Kramy po obu stronach ulic by³y zbudowane wszystkie wed³ug wzoru i nieomal tej samej wielkoœci, a przed ka¿dym sklepem rozpiêty by³ parasol z p³ótna ¿aglowego,...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Bóg to radość, Bóg to szczęśliwość, Bóg to zdrowie, Bóg to swoboda, Bóg to przyjemność, Bóg to wygoda i wszystko, co najlepsze...
- Elfowie zrobili wiele pierścieni, lecz Sauron potajemnie zrobił Pierścień Jedyny, który miał wszystkimi innymi rządzić...
- włącznie, wszystko w tym stylu, który fachowcy nazywają stylem winietowym – sposób malo- wania przypominał wielce Sully'ego – w ulubionych...
- Od strony ulicy prawie wszystkie bary oraz mniejsze sklepy zamiast ścian miały różnego rodzaju żaluzje, które usuwano całkowicie lub rolowano na czas otwarcia...
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
- Wszystkie typy pracy wymagają od człowieka umiejętności współpracy z innymi, organizowania własnej pracy, radzenia sobie ze stresem, nawiązywania kontaktu,...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania… a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
- Grobstein Ruth, Wszystko o raku piersi FAKTY, KTÓRE POWINNAÂ ZNAå, I PYTANIA, KTÓRE MO˚ESZ ZADAå 37 • Skoro us∏ysza∏aÊ takà diagnoz´,...
- W przypadku zabjstw pod wpywem silnego wzburzenia, usprawiedliwionego okolicznociami, zabjstwo ma przede wszystkim charakter agresji emocjonalnej -i czsto w...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
W sklepach tych by³y najró¿niejszego rodzaju towary u³o¿one w d³ugie szeregi.
By³y tam bele indyjskiej przezroczystej gazy, lniane tkaniny najdelikatniejszego wyrobu, jednolicie bia³e lub farbowane i zdobne w barwne podobizny zwierz¹t, drzew i kwiatów, tak precyzyjnie
odrobione, ¿e wygl¹da³y jak ¿ywe. By³y tam równie¿ materie jedwabne, ciê¿kie brokaty i
najdelikatniejsze at³asy z Persji i Egiptu w nieskoñczonej wprost iloœci. A w sklepach z porcelan¹ sta³y glazurowane naczynia najosobliwszych kszta³tów. Nie brakowa³o te¿ sklepów, w których mo¿na by³o
nabyæ wspania³e makaty i tysi¹ce dywanów i kobierców. Ksi¹¿ê Hussein przechodzi³ ze sklepu do
sklepu i nie posiada³ siê z zachwytu nad wszystkimi tymi cudownymi rzeczami, o których nawet nigdy nie œni³. W koñcu przyszed³ do ulicy z³otników i tam ujrza³ drogie kamienie i klejnoty, naczynia z
¿ó³tego z³ota i bia³ego srebra, b³yszcz¹ce od olbrzymich diamentów, krwawych rubinów, zielonych
szmaragdów i matowych pere³ oraz innych kosztownych kamieni, które wszystkie lœni³y i iskrzy³y siê, tak ¿e sklepy oœwietlone by³y ich przedziwnym blaskiem. Tedy ksi¹¿ê tak do siebie powiedzia³: "Jeœli na jednej jedynej ulicy mo¿na znaleŸæ tyle skarbów, to chyba nie wie nikt poza Allachem, jakie
bogactwa kryæ siê musz¹ w ca³ym tym mieœcie?" Nie mniej dziwowa³ siê widz¹c ma³¿onki kap³anów przystrojone z nadmiernym przepychem najpiêkniejszymi klejnotami i od stóp do g³ów spowite w
najkosztowniejsze szaty. Nawet ich s³udzy i s³u¿ebnice mieli z³ote naszyjniki, bransolety i klamry wysadzane drogimi kamieniami. W jednej z ulic bazaru zaœ stali wzd³u¿ œcian sprzedawcy kwiatów,
gdy¿ ca³y tamtejszy naród zarówno z wy¿szych, jak i z ni¿szych kast nosi³ wieñce i ozdoby z kwiecia.
file:///C|/Documents%20and%20Settings/Dario/Pulpit/Do%20Wrzucenia%20RAR/0/0/0/14.txt (2 of 31)2009-06-22 11:12:02
Jedni trzymali narêcza kwiatów w rêku, inni zdobili g³owy wieñcami, a jeszcze inni mieli zwisaj¹ce
girlandy na szyi. Ca³a ulica wygl¹da³a jak jeden barwny dywan kwietny. Nawet kupcy przyozdobili
swoje kramy wonnym kwieciem, a powietrze ciê¿kie by³o od dusznego aromatu. Ksi¹¿ê Hussein
przechadzaj¹c siê tam i z powrotem w koñcu siê zmêczy³ i chêtnie by usiad³, aby trochê odpocz¹æ.
Zauwa¿y³ to jeden z kupców i poprosi³ go przyjaŸnie i dwornie, aby raczy³ spocz¹æ w jego sklepie.
Przybysz wypowiedzia³ zgodne z obyczajem powitanie i usiad³. Wkrótce potem zauwa¿y³
przechodz¹cego machlerza*, który niós³ dywan kwadratowy, po cztery ³okcie z ka¿dej strony, i zachêca³
do kupna, wo³aj¹c: - Dywan na sprzeda¿! Ale kto zdo³a zap³aciæ mi jego wartoœæ? Albowiem kosztuje on trzydzieœci tysiêcy z³otych monet! Ksi¹¿ê Hussein zdziwi³ siê wielce s³ysz¹c tak wysok¹ cenê. Skin¹³
na machlerza i obejrzawszy dok³adnie dywan powiedzia³: - Dywany takie, jak ten, sprzedaje siê
zazwyczaj za kilka srebrników! Có¿ wiêc za szczególn¹ zaletê ma twój dywan, ¿e ¿¹dasz za niego tak wielkiej sumy, bo a¿ trzydzieœci tysiêcy z³otych monet? Machlerz myœla³, ¿e ksi¹¿ê Hussein jest
kupcem, który dopiero przyby³ do krainy Biszangarh i dlatego tak mu odpowiedzia³: - Czcigodny panie, czy myœlisz, ¿e wyznaczy³em za ten dywan zbyt wygórowan¹ cenê? Mój pan, a w³aœciciel tego
dywanu, nie pozwoli³ mi sprzedaæ go taniej ni¿ za czterdzieœci tysiêcy z³otych monet! A ksi¹¿ê Hussein na to: - Dywan ten musi posiadaæ jak¹œ cudown¹ zaletê, jeœli ¿¹dasz za niego tak olbrzymiej kwoty! -
Zaiste, efendi - odpar³ machlerz. - Zalety dywanu s¹ jedyne w swoim rodzaju i wprost cudowne. Kto bowiem na ten dywan si¹dzie i w myœli wyrazi ¿yczenie, aby dywan uniós³ go w powietrze i przeniós³
na jakieœ inne miejsce, ten w jednej chwili znajdzie siê tam, niezale¿nie od tego, czy miejsce to le¿y blisko, czy jest oddalone o wiele dni drogi i trudne do osi¹gniêcia. - Skoro ksi¹¿ê Hussein s³owa te us³ysza³, tak sam do siebie powiedzia³: "Zaiste nie mogê mojemu ojcu su³tanowi przywieŸæ rzadszego i cudowniejszego podarunku z podró¿y jak ten oto dywan i nic nie sprawi mu wiêkszej przyjemnoœci i
nie wzbudzi u niego wiêkszego zachwytu. Niech Allach bêdzie pochwalony! Cel mojej podró¿y zosta³
osi¹gniêty i dziêki temu, jeœli Allach tylko pozwoli, najgorêtsze moje pragnienie zostanie spe³nione!
Jeœli coœ ma byæ wiecznym Ÿród³em radoœci dla mego ojca, to ten dywanu. Pomyœlawszy tak, ksi¹¿ê
Hussein postanowi³ lataj¹cy dywan zakupiæ i zwróci³ siê do machlerza tymi s³owy: - Jeœli dywan ten rzeczywiœcie posiada ow¹ moc, o której mówisz, cena jego nie jest w samej rzeczy za wysoka. Jestem gotów wyp³aciæ ci ¿¹dan¹ sumê. A sprzedawca dywanu na to: - Jeœli moim s³owom nie ufasz, to, proszê ciê, wypróbuj ich prawdê i zb¹dŸ siê swej podejrzliwoœci! Usi¹dŸ na tym dywanie, a zgodnie z twym
¿yczeniem i wol¹ uniesie ciê on do karawanseraju, w którym siê zatrzyma³eœ. W ten sposób upewnisz siê, ¿e s³owa moje odpowiadaj¹ prawdzie. I dopiero kiedy przekonasz siê o ich rzetelnoœci, zap³acisz mi
¿¹dan¹ sumê. Dopiero tam i dopiero wtedy, nie wczeœniej! Powiedziawszy to, ów cz³owiek roz³o¿y³
dywan na ziemi za sklepem, poprosi³ ksiêcia Husseina, aby usiad³ na nim, a sam zaj¹³ miejsce obok niego, po czym na ¿yczenie ksiêcia Husseina dywan zaniós³ obu do karawanseraju, zupe³nie jak gdyby to by³ lataj¹cy tron króla Salomona. I cieszy³ siê najstarszy z trzech braci bardzo w myœlach swoich, ¿e posiad³ tak osobliw¹ rzecz, jakiej nie móg³by spotkaæ w ¿adnym kraju, nawet na królewskich dworach.
Serce i dusza jego weseli³y siê i radowa³y z tego, ¿e by³ przyjecha³ do krainy Biszangarh i znalaz³ tam taki dziw nad dziwy. Zap³aci³ przeto nawet czterdzieœci tysiêcy z³otych monet za dywan i obdarowa³
machlerza jeszcze dwudziestoma tysi¹cami na dok³adkê. I nieustannie powtarza³ sobie, ¿e skoro tylko su³tan ujrzy ten dywan, odda mu rêkê ksiê¿niczki Nur en-Nahar. Bo wydawa³o mu siê rzecz¹ ca³kiem
niemo¿liw¹, aby któryœ z jego braci, choæby nawet objecha³ ca³y œwiat wszerz i wzd³u¿, móg³