znałem już wszystkie litery i umiałem czytać, a nawet troszkę pisać i nauczyłem się tabliczki mnożenia do sześć razy siedem jest trzydzieści pięć,...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Bóg to radość, Bóg to szczęśliwość, Bóg to zdrowie, Bóg to swoboda, Bóg to przyjemność, Bóg to wygoda i wszystko, co najlepsze...
- Elfowie zrobili wiele pierścieni, lecz Sauron potajemnie zrobił Pierścień Jedyny, który miał wszystkimi innymi rządzić...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- włącznie, wszystko w tym stylu, który fachowcy nazywają stylem winietowym – sposób malo- wania przypominał wielce Sully'ego – w ulubionych...
- Od strony ulicy prawie wszystkie bary oraz mniejsze sklepy zamiast ścian miały różnego rodzaju żaluzje, które usuwano całkowicie lub rolowano na czas otwarcia...
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
- Wszystkie typy pracy wymagają od człowieka umiejętności współpracy z innymi, organizowania własnej pracy, radzenia sobie ze stresem, nawiązywania kontaktu,...
- Kramy po obu stronach ulic by³y zbudowane wszystkie wed³ug wzoru i nieomal tej samej wielkoœci, a przed ka¿dym sklepem rozpiêty by³ parasol z p³ótna ¿aglowego,...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania… a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Tak czy siak nie interesuje mnie arytmetyka.
Najpierw nienawidziłem szkoły, ale pomału przywykłem i mogłem od biedy wytrzymać. Jak
mi się już strasznie nudziło, dawałem nogę, a lanie na drugi dzień dobrze mi robiło i podnosiło
mnie na duchu. Więc im dłużej chodziłem do szkoły, tym mi to było łatwiejsze. Dziwna rzecz,
ale otrzaskałem się trochę ze zwyczajami wdowy i mniej je sobie teraz przykrzyłem. Prawdę
mówiąc, mieszkanie w domu i sypianie w łóżku mocno mi się dawało we znaki, ale zanim
nastały zimna, wymykałem się czasem na noc do lasu, co było dla mnie odpoczynkiem.
Najbardziej lubiłem takie życie, jakie miałem dawniej, ale po trochu coś się we mnie zmieniło i
zaczynałem teraz lubić to nowe życie. Wdowa mówiła, że się poprawiam, chociaż powoli, i że
całkiem nieźle się sprawuję. Mówiła też, że nie przynoszę jej wstydu.
Któregoś dnia przewróciłem przy śniadaniu solniczkę, Wyciągnąłem rękę najprędzej, jak
mogłem, żeby wziąć trochę soli i rzucić ją za siebie przez lewe ramię, co odwróciłoby ode mnie
nieszczęście, ale panna Watson była szybsza.
– Weź te ręce, Huckleberry! Że też zawsze musisz robić taki nieporządek! – Wdowa szepnęła
za mną dobre słówko, ale ja wiedziałem, że to nie odegna ode mnie nieszczęścia. Po śniadaniu
wyszedłem z domu strapiony i niespokojny i tylko cały czas się zastanawiałem, co też to będzie
takiego i kiedy mi spadnie na kark. Bywają sposoby na zarzekanie niektórych złych znaków, ale
na rozsypanie soli nie ma żadnej rady; więc nawet nie próbowałem nic robić, a tylko wlokłem się
przybity i cały czas miałem się na baczności.
Poszedłem na koniec ogrodu i przelazłem po kładce przez płot, bardzo w tym miejscu wysoki.
17
Spadł świeży śnieg, warstwa może na cal gruba, i na tym śniegu zobaczyłem ślady czyichś stóp.
Ktoś przyszedł do kamieniołomów, postał chwilę przy kładce, a potem ruszył dalej wzdłuż płotu.
Dziwna rzecz, stał tak długo, a nie wszedł do środka! Nie mogłem się w tym połapać i cała rzecz
wydała mi się podejrzana. Już miałem pójść po śladach, tylko przyklęknąłem, żeby im się jeszcze
przyjrzeć. W pierwszej chwili nic nie spostrzegłem, ale potem zobaczyłem. W obcasie lewego
buta był krzyż zrobiony z główek dużych gwoździ, co jest sposobem na odegnanie diabła. W
sekundę byłem na nogach i gnałem w dół pagórka. Od czasu do czasu oglądałem się za siebie, ale
nie widziałem nikogo. Drogę do sędziego Thatchera przebiegłem najprędzej jak mogłem. Sędzia
powiedział:
– Co z tobą, chłopcze, żeś taki zdyszany? Przyszedłeś po odsetki?
– Nie, proszę pana – odparłem. – A czy są dla mnie jakieś pieniądze?
– Owszem, wczoraj wieczorem wpłynęło półroczne rozliczenie. Ponad sto pięćdziesiąt
dolarów. Istna fortuna. Lepiej, żebym je ulokował wraz z sześcioma tysiącami, bo w przeciwnym
razie wszystko wydasz.
– Kiedy ja, proszę pana – powiedziałem – wcale ich nie chcę wydać. W ogóle ich nie chcę...
ani tych sześciu tysięcy. Chcę, żeby je pan sobie wziął. Chcę je panu dać... te sześć tysięcy i całą
resztę.
Miał strasznie zdziwioną minę. W żaden sposób nie mógł mnie zrozumieć. Spytał:
– O co ci, chłopcze, właściwie idzie?
Odpowiedziałem:
– Niech mnie pan o nic nie pyta, proszę pana, proszę! Weźmie je pan, dobrze?
Zawołał: – Zdumiewasz mnie! Czy się coś stało?
– Proszę, proszę, niech pan weźmie te pieniądze – powtórzyłem – i niech mnie pan o nic nie
pyta, to nie będę musiał kłamać.
Namyślał się chwilę, a potem powiada:
– Hm... hm. Zdaje się, że zrozumiałem. Chcesz mi sprzedać wszystko, co posiadasz, a nie dać
w podarunku. Słusznie, słusznie. – Napisał coś na kawałku papieru, potem to przeczytał i w
końcu powiada:
– O, widzisz... napisałem: „Za wartości otrzymane”. To znaczy, że nabyłem od ciebie prawa i
żeś za to otrzymał, coś miał otrzymać. Masz tu dolara. A teraz podpisz.
Podpisałem, gdzie mi kazał, i wyszedłem.
18
Jim, Murzyn panny Watson, miał kłębek zbitych kłaków wielkości pięści, znaleziony w
czwartym żołądku jednego wołu, i za pomocą tego kłębka robił różne czary. Mówił, że w środku
siedzi duch, który wie wszystko. Wieczorem poszedłem do Jima i powiedziałem mu, że tatko