Roszak uśmiechnął się...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Dziewczyna na posadzce obciągnęła spódnicę, zasłaniając długie, spracowane nogi, spojrzała na Sefelta, który leżał przy niej uśmiechnięty, drgając w...
- Wcale nie zasypiam tak czÄ™sto, choć może nieÅ‚atwo wam w to uwierzyć — dodaÅ‚ z uÅ›miechem...
- - Płaczesz, bo tak ci smutno na mój widok, Cul? Pociągając nosem, uśmiechnęłam się przytulona do jegopiersi...
- zawieszenie głosu było tak wymowne, że uśmiech gospodarza stał się do reszty sztucz- ny...
- Więzień, któremu drgnęły usta jakby w zalążku uśmiechu, potarł się po podbródku...
- - O panu też mogą mówić z ironicznym uśmiechem na twarzy - rzekłem...
- zahn timothy-gwiezdne wojny Roshton rzucił mu nieznaczny uśmiech...
- - Czy pojawił się jakiś statek? Uśmiech Uno zniknął...
- Jeremy uśmiechnął się lekko...
- Ulana, Ulana15Linowski siê uœmiechn¹³...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
– Naturalnie nie próbowaÅ‚em zbyt usilnie, ale wrażenie każdy sÅ‚uchajÄ…cy powinien odnieść takie, jak mówisz. I powinien być przekonany, że byÅ‚em pewien, że Cassetti dziaÅ‚a za wiedzÄ… i zgodÄ… Barregosa.
Przyjrzał się z pewną dozą sympatii stojącemu na stole urządzeniu i dodał:
– A ja bÄ™dÄ™ naturalnie zszokowany, gdy w koÅ„cu odkryjÄ…, że Cassetti dziaÅ‚aÅ‚ na wÅ‚asnÄ… rÄ™kÄ™. Naturalnie nie pozostanie mi nic innego, jak poinformować o wszystkim gubernatora i przyznać siÄ™ do winy. Można rzec: wyspowiadać siÄ™, bo dziwnym trafem wszyscy ufajÄ… takim skruszonym grzesznikom, których ktoÅ› oszukaÅ„czo wykorzystaÅ‚. No, a przy tej okazji podpowiem im, jak najlepiej zrobić z koziej dupy trÄ…bÄ™.
Edie Habib siedząca dotąd bez słowa uśmiechnęła się złośliwie i powiedziała:
– Najpierw należy zabić kozÄ™.
Rozdział XXV
Wybrali korytarz Epsilon – zameldowaÅ‚ Victor. – Prowadzi Abraham, Ruth idzie na koÅ„cu, jeden trzyma jÄ… za koÅ‚nierz.
– DziÄ™ki, Victor – potwierdziÅ‚a Thandi przyczajona w szybie wentylacyjnym Å‚Ä…czÄ…cym oba korytarze.
Ponieważ miała trochę czasu, zbadała te szyby. Okazało się, że tak jak się spodziewała, są wystarczające duże, by nawet ktoś jej gabarytów mógł się w nich swobodnie poruszać na czworakach. Stanowiły natomiast prawdziwy labirynt, naturalnie nie uwzględniony w holoprzewodniku, bo po co turyście takie informacje. I tak sam plan korytarzy i przejść był wystarczająco skomplikowany.
– Raisha, przejdź korytarzem Epsilon do najbliższego zakrÄ™tu, tak byÅ› straciÅ‚a z oczu tÄ™ kratkÄ™ wentylacyjnÄ… – poleciÅ‚a. – Zdejmij kratkÄ™ z najbliższego szybu i postaw jÄ… pod Å›cianÄ…. Użyj tego i pospiesz siÄ™.
Podała jej specjalne, przeznaczone do szybkiego zdejmowania osłon narzędzie wyjęte ze skrzynki pozostawionej w korytarzu przez jakiegoś mechanika. Musiał uciec, gdy usłyszał strzelaninę i krzyki dobiegające z głównej sali, bo zdążył zdjąć tylko kratkę, którą cisnął na środek korytarza. Thandi odruchowo wciągnęła skrzynkę z narzędziami do szybu wentylacyjnego i dopiero po przeanalizowaniu sytuacji postanowiła oprzeć akcję o szyby.
Raisha wzięła narzędzie i poczołgała się ku wylotowi szybu.
Thandi zaś wyjęła ze skrzynki zapasowe i zwróciła się do kolejnej podwładnej:
– Yana, weźcie z OlgÄ… to i skrzynkÄ™. Postawcie je przy szybie, z którego Raisha zdejmie osÅ‚onÄ™, po czym zdemontujcie kratki ze wszystkich pozostaÅ‚ych aż do tego tutaj. Z sufitu i ze Å›cian, a wszystkie kratki ustawcie Å‚adnie pod Å›cianÄ… przy otwartym szybie. Jasne?
Odpowiedziały jej kiwnięcia głów i obie dziewczyny ruszyły w drogę. Yana ciągnęła ciężką skrzynkę zupełnie bez wysiłku. Thandi musiała przyznać, że Scragi w akcji mają swoje zalety. Dotąd była co prawda tego świadoma, ale co innego wiedza teoretyczna, a co innego empiryczna.
Ponieważ po drodze nie napotkaÅ‚y żadnego strażnika, nie miaÅ‚y broni, a to znaczyÅ‚o, że mogÅ‚a wybrać tylko jednÄ… formÄ™ ataku – jako najlepiej przygotowana musiaÅ‚a zaatakować od czoÅ‚a, a reszta od tyÅ‚u. Tylko w ten sposób bowiem zyskiwaÅ‚a pewność sukcesu i szanse przeżycia.
Wyjaśniła to zebranym. Sądząc po minach, nie spodobało im się, ale żadna nie zaprotestowała.
– Nie bÄ…dźcie gÅ‚upie! – zirytowaÅ‚a siÄ™. – Nawet mnie bÄ™dzie trudno, was zmasakrujÄ…. Wykonać!
Ostatnie słowo było rozkazem błyskawicznie przyjętym do wiadomości. Thandi poczekała, aż wszystkie znikną w wyznaczonych szybach wentylacyjnych, z których będą mogły wyskoczyć i zaatakować zajętych walką z nią fanatyków Templetona. Dzięki usunięciu kratek będą mogły zrobić to natychmiast, a przeciwnicy, widząc czerwoną skrzynkę z narzędziami i starannie ustawione pod ścianami osłony, nie powinni nabrać podejrzeń, że wszystkie wyloty szybów wentylacyjnych na dłuższym odcinku korytarza są odsłonięte.
A przynajmniej miała taką nadzieję.
Liczyła też na to, że ładunki cywilnych pulserów nie zdołają przebić metalowych ścian korytarza i szybów wentylacyjnych.
Sprawdzić to mogła jedynie doświadczalnie, więc przestała się nad tym zastanawiać.
Przeczołgała się do najbliższego wylotu w suficie, stwierdziła z zadowoleniem, że kratka została z niego zdjęta i odstawiona pod ścianę, po czym zmieniła pozycję tak, by przykucnąć przy samym otworze.
Była gotowa do tego, do czego się zobowiązała, teraz pozostało tylko czekać, aż pojawi się przeciwnik.
Miała nadzieję, że to nie potrwa długo.
* * *
Berry Zilwicki, odkąd pamiętała, miała mocne nerwy. Na szczęście.
ZnalazÅ‚a siÄ™ w zdecydowanie nieciekawej sytuacji – porwali jÄ… fanatycy religijni, na dodatek przekonani, że zÅ‚apali Ruth co oznaczaÅ‚o, że jeÅ›li dowiedzÄ… siÄ™ prawdy, zabijÄ… jÄ… od rÄ™ki. A nawet jeÅ›li jej nie poznajÄ…, przyszÅ‚ość nie rysowaÅ‚a siÄ™ w różowych barwach. Stosunek furiatów z Masady do kobiet i ich sadystyczne skÅ‚onnoÅ›ci byÅ‚y dobrze znane w tym rejonie galaktyki.