zaobserwować u pacjentów z zespołem pozapaleniowym mózgu...
Serwis znalezionych haseĹOdnoĹniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby siÄ tonÄĹo, jak gdyby grzebano ciÄ w ziemi.
- IdÄ c wzdĹuĹź rzÄdĂłw tych prowizorycznych Ĺóşek, Harry naliczyĹ osiemnastu pacjentĂłw, z ktĂłrych wielu byĹo niezbyt starannie opatrzoÂnych, a wszyscy...
- Autorzy tego badania wysunÄli przypuszczenie, Ĺźe leki te mogĹy uniemoĹźliwiÄ pacjentom poleganie na sobie i zakĹĂłciÄ przebiegajÄ cy w naturalny sposĂłb proces...
- ottawskich, wspomni, ile czasu i pieniÄdzy pochĹonie przeĹwietlenie, i zapewni pacjenta, Ĺźewykonane wĹaĹnie badanie daje niemal stuprocentowo pewne...
- Pacjent siada w wygodnym fotelu lub kĹadzie siÄ na kanapce, prosimy go, aby zachowywaĹ siÄ biernie, nie usiĹowaĹ pomĂłc w wprowadzaniu go w stan hipnozy, ani siÄ...
- decznoci czy sympatii, psychoterapeutš może potraktować je jako ekspresnowego, bardziej niezależnego i dojrzałego stosunku pacjenta do niego, a...
- 168Oprócz witaminy E, podawanej pacjentom trzy razy dziennie, drHaeger polecił im uprawiać gimnastykę i zdecydowanie zabroniłpalenia...
- Druga kategoria lekarzy to ci, ktĂłrzy opowiadajÄ o swoich pacjentach majÄ cych tego rodzaju doĹwiadczenia...
- Zazwyczaj przy pierwszej wizycie obserwujÄ pacjenta okoĹo dwĂłch godzin...
- zaliczenia zakupĂłw na konta odpowiednie konto zespoĹu 5 49 "Rozliczenie kosztĂłw" zespoĹu 4 (kwota brutto zakupĂłw) 3...
- 298NAUCZYCIEL W OKRESIE WSPĂĹCZESNYCH WYZWAĹ EDUKACYJNYCHksztaĹcenia jako zespóŠczynnoĹci nauczyciela i uczniĂłw...
Smutek to uczucie, jak gdyby siÄ tonÄĹo, jak gdyby grzebano ciÄ w ziemi.
U jednej z moich pacjentek
o imieniu Miriam występowały kompulsje polegajšce na liczeniu liter e" na każdej
przeczytanej stronie tekstu; na wymawianiu, pisaniu bšd przeliterowy-waniu wyrazów od
końca; na dzieleniu ludzkich twarzy na przystajšce figury geometryczne oraz na wizualnym
wyporodkowywaniu wszystkiego, co widziała.
101
Problemy te trwajš do dzi i utrudniajš mu pobieżne czytanie, szybkie wyłapywanie z tekstu
najważniejszych informacji, rozkoszowanie się literaturš pięknš, opowiadaniami czy poezjš.
Musiał nauczyć się uważnego czytania, a medycznych tekstów uczył się prawie na pamięć.
Po ukończeniu nauki uległ swojemu zamiłowaniu do podróży w odległe, bezludne,
północne krainy. Pracował jako lekarz ogólny na Terytoriach Północno-Zachodnich i w
Jukonie, a także na lodołamaczach na Morzu Arktycznym. Potrafił nawišzywać bliskie sto-
sunki z innymi i silnie zżył się z pracujšcymi z nim Eskimosami. Stał się kim w rodzaju
eksperta w medycynie polarnej. A kiedy w 1968 roku, w wieku dwudziestu omiu lat, ożenił
się, wyjechał z żonš na wycieczkę dookoła wiata i zrealizował swoje dziecięce marzenie,
jakim było zdobycie Kilimandżaro.
Przez następne siedemnacie lat praktykował w niewielkich miejscowociach w
zachodniej Kanadzie najpierw przez dwanacie lat jako lekarz ogólny w niewielkim
miasteczku, póniej, pięć lat temu, kiedy nasiliła się w nim potrzeba bliskoci gór, dzikiego
krajobrazu i jezior, przeprowadził się do Branford. (,,I tu już zostanę. Nigdy nie opuszczę
tego miejsca"). Tutejsza atmosfera całkowicie mu odpowiada. Ludzie sš serdeczni, ale nie
nazbyt towarzyscy; utrzymujš pewien dystans. Dobre maniery i uprzejmoć sš czym
zupełnie naturalnym. Szkoły majš wysoki poziom, jest tu college, sš teatry, księgarnie
jednš z nich prowadzi Helen aż drugiej strony mieszkańcy sš wrażliwi na przyrodę, na
dzikš naturę. Lubiš polowania i łowienie ryb. Bennett woli wędrówki z plecakiem, wspinaczkę
i narciarstwo długodystansowe.
Kiedy Bennett po raz pierwszy pojawił się w Branford, traktowano go, jak twierdzi, z
pewnš podejrzliwociš. Chirurg, który ma drgawki? Po co tu przyjechał? I co dalej?" Na
poczštku nie miał pacjentów i nie był pewien, czy potrafi ich do siebie przycišgnšć, ale
stopniowo zjednywał sobie sympatię i szacunek mieszkańców. Zyskał pacjentów, a koledzy
po fachu, którzy poczštkowo traktowali go z przerażeniem i niedowierzaniem, w końcu
obdarzyli go zaufaniem i wprowadzili w towarzystwo.
102
No, wystarczy zakończył, kiedy wracalimy do domu. Było już prawie ciemno,
a w dole migały wiatła Branford. Proszę przyjć jutro do szpitala. O wpół do ósmej
mamy konferencję. Potem mam wizyty domowe. A w pištek operuję; może mi pan towarzy-
szyć.
Tej nocy spałem mocnym snem w przyziemiu domu Bennettów, ale wczenie rano
obudził mnie dziwny dwięk dochodzšcy z pokoju obok z siłowni. W drzwiach do siłowni
znajdowały się półprzeroczyste płyty. Nie otrzšsnšwszy się jeszcze ze snu, spojrzałem przez
nie i ujrzałem co, co wyglšdało jak jadšca lokomotywa wielkie, wirujšce koło, które
wydobywało z siebie kłęby dymu i gwizdy. Oszołomiony otworzyłem drzwi i zajrzałem do
rodka. Rozebrany do pasa Bennett szaleńczo pedałował na stojšcym rowerze i jednoczenie
spokojnie palił fajkę. Przed nim leżała ksišżka o patologii, otwarta na rozdziale powięconym
neurofibromatozie. W ten włanie sposób Bennett rozpoczynał każdy dzień przez pół
godziny zażywał jazdy na rowerze, palšc swojš ulubionš fajkę i czytajšc o patologii lub
chirurgii. Fajka i rytmiczne ćwiczenia uspokajały go. Nie było żadnych tików, żadnych
kompulsji najwyżej kilka gwizdów. (Wyglšdał tak, jakby wyobrażał sobie, że jest
pędzšcym po prerii pocišgiem). Mógł teraz czytać bez zwykle towarzyszšcych temu obsesji i
zakłóceń.
W momencie, kiedy rytmiczne pedałowanie zostało przerwane, powróciły tiki i inne
kompulsje; zaczšł mamrotać z wyrzutem pod adresem swojego brzucha:
Gruby, gruby, gruby... gruby, gruby, gruby... gruby, gruby, gruby a potem z
zakłopotaniem: Gruby i głupi. (Czasem opuszczał słowo głupi).
Co to znaczy? spytałem.
Nie mam pojęcia. Nie wiem też, skšd się wzięło słowo okropne". Pojawiło się
nagle pewnego dnia dwa lata temu. Kiedy zniknie, a zamiast niego pojawi się inne. Gdy
jestem zmęczony, mówię kropnę". Te słowa nie zawsze majš sens; często sam ich dwięk
mnie pocišga. Mogę zaczšć powtarzać jakikolwiek dziwny dwięk czy dziwnš nazwę. Takie
słowo więzi mnie przez dwa, trzy
103
miesišce. Potem pewnego ranka znika, a w jego miejsce przychodzi następne.
Znajšc upodobanie Bennetta do dziwnych słówek, jego synowie bez przerwy
wyszukujš dla niego dziwaczne nazwiska najczęciej obce, które brzmiš osobliwie dla
Kanadyjczyka. W poszukiwaniu takich nazwisk wertujš ksišżki i gazety, słuchajš radia i
telewizji, a kiedy znajdš już jakie soczyste" nazwisko, wpisujš je na swojš listę. Jest to
jedna z najcenniejszych rzeczy w naszym domu" mówi Bennett o licie, a nazwiska w niej
spisane nazywa łakociami dla umysłu".
Lista pojawiła się szeć lat temu, kiedy Bennett został uwięziony" przez nazwę
Oginga Odinga i jej aliteracje. Teraz zawiera już ponad dwiecie słów, z czego dwadziecia
dwa sš obiegowe" w każdym momencie gotowe, by je znów poruszyć, przeżuć i ducho-
wo się nimi delektować. Z tych dwudziestu dwóch najdłużej kršży w obiegu nazwisko Slavka
J. Hurki profesora wykładajšcego zarzšdzanie na University of Saskatchewan, gdzie
studiowała Helen; echolalia tego nazwiska rozpoczęła się w 1974 roku i powtarza się, bez
większych przerw, przez ostatnie siedemnacie lat. Większoć słówek znika" po kilku
miesišcach. Zaletš niektórych nazwisk (Boris Blank, Floyd Flake, Morris Gook, Lubor J.