień, i to aż w trzech punktach.
A wiÄ™c przede wszystkim – wyspa Faros. Kto czyta powyższy szkic wydarzeÅ„, jest
przekonany, że Cezar obsadził całą wyspę. Jednakże z dalszego przebiegu działań wojennych,
wynika jasno, że Rzymianie początkowo zajęli tylko wschodni cypelek Faros. Co prawda była to
pozycja strategicznie najważniejsza, tam bowiem wznosiła się wysoka wieża, czyli latarnia
morska, strzegąca wejścia do portu wschodniego. Natomiast właściwa wyspa, dość wydłużona,
gdzie znajdowało się osiedle, pozostała nadal w ręku nieprzyjaciół; dzięki temu panowali oni nad
portem zachodnim.
Kwestia druga wiąże się ze wzmianką o pożarze. Wódz przyznaje, że wzniecił go umyślnie,
nie miał bowiem dość ludzi, by obsadzić okręty i stocznie. Otóż niektórzy późniejsi pisarze
starożytni podają, że ogień pochłonął część sławnej biblioteki aleksandryjskiej. Był to największy
księgozbiór w świecie antycznym; zawierał prawie cały dorobek literatury greckiej, zgromadzony
7 Cezar, PamiÄ™tniki o wojnie domowej, III 111–112.
63
dzięki hojności Ptolemeuszy. Jednakże owe twierdzenia o pożarze biblioteki są późne i niezbyt
jasne. Ponieważ zaś wiadomo dobrze, że jeszcze przez siedem wieków, aż do przyjścia Arabów,
ów księgozbiór aleksandryjski nadal uchodził za niezmiernie bogaty, jest możliwe, że rzecz
sprowadza się do pomyłki: ogień wzniecony przez Cezara wprawdzie strawił jakieś zwoje
papirusowe, pomieszczone jednak nie w samej bibliotece, lecz w przybrzeżnych składach.
Sprawa trzecia jest chyba najciekawsza. Oto każdemu czytelnikowi relacji Cezara musi
nasunąć się pytanie:
Ludność Aleksandrii występowała przeciw Rzymianom zdecydowanie wrogo. Jednakże część
ludności znalazła się w obrębie rzymskich umocnień, w pobliżu pałacu i teatru. Dlaczego
mieszkańcy tej dzielnicy zachowywali się biernie? Jakim sposobem garstka kilku tysięcy ludzi
Cezara zdołała utrzymać w ryzach masy, które na pewno trzeba liczyć na dziesiątki tysięcy?
Gdyby one powstały, Rzymianie zostaliby zmieceni w ciągu kilku godzin. Ale nie powstały!
Czym to wyjaśnić?
Odpowiedź jest stosunkowo prosta. Dzielnicę, która znalazła się w ręku Cezara, zamieszkiwali
głównie Żydzi. Ci zaś odnosili się do rzymskiego wodza życzliwie, ponieważ widzieli w nim
wroga i pogromcę Pompejusza. Tego Pompejusza, który przed laty zdobył jerozolimską
świątynię i ośmielił się wkroczyć do miejsca najświętszego ze świętych. Cezar, który go pokonał,
jawił się jako sprawiedliwy mściciel i wykonawca bożego wyroku.
Można więc rzec bez przesady: przyjazne ustosunkowanie się Żydów ocaliło Cezara i
Kleopatrę w chwilach najbardziej krytycznych. Dziwnym wyrokiem losu nierozważny krok