- Płaczesz, bo tak ci smutno na mój widok, Cul? Pociągając nosem, uśmiechnęłam się przytulona do jegopiersi...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Dziewczyna na posadzce obciągnęła spódnicę, zasłaniając długie, spracowane nogi, spojrzała na Sefelta, który leżał przy niej uśmiechnięty, drgając w...
- Dokładnie w tym samym momencie pociąg silnie zarzucił i Harry rozpaczliwie jął wymachiwać rękoma, kiedy potworna ziejąca w dole czerń ruszyła mu na spotkanie...
- CZ Ł O W IE K N IE P E Ł N O SP R A W N Y JA K O „IN N Y ” W U JĘ C IU K O N C EPC JI S O C JO L O G IC Z N Y C H 93 Niepełnosprawność może pociągać za sobą nie tylko negatywne...
- Wcale nie zasypiam tak często, choć może niełatwo wam w to uwierzyć — dodał z uśmiechem...
- zawieszenie głosu było tak wymowne, że uśmiech gospodarza stał się do reszty sztucz- ny...
- Więzień, któremu drgnęły usta jakby w zalążku uśmiechu, potarł się po podbródku...
- Legendy i podania polskieWoy stanowiy do redniowiecza, a w Polsce poudniowej i u licznych narodowoci sowiaskich do niedawna, podstawow sil pocigow...
- - O panu też mogą mówić z ironicznym uśmiechem na twarzy - rzekłem...
- zahn timothy-gwiezdne wojny Roshton rzucił mu nieznaczny uśmiech...
- Richie przekazał butelkę Bobby’emu, który pociągnął sporego łyka, mimo że nie znosił smaku owocowego wina...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Jego słowa, jego ręce na moich plecach, jego obecność - to było tak, jakby ktoś otworzył w mojej głowie drzwiczki i wlał do środka ciepłe mleko, które napełniało moje ciało, nawadniało wszystkie komórki, uspokajając je swoją życiodajną siłą, witaminami, swoją bielą.
Powiedziałam mu to, a on zachichotał:
- Jeszcze nigdy nie nazwano mnie szklanką mleka. Godzinę później dały znać o sobie skutki zmiany czasu
i Danek zaczął ziewać. Skierowałam go do łazienki, mówiąc, że zanim skończy toaletę, zdążę przygotować kanapę i będzie mógł natychmiast położyć się spać. Po kilku minutach wyszedł stamtąd w uroczej, flanelowej piżamie, wielkiej jak indiańskie tipi.
- Kanapa pościelona. Zaraz się stąd wyniosę i możesz iść spać.
- Cullen, mam zamiar spać z tobą. Nie mów „Nie” i nie sądź, że chcę czegoś próbować. Przebyłem diabelnie długą drogę, żeby cię zobaczyć, więc nie będziemy się chyba bawić w jakieś gierki. Będziemy grzecznie spali, ale w jednym łóżku. Dobrze?
- Dobrze. - Nie potrafiłam na niego spojrzeć, a serce waliło mi jak szalone.
- To „dobrze” nie zabrzmiało przekonująco.
- DOBRZE!
- Świetnie. Jestem kompletnie wykończony. Zobaczymy się później. Dziękuję za obiad, nawet jeśli był zielony. - Odwrócił się i wyszedł.
- Danek? Tak się cieszę, że tu jesteś.
- Ja też. - Wykonał półobrót i lekko, ze zmęczeniem pomachał mi ręką.
Patrzyłam, jak powłócząc nogami dotarł do sypialni i padł niczym Guliwer, na moje „zaskoczone” łóżko. Poszłam do kuchni i drżącymi rękoma pozmywałam naczynia.
Rzecz jasna, kiedy już położyłam się do łóżka, nic się nie wydarzyło. Danek zdrowo spał. Wiercąc się na swojej połowie posłania, uśmiechnęłam się w ciemność i długo słuchałam pogwizdywania jego oddechu.
Obudziłam się, czując czyjąś rękę na twarzy, a kiedy otworzyłam oczy, ujrzałam Danka, który wpatrywał się we mnie z odległości dziesięciu cali. Twarz miał nabrzmiałą i rozciągniętą w sennym uśmiechu.
- To chyba efekt zmiany czasu. Tam, gdzie mieszkam, jest teraz dziewiąta rano, więc jestem zupełnie obudzony.
Niewiele myśląc, prześliznęłam się ku niemu, otaczając ramionami jego wielkie, ciepłe od snu ciało. Leżeliśmy tak przez chwilę, by znów zasnąć.
Budząc się następnym razem, poczułam, że w powietrzu rozchodzą się smakowite zapachy, i zauważyłam z rozczarowaniem, że nie ma obok Danka, by mógł je wchłaniać razem
ze mną.
Lubię męskie ramiona. Zawsze lubiłam. Pierwszą rzeczą, jaką dostrzegłam tego ranka, były jego wielkie ramiona, poruszające się jakby w podskokach dookoła, kiedy tak pracował nad kuchenką, przygotowując śniadanie. Oparta o drzwi patrzyłam, jak krząta się tu i tam wśród odgłosów gotowania i przestawianych rondli. Najwyraźniej wiedział, co robić. I miał wspaniałe ramiona - stronie i rozłożyste, zwieńczały jego szczupłe, wysportowane ciało. Spędziłam z tym ciałem noc i uśmiechnęłam się teraz do tej myśli. Nigdy jeszcze nie spałam z kimś bez tych wygłupów przedtem. Czułam się jak nowo wybita moneta. To, co stało się zeszłej nocy, przypominało mi jakąś średniowieczną opowieść - jedną z tych najsławniejszych, kiedy to cnotliwy rycerz śpi ze swą bogdanką w jednym łożu, ale między sobą a nią kładzie na prześcieradle swój wierny miecz, żeby oboje mogli zachować cnotę.
Jedyną częścią historii, która nie pasowała, był fakt, że obecna dama serca Danka nazywała się Drew Conrad, zaś ja byłam jedynie kumplem w potrzebie.
Czy troszeczkę się w nim zakochałam tylko z tego powodu, że część mnie uwielbiała złośliwe współzawodnictwo, czy też dlatego, że wszystko, co zrobił od swego wczorajszego przyjazdu, było absolutnie urocze?
Nie wiedząc o mojej obecności, nastawił radio na muzykę disco. Zaczął tańczyć z kopyścią w ręce. Szło mu całkiem nieźle.
- Czy masz jakieś zdjęcie z okresu, gdy byłaś małą dziewczynką?
Byłam zaskoczona - przez cały czas wiedział, że tu jestem. Odwrócił się i podrzucił kopyścią, chwytając ją w dwa palce.
- Prawdziwy z ciebie worek ze sztuczkami, co? Moje zdjęcia z dzieciństwa? Tak, mam ich cały składzik, gdzieś w szufladzie.
- Wspaniale! Najpierw zjemy, a potem możesz mi je pokazać.
- A skąd ci to przyszło na myśl? - Usiadłam przy stole. Zdążył już zająć moje miejsce, ale z przyjemnością patrzyłam, jak tam siedzi.
- Chcę sprawdzić, czy byłaś taka ładna jak teraz. Mówiąc to, nałożył mi na talerz porcję jajecznicy, grzankę
i plasterki pomidora. Jajka były nawet posypane drobno posiekaną pietruszką. Dawało to niekonieczny, ale za to zachwycający efekt kolorystyczny, a zarazem dowodziło dbałości i całość smakowała sto razy lepiej. Danek dbał - o jedzenie, które przygotowywał, o mnie... o wszystko.
- Nie przywykłam, żeby mi mówiono, jaka jestem ładna. - Nieelegancko władowałam do ust pokaźną porcję jedzenia.
- Mężczyźni nie mówią o tym, bo nie chcą dawać ci nad sobą przewagi. Im ładniejsza kobieta, tym mniej pewnie czuje się mężczyzna.
- I to jest powód? Zabawne! Czy mógłbyś mi podać sól?
- Trudno iść ulicą z osobą, na której widok ludzie tak się gapią, że wpadają na ściany. Ponadto nikt nie patrzy na ciebie, kiedy jesteś z kimś tak ładnym. To bardzo deprymujące.
- Czy Drew Conrad jest ładna? - Przestałam przeżuwać i, jak zauważyłam, mój widelec zawisł w powietrzu.
Zawahał się przez chwilę, po czym przytaknął wstydliwie, odwracając wzrok.
- Co do tej pory reklamowała? Może widziałam coś, co leciało tutaj?
- Nie wiem. Myślę, że puszczali tutaj wszystkie jej hity. Ściągnęli ją tutaj, więc chyba jest znana.
- Czy wpadasz na mury, kiedy ją widzisz?
- Bez przerwy.
Odsunęłam talerz trochę zbyt energicznie - poleciał po stole jak hokejowy krążek.
- Okay! W porządku, przyznaję, jestem zazdrosna. Nie, raczej nienawidzę jej, Danku! Patrzę na ciebie i myślę sobie, że zdarzają się na świecie doskonali mężczyźni. Patrzcie, jeden jest właśnie tu, siedzi przede mną. Więc gdzie, do diabła, się podziewają? Ja spotykam wyłącznie kluchy i palantów.
- Co to jest „palant”?