Idąc wzdłuż rzędów tych prowizorycznych łóżek, Harry naliczył osiemnastu pacjentów, z których wielu było niezbyt starannie opatrzonych, a wszyscy...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Już samo podanie w polskiej telewizji publicznej informacji o wyrażeniu przez kogoś krytycznej opinii o wspomnianym festiwalu (firmowanym wszak przez TVP) było...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- punktach było ono skodyfikowaniem stosowanej ju uprzednio praktyki, jednak praktyce tej dopiero teraz nadało charakter w pełni instytucjonalny...
- ““Zabij go, Tanneguy!”“ A teraz - de Giac roześmiał się konwulsyjnie - teraz ten człowiek, pod którego władzą było tyle prowincji, że można by nimi...
- Niemniej obawiałem się wyjść z lasu — choć skądinąd było oczywiste, że prędzej albo później wyjść muszę...
- — Chce pan powiedzieć, że rurę założono, kiedy nie było jeszcze krateru ani tego wąwozu? — spytałem...
- I po cóż to wszystko, po cóż te wyrzeczenia dla sprawy tak od początku przegranej? Jakby z odkrytej karty czytać było można...
- Wyjaśniła Ellie, jak to było z białą, weselną suknią, że rodzina tak tego chciała, i ile radości sprawiają jej te metry jedwabnych koronek i długi, lśniący...
- ciekawe i co mnie osobiście bardzo zaskoczyło — zdałem sobie spra- wę, że czasami pracując mniej i krócej, można było zrobić więcej, niż...
- Pod ziemią mieliśmy nawet drogowskazy, dzięki czemu obcy wiedzieli gdzie się znajdują, chociaż zapewnianie przybyszom [kadrze i partyzantom] przewodnika było...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Kiedy znaleźli się w środku wagonu, Harry zatrzymał się - wyrosła przed nim jakaś postać, blokując drogę. Był to czterdziestoletni mężczyzna ubrany w spodnie od garnituru, białą koszulę i pomiętą kamizelkę. Miał na szyi słuchawki, a na sąsiednim siedzeniu Harry dostrzegł zarys torby lekarskiej.
- Mogę zapytać, co pan tu właściwie robi? - odezwał się mężczyzna.
- Proszę zejść mi z drogi - powiedział Harry.
- Zadałem panu pytanie - stwierdził oschle lekarz. - Czy nie zdaje pan sobie sprawy, że tam w przedzie są uzbrojeni ludzie? - spytał pokazując za siebie kciukiem. - Nie pozwolę narażać na niebezpieczeństwo pacjentów i innych pasażerów tego pociągu przez fałszywy heroizm jakiegoś...
Mark Cavendish wystąpił naprzód wtykając haki swojej protezy za kołnierz mężczyzny. Przekręcił je przyciągając go do siebie, aż ich twarze znalazły się w odległości zaledwie cala.
- Złaź z drogi, doktorku, albo rozpruję ci twoje pieprzone gardziołko. - Uwolnił lekarza z uścisku i lekko pchnął do tyłu.
- Weteran z Wietnamu - oznajmił Harry. - Z nimi nigdy nic nie wiadomo. Mógłby to zrobić.
Doktor bez słowa usunął się na bok.
- Szalony jak Kapelusznik - mruknął Daniel zarzucając sobie toporek na ramię, gdy mijał go stojącego z wybałuszonymi oczami. Idący na końcu Howard Mottbrown uniósł brwi i uśmiechnął się. Lekarz usiadł i gapił się na nich.
Zebrali się na końcu wagonu, czekając na następny ruch Harry'ego.
- Myślałem, że moglibyśmy zbudować barykadę tutaj - szepnął dowódca. - Ale ten lekarz ma rację. Tych ludzi nie można przenieść, a jest za duże ryzyko, że ktoś tutaj zostanie trafiony.
- Więc co robimy? - spytał Daniel.
- To sarno, co przedtem - odpowiedział Harry - tyle że teraz Howard czeka z tobą u stóp schodów. Kiedy dam wam znać, że przyskrzyniliśmy tego frajera z góry, obaj przeniesiecie tyłki na początek wagonu. Tam będzie nawet lepiej, możecie zwalić na stos stoły i parę foteli. Napakujcie ich jak najwięcej pod samymi drzwiami. Otwierają się do środka, nie, Howard?
- Zgadza się - przyznał mały człowieczek.
- Czy jest coś, co powinniśmy wiedzieć o tym piętrusie? - spytał Harry.
- Jest tylko jedno wejście na górę - odparł Mottbrown. - Półspiralne schody przy końcu najbliższego wagonu. Osiem albo dziewięć stopni. Górny poziom ma jakieś sześćdziesiąt stóp długości i dwa rzędy podwójnych siedzeń, po dwanaście z każdej strony. Fotele są na podwyższeniu wysokości mniej więcej stopy. Otwierają się tylko dwa okna, z przodu i z tyłu, więc tylko przez nie tamten może strzelać, chyba że wybił jakieś inne.
- Prawie na pewno to zrobił - odezwał się Cavendish. - Nie ograniczałby sobie pola obstrzału.
- Świetnie - ucieszył się Harry. - Jeżeli nie ma szyb, to z zewnątrz będzie dochodziło więcej odgłosów, które nas osłonią.
- Miejmy nadzieję - mruknął Daniel.
- Idziemy. I, na miłość boską, nie róbcie hałasu.
Amal Akbar stał na przodzie górnego poziomu piętrusa z okiem przyklejonym do wizjera stojącego na trójnogu karabinu typu Rank SS-32 z noktowizorem, obracając nim powoli o 180° z prawa na lewo, przez co miał w zasięgu wzroku wszystko, co działo się z południowej strony pociągu. Każdy obrót trwał dokładnie dziewięć sekund. Wiedział, że w tylnym piętrusie to samo robi Raoul Attendera, obserwując stronę stacji i w ten sposób osłaniając go od tyłu. Na półce, w odległości zaledwie paru cali od prawej ręki Libijczyka, stała jego krótkofalówka, nastawiona na częstotliwość kanału pierwszego, za pomocą której mógł natychmiast - w razie jakichś kłopotów - zaalarmować pozostałych. Obok leżał Walther Olympic o kwadratowej lufie ze zwolnionym bezpiecznikiem, a nabój kaliber 32 był już w komorze. Pistolet wyglądał jak broń sportowa, przeznaczona tylko do zawodów strzeleckich, Akbar jednak uważał się za świetnego strzelca i osobiście wybrał ważącą dwa i pół funta broń ze składu w St. Augustine. Do tego, na wypadek ataku, o fotel przed terrorystą oparty był jeden z karabinów maszynowych M-60 “odziedziczonych” po grupie “Delta”. Przed paroma godzinami użył jego ciężkiej kolby do strzaskania grubych szyb wagonu, co dawało mu szerokie pole obstrzału. Niestety rozbite okna wpuszczały również chłodne nocne powietrze, toteż ostatnie cztery godziny spędził na swoim posterunku przemarznięty do szpiku kości, gdyż wiatr i szerokość geograficzna sprawiły, że temperatura opadła do prawie minus 10° C. Akbar - wychowany w klimacie, w którym rzadko bywało poniżej 15° - cierpiał bardzo, a wszystkie mięśnie i stawy zesztywniały mu od zimna.