zahn timothy-gwiezdne wojny Roshton rzucił mu nieznaczny uśmiech...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Dziewczyna na posadzce obciągnęła spódnicę, zasłaniając długie, spracowane nogi, spojrzała na Sefelta, który leżał przy niej uśmiechnięty, drgając w...
- Wcale nie zasypiam tak często, choć może niełatwo wam w to uwierzyć — dodał z uśmiechem...
- - Płaczesz, bo tak ci smutno na mój widok, Cul? Pociągając nosem, uśmiechnęłam się przytulona do jegopiersi...
- zawieszenie głosu było tak wymowne, że uśmiech gospodarza stał się do reszty sztucz- ny...
- Więzień, któremu drgnęły usta jakby w zalążku uśmiechu, potarł się po podbródku...
- – To się panu opłaci – rzucił blondyn...
- - O panu też mogą mówić z ironicznym uśmiechem na twarzy - rzekłem...
- Pawian niespodziewanie szarpnął się gwałtownie na sznurze i rzucił na złodzieja, który ukradł dwie piękne główki sałaty i nikt tego nie zauważył...
- królewski, wymachując rękami przy wyjaśnianiu antyen - tropijnych przejść krytycznych, zauważył, że coś mu przeszkadza, rzucił okiem na własną dłoń i...
- - Czy pojawił się jakiś statek? Uśmiech Uno zniknął...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Dowie się pan. A teraz proszę oszczędzać oddech na bieg.
***
Stali na wzgórzu na skraju posiadłości Binalie'go. Tories, Binalie, Doriana i komandor Roshton, ten ostatni przebrany teraz w cywilne ubranie.
- A więc tak to wygląda? - spytał Binalie.
- Na obecną chwilę, tak - odpowiedział Tories, patrząc na oświetlony różowym i żółtym światłem
zachodzącego słońca trawiasty pas, pomiędzy miejscem, w którym stali, a „Spaarti Creations”.
Wzdłuż niego rozciągały się cienie dopalających się kadłubów kilku czołgów AAT. - Gratuluję
pańskim artylerzystom - dodał Jedi.
- To nie było trudne - odparł ponuro Roshton. - Standardowa procedura ataku Federacji Handlowej
zawsze obejmuje utworzenie kordonu wokół atakowanego celu. Wszystko, co musieliśmy zrobić to
zastawić pułapkę i upewnić się, że znajdzie się ona w miejscu, które w jak największym stopniu
zdenerwuje Cranscoców.
- Taa - mruknął Tories, czując ukłucie winy. To był jego pomysł i było to konieczne. Ale nadal nie podobało mu się, że celowo wywołał cierpienie i dyskomfort wśród obdarzonych wrażliwością istot.
Które, co więcej, nie miały nic wspólnego z otaczającym je chaosem.
- Mam nadzieję, że to zadziała - powiedział Doriana.
- Zadziała - zapewnił go Tories. - Do momentu, gdy te wraki zostaną usunięte, twillerzy nie będą nawet w stanie dojść do siebie, nie mówiąc już o przystosowaniu fabryki do produkcji czegokolwiek, co chcieliby tam wytwarzać Separatyści.
Roshton chrząknął.
- Miejmy tylko nadzieję, że tamci się w tym nie połapią, zanim przybędą tu nasze posiłki -
stwierdził. - A wtedy zobaczymy na ile ich stać.
- O ile nie zniszczy pan w międzyczasie fabryki - ostrzegł Binalie.
- Zrobimy co w naszej mocy - obiecał Roshton. - Ale teraz, to zależy od Separatystów.
Tories poczuł ucisk na gardle, a ciemniejące niebo oddawało całkowicie jego mroczny nastrój.
Ponieważ nawet jeśli „Spaarti Creations” przetrwa, to to, czego się obawiał, już się wydarzyło.
Wojna dotarła na Cartao.