Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- Istotne jest, iż te dokumenty obejmują okres wykraczający poza ramyczasowe działania obecnego Parlamentu, a tym samym poza okres sprawowania władzy przez...
- Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama - o ile to możli-we w ogóle - i przemieniać na moje idejki, takie piękne, takie motylki,...
- Bóg to radość, Bóg to szczęśliwość, Bóg to zdrowie, Bóg to swoboda, Bóg to przyjemność, Bóg to wygoda i wszystko, co najlepsze...
- ver appetebat, cum Hannibal exhibernis movit; c) cum explicati-vum lub coincidens = gdy, skoro,przez to, ¿e (z tym¿e trybem i cza-sem, jaki jest w zdaniu...
- cz¹stki (przed zmierzeniem jej cech), która nie znajduje siê nigdziew przestrzeni i czasie? Jeœli za jeden obiekt uwa¿aæ to, co jestopisywane przez jeden wektor...
- Odwróci³ siê ty³em do œwiat³a reflektora i os³aniaj¹c oczy przed blaskiem bij¹cym mu spod nóg, spróbowa³ zajrzeæ w kryszta³ow¹ g³êbinê jak przez lód, który skuwa jezioro...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- 2asmienia jednostki czy dominacji nad ni¹, lecz w celu ochrony praw zagro¿onych przez inne instytucje spo³eczne: Jednym z najtrudniejszych aspektów spo³ecznego...
- uśmierzyć bizony, gdy klatki przez dłuższy czas pozostaną odkryte?Tymczasem orszak zbliżył się do pierwszej klatki, przy której trzymało...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Od wielu jednakże i sklepów, i domów ziało pustką; niektóre frontowe drzwi stały otwarte na oścież, dzięki czemu Nynaeve widziała ich ogołocone wnętrza. Doliczyła się trzech kuźni, w tym dwóch opuszczanych, a w trzeciej kowal bez uczucia przecierał swe narzędzia oliwą, w paleniskach zaś nie płonął ogień. W jednej. krytej dachówkami gospodzie, przed którą na ławkach siedzieli pochmurni mężczyźni, powybijane były niektóre z okien, przy innej w przyległej stajni wrota kołysały się na zawiasach, na dziedzińcu stał zakurzony powóz, jedna samotna kura gnieździła się na wysokim koźle. W tej gospodzie ktoś grał na bitternie Czaplę W locie, tak to przynajmniej brzmiała, ale melodii brakowała ducha. Drzwi trzeciej gospody zabito dwoma nieheblowanymi deskami.
Na ulicach roili się ludzie, ale poruszali się jakby w letargu, umęczeni upałem; znudzone twarze mówiły, że krzątają się bez powodu, jedynie z przyzwyczajenia. Wiele kobiet w wielkich, głębokich czepcach, które niemal całkowicie skrywały im twarze, nosiło suknie o postrzępionych rąbkach, niejeden mężczyzna zaś obnosił się z podartym kołnierzem albo mankietem u sięgającego do kolan kaftana.
Po ulicach istotnie kręciło się sporo Białych Płaszczy: może nie aż tylu, jak to opisywał Thom, ale i tak dosyć. Nynaeve oddech wiązł w gardle za każdym razem, gdy widziała, jak ,jakiś mężczyzna w nieskazitelnie białym płaszczu i lśniącej zbroi patrzy na nią. Wiedziała, że nie parała się Macą tak długo, by wyglądać na Aes Sedai, ale ci mężczyźni równie dobrze mogli spróbować ją zabić - wiedźma z Tar Valon i wyjęta spod prawa w Amadicii - gdyby tylko nabrali podejrzeń, iż ona może mieć jakieś związki z Białą Wieżą. Kroczyli wśród ciżby, wyraźnie nie zwracając uwagi na otaczającą ich nędzę i ludzi z szacunkiem ustępujących im drogi.
Ignorując Synów Światłości najlepiej, jak potrafiła, zajęła się szukaniem świeżych warzyw, nim jednak słońce. złota kula płonąca na wskroś rzadkich chmur, osiągnęło szczyt swej wędrówki, razem z Elayne przeszły w obie strony niski mostek i udało im się zdobyć jedynie niewielką kiść miodowych groszków, trochę drobnych rzodkiewek, kilka twardych gruszek oraz koszyk, w którym mogły to wszystko nieść. Być może Thom rzeczywiście szukał. O tej porze roku kopce i stragany powinny być pełne płodów lata, a tymczasem zobaczyły tylko stosy ziemniaków i rzepy, których najlepsze czasy już przeminęły. Rozmyślając o tych wszystkich opustoszałych farmach, które otaczały miasteczko, Nynaeve zastanawiała się, jak ci ludzie przeżyją zimę. Szła dalej przed siebie.
Obok drzwi krytego strzechą domu, w którym mieściła się pracownia szwaczki, ktoś zawiesił kwieciem w dół bukiet z jakiejś rośliny, przypominającej żarnowiec, z drobnymi, żółtymi kwiatkami; łodygi owinięto dokładnie białą wstążką, a następnie związano żółtą, pozostawiając długie, luźne końce. Być może jakaś kobieta próbowała, specjalnie się nie przykładając, wesoło przystroić dom wbrew ciężkim czasom. Nynaeve była jednak przekonana, że to coś innego.
Przystanęła przy jakimś pustym warsztacie, nad którego drzwiami wciąż jeszcze wisiał szyld z dłutem, i udając, że szuka kamienia w bucie, ukradkiem zbadała wnętrze pracowni szwaczki. Drzwi były otwarte, w niewielkich oknach stały bele kolorowych tkanin, ale nikt ani tam nie wchodził, ani stamtąd nie wychodził.
- Nie możesz go znaleźć, Nynaeve? Zdejmij but.
Nynaeve gwałtownie podniosła głowę; niemalże zapomniała, że Elayne tam jest. Nikt nie zwracał na nie uwagi i nikt nie stał dostatecznie blisko, by móc je podsłuchać. Mimo to zniżyła głos.
- Ta wiązka żarnowca na drzwiach. To znak Żółtych Ajah, sygnał ostrzegawczy od jakichś uszu i oczu Żółtych.