Z pomieszczenia wychodzi kobieta, cała biała od przesiewanej mąki...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- – Czy jesteście w stanie podjąć długi marsz w tym deszczu?Młoda kobieta o całkiem ludzkim wyglądzie i człowiek – diabeł jęknęli...
- Punktem wyjcia w analizie wspomnianego splotu uwarunkowa jest zmiana pozycji kobiety tn skujtek jej aktywizacji zawodowej poza dolmem i przejcia czci ciairw...
- Krtko mwic, produkt narodowy brutto to wynik, ktry otrzymamy wyraajc w jednostkach pieninych ca rnorodno dbr i usug: korn-puterw, pomaracz, usug...
- kobieta może zachwycić i pobudzić mężczyznę samym swoim wnętrzem? Czuł cieka- wość, niepokój i lekkie onieśmielenie...
- KOBIETY KRÓRE KOCHAJĄ ZA BARDZO 10-11miłość przeradza się w miłość przesadną, gdy partner okazuje się nieodpowiedni, obojętny lub nieprzystępny, a my...
- Mężczyzna przybyły po tym, który was przed chwilą oczarował, życzył sobie, by przedstawiona mu kobieta miała niestrawność...
- kobieta jezuickich mezzo termine, najpodejrzańszych kompromisów, strzeżonych pozorów, lawirujących zręcznie sekretnych miłostek...
- Justyna Horska[JJH] Jestem w Zakonie, gdzie kobiety maj takie same prawa co mczyni...
- Czy pikno jest przymiotem kobiet?1 1 73 0 0 108 1 ff 1 32 1Jest to oczywicie cecha mska...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
W ręce trzyma jeszcze sito. Klęka z uśmiechem przed Jezusem.
«Pokój tobie, niewiasto. Przyprowadziłem Matkę, jak ci to obiecałem. Oto Ona. A ta – to Jej szwagierka, matka Jakuba i Judy. Gdzie Dina i Filip?»
Kobieta, po przywitaniu się z dwiema Mariami, odpowiada:
«Dina urodziła wczoraj trzecią córeczkę. Trochę nam smutno, że nie został nam dany chłopczyk, ale i tak jesteśmy radośni, prawda, Matatiaszu?»
«Tak, bo to piękna dziewczynka i jest to przecież nasza krew. Pokażemy Ci ją. Filip udał się odebrać Annę i Noemi od swych rodziców, ale wkrótce powróci.»
Kobieta idzie z powrotem do swego chleba. Mężczyzna w tym czasie, po włożeniu gałęzi do paleniska, zajmuje się gośćmi. Podaje im stołki i świeżo udojone mleko – dla tych, którzy chcą – a tym, którzy wolą – owoce i oliwki.
Parter jest chłodny i zacieniony, przestronny, otwarty z przodu i z tyłu domu przez dwoje drzwi. Jedne osłania potężny figowiec, a drugie – żywopłot z gwieździstych kwiatów. To rodzaj słoneczników – z kształtu – lecz mają mniejsze od nich korony. Wielka jasność barwy szmaragdu wchodzi więc do wielkiego pomieszczenia, przynosząc ulgę oczom zmęczonym zbyt silnym słonecznym światłem. Są tu ławy i stoły – w wielkim pomieszczeniu, w którym być może niewiasty przędą i tkają, a mężczyźni naprawiają narzędzia rolnicze lub przechowują zapasy mąki i owoców. Tę myśl nasuwają belki nastroszone haczykami, stoliki i półki, a ponadto długie drewniane skrzynie wzdłuż murów. Obfite włókna lnu lub konopi, [leżące] wzdłuż muru pobielonego wapnem, wydają się rozplecionymi warkoczami. Tkanina w kolorze płomiennej czerwieni, rozciągnięta na krosnach i odkryta, wydaje się rozweselać całe otoczenie swym kolorem radosnym i podniosłym.
Pani domu powraca, po skończeniu [wyrabiania] chleba, i pyta gości, czy chcą zobaczyć noworodka. Jezus odpowiada:
«Oczywiście, pobłogosławię dziewczynkę.»
Maryja też wstaje i mówi: «Pójdę przywitać się z matką.»
Wszystkie kobiety wychodzą.
«Dobrze nam tutaj» – odzywa się Bartłomiej. Widać, że jest bardzo zmęczony.
«Tak, jest cień i cisza. Skończy się na tym, że się zdrzemniemy» – potwierdza Piotr już na wpół śpiący.
«Za trzy dni będziecie na dłużej w domach. Odpoczniecie, bo pójdziecie ewangelizować okolice blisko Kafarnaum» – mówi Jezus.
«A Ty?»
«Ja będę w Kafarnaum prawie przez cały czas i zatrzymam się też w Betsaidzie. Będę ewangelizował tych, którzy tam do Mnie przyjdą. Potem, na początku miesiąca Tiszri, podejmiemy na nowo nasze wędrówki. Wieczorem jednak będę was nadal doskonalił...»
Jezus milknie, zauważając, że senność [apostołów] czyni Jego słowa niepotrzebnymi. Uśmiecha się, kręcąc głową i spoglądając na grupę osób wyczerpanych zmęczeniem. W pozach bardziej lub mniej wygodnych ogarnia ich sen. Cisza domu i zalanej słońcem wsi jest całkowita. Można by rzec: miejsce zaczarowane. Jezus siada na progu, blisko parkanu z kwiatów, i patrzy przez zarośla na łagodne pagórki Galilei, zupełnie szare z powodu znieruchomiałych oliwek.
[Słychać] lekki odgłos kroków, któremu towarzyszy delikatna skarga noworodka ponad Jego głową. Jezus podnosi głowę, uśmiechając się do Swej Matki, która schodzi, niosąc w ramionach mały biały pakunek. Wyłania się z niego mała różowa główka i dwie poruszające się piąstki.
«Spójrz, Jezu, jakie piękne dziecko! Trochę przypomina Ciebie, kiedy miałeś jeden dzień. Byłeś jak ono – jasnowłosy. Wydawałoby się, że nie miałeś włosów, gdyby nie to, że już wtedy unosiły się lekkimi loczkami jak kłębuszki obłoku. I miałeś cerę jak róża. Popatrz, popatrz, teraz – kiedy otwiera oczka w tym cieniu i kiedy szuka piersi – ma Twoje ciemnoniebieskie oczy... O! Kochana! Ale Ja nie mam mleka, malutka różyczko, Moja gołąbeczko!»
Matka Boża kołysze maleństwo. Płacz uspokaja się, [przechodząc] w prawdziwe gruchanie jak małej turkaweczki. Zasypia.
«Mamo, czy tak robiłaś ze Mną?» – pyta Jezus, przyglądając się, jak Jego Matka kołysze dziewczynkę, tuląc policzek do jej jasnej główki.
«Tak, Synu. Do Ciebie jednak mówiłam: “Mój mały baranku”. Śliczna jest, prawda?»
«Jest śliczna i silna. Matka może być szczęśliwa» – potwierdza Jezus, także pochylony, aby spojrzeć na sen niewinnej.
«Przeciwnie. Nie jest szczęśliwa... Mąż jest obrażony, bo wszystkie jego dzieci to córki. To prawda, że przy polach, jakie posiadamy, byłoby lepiej mieć chłopców, ale to nie jest wina naszej córki...» – mówi wzdychając pani domu, która właśnie przyszła.
«Są młodzi. Kochają się i będą mieć też chłopców» – mówi z przekonaniem Pan.
«Oto Filip... teraz okaże swój smutek...» – mówi zmieszana niewiasta. I dodaje głośniej: «Filipie, jest tu Rabbi z Nazaretu.»
«Jestem szczęśliwy widząc Cię. Pokój Tobie, Nauczycielu.»
«I tobie, Filipie. Widziałem twoją małą. Nawet jeszcze teraz na nią patrzę, bo naprawdę zasługuje na pochwały. Bóg ci błogosławi, dając ci piękne dzieci, zdrowe i dobre. Powinieneś być Mu wdzięczny. Nie odpowiadasz? Wydajesz się zmartwiony...»
«Miałem nadzieję, że to będzie syn!»
«Nie powiesz Mi, że jesteś niesprawiedliwy oskarżając niewinne dziecko o to, że jest dziewczynką? Ani też – że jesteś szorstki wobec twej małżonki?» – pyta Jezus surowo.
«Chciałem chłopca! Dla Pana i dla mnie!» – krzyczy urażony.