zawieszenie głosu było tak wymowne, że uśmiech gospodarza stał się do reszty sztucz- ny...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Już samo podanie w polskiej telewizji publicznej informacji o wyrażeniu przez kogoś krytycznej opinii o wspomnianym festiwalu (firmowanym wszak przez TVP) było...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- punktach było ono skodyfikowaniem stosowanej ju uprzednio praktyki, jednak praktyce tej dopiero teraz nadało charakter w pełni instytucjonalny...
- ““Zabij go, Tanneguy!”“ A teraz - de Giac roześmiał się konwulsyjnie - teraz ten człowiek, pod którego władzą było tyle prowincji, że można by nimi...
- Niemniej obawiałem się wyjść z lasu — choć skądinąd było oczywiste, że prędzej albo później wyjść muszę...
- — Chce pan powiedzieć, że rurę założono, kiedy nie było jeszcze krateru ani tego wąwozu? — spytałem...
- I po cóż to wszystko, po cóż te wyrzeczenia dla sprawy tak od początku przegranej? Jakby z odkrytej karty czytać było można...
- Wyjaśniła Ellie, jak to było z białą, weselną suknią, że rodzina tak tego chciała, i ile radości sprawiają jej te metry jedwabnych koronek i długi, lśniący...
- ciekawe i co mnie osobiście bardzo zaskoczyło — zdałem sobie spra- wę, że czasami pracując mniej i krócej, można było zrobić więcej, niż...
- Pod ziemią mieliśmy nawet drogowskazy, dzięki czemu obcy wiedzieli gdzie się znajdują, chociaż zapewnianie przybyszom [kadrze i partyzantom] przewodnika było...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ciemnowłosemu mężczyźnie o białych bokobrodach i szczęce buldoga nie zrobiło
to różnicy — był przyzwyczajony do podobnych reakcji większości admirałów. Skinął
niedbale głową na powitanie, co nie było objawem buty, lecz normą — Klaus Hauptman
tak witał się ze wszystkimi — i wyciągnął dłoń jakby w nieco przepraszającym geście.
— Proszę usiąść. — Caparelli wskazał mu wygodny fotel po drugiej stronie biurka,
sam także usiadł i poczekał, aż adiutant wyjdzie.
— Dziękuję — powtórzył Hauptman i nie tyle usiadł, co zasiadł w fotelu niczym na
tronie. — Wiem, że ma pan wiele spraw na głowie i niewiele czasu, więc pozwolę sobie
od razu przejść do rzeczy, sir. Chodzi mi o to, że warunki panujące w Konfederacji sta-
ły się nie do zniesienia.
— Rozumiem doskonale, że sytuacja jest zła, ale mamy wojnę i...
— Przepraszam, admirale Caparelli, ale ja doskonale znam sytuację panującą obec-
nie na froncie — przerwał mu Hauptman. — Admirałowie Cortez i Givens wyjaśnili mi
ją nader dokładnie, na pańskie, jak sądzę, polecenie. Doskonale rozumiem trudną sytu-
ację tak pana, jak i całej Królewskiej Marynarki, ale nasze straty na obszarze Konfede-
racji Silesiańskiej zaczynają być katastrofalne i nie chodzi mi wyłącznie o straty moje-
go kartelu.
Caparelli zmusił się do zachowania spokoju i kultury obowiązującej królewskiego
oficera. To, że Klaus Hauptman był aroganckim, bezwzględnym i upartym sukinsynem,
nie zmieniało w niczym tego, iż był też najbogatszą osobą w całym Gwiezdnym Króle-
stwie Manticore. A to mówiło samo za siebie, gdyż Królestwo, mimo iż obejmowało tyl-
ko jeden system planetarny, było trzecim z najbogatszych państw w sferze o średnicy
pięciuset lat świetlnych. W liczbach bezwzględnych nawet Liga Solarna mu nie dorów-
nywała. Ten dobrobyt zawdzięczało Królestwo przede wszystkim usytuowaniu w syste-
7
mie Manticore Wormhole Junction, dzięki czemu system stał się centralnym skrzyżowa-
niem dróg handlowych dla osiemdziesięciu procent transportu całego sektora. Ale rów-
nie istotne było to, w jaki sposób Królestwo Manticore wykorzystało tę okazję — całe
pokolenia władców i rządów inwestowały dochody stąd płynące rozważnie i umiejęt-
nie. Dzięki temu nikt poza Ligą Solarna nie mógł się równać z Gwiezdnym Królestwem
pod względem rozwoju techniki czy efektywności roboczogodziny, a uniwersytety Kró-
lestwa stanowiły wyzwanie nawet dla najstarszych ziemskich. A Klaus Hauptman, jego
ojciec i dziadek pomogli zbudować umożliwiającą to infrastrukturę. To Caparelli nie-
chętnie, ale zmuszony był przyznać.
Niestety, Klaus też był tego świadom i czasami zachowywał się tak, jakby całe Gwiezd-
ne Królestwo doń należało. W opinii Pierwszego Lorda Przestrzeni — zbyt często.
— Panie Hauptman, jest mi naprawdę przykro z powodu strat ponoszonych przez
pańską i inne firmy, ale pańska prośba, jak by się nie wydawała rozsądna, jest chwilowo
niemożliwa do spełnienia.
— Z całym szacunkiem, admirale Caparelli, ale lepiej byłoby, gdyby Królewska Ma-
rynarka ją spełniła — oznajmił Hauptman tonem prawie obraźliwym i niespodziewa-
nie urwał.
Po czym wziął głęboki oddech i zaczął jeszcze raz:
— Proszę mi wybaczyć — słychać było, że jest nieprzyzwyczajony do wygłaszania
podobnych tekstów, ale się stara. — To, co powiedziałem i jak powiedziałem, było gru-
biańskie i niepotrzebne, tym niemniej sprawa tak właśnie wygląda, bowiem wynik woj-
ny w znacznej części zależny jest od stanu naszej gospodarki. Opłaty przewozowe, tary-
fy transferowe i podatki, które płacimy, wzrosły od wybuchu wojny trzykrotnie. Proszę
pozwolić mi skończyć: nie narzekam i nie uważam, by były zbyt wysokie. Toczymy woj-
nę o przetrwanie z drugim co do wielkości imperium w znanej galaktyce i ktoś musi
ponosić jej koszt. Moi koledzy i ja doskonale to rozumiemy, ale pan musi zrozumieć, że
jeśli nasze straty nadal będą rosły, to nie będziemy mieli innego wyjścia, jak ograniczyć
czy nawet całkowicie zaniechać lotów do i przez obszar Konfederacji. Sam pan rozu-
mie, jak odbije się to na dochodach Królestwa, a więc i na wielkości wysiłku wojennego.
I proszę zrozumieć, że to nie jest groźba, lecz stwierdzenie przykrego faktu. Ubezpie-
czenia są już najwyższe w całej historii Gwiezdnego Królestwa i nadal rosną. Jeśli wzro-
sną jeszcze o dwadzieścia procent, zaczniemy tracić na ładunkach, które dotrą do miejsc
przeznaczenia. A oprócz strat materialnych, należy także brać pod uwagę straty wśród