Mężczyzna przybyły po tym, który was przed chwilą oczarował, życzył sobie, by przedstawiona mu kobieta miała niestrawność...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- choćbyÅ› i mnie miaÅ‚ waszmość tak pochlastać, zawszeć winszujÄ™, winszujÄ™! – Et, dalibyÅ›cie sobie waszmoÅ›ciowie pokój; bo w rzeczy nie macie siÄ™...
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie majÄ… w miarÄ™ rozwiniÄ™ty przemysÅ‚ – dodaÅ‚ po chwili – bÄ™dziemy musieli sprawić sobie trochÄ™ odtylcowych...
- 08 Przynoœcie wiêc owoc godny nawrócenia,09 a nie wmawiajcie sobie: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam: Z tych kamieni Bóg mo¿e wywieœæ synów Abrahamowi...
- - Boże, za jakąś chyba dopłatą, no nie wiem, ale to jest chyba świr trochę, co? A może wszyscy tak mają na starość? Kurcze, wiesz co? Musisz sama sobie kupić ten...
- Każda służba jest wyborem pomiędzy zagarnianiem ku sobie, a darzeniem, dawaniem ze siebie, a więc uczy miłości wedle podobieństwa do miłości Boga, czyli...
- Wszystkie typy pracy wymagają od człowieka umiejętności współpracy z innymi, organizowania własnej pracy, radzenia sobie ze stresem, nawiązywania kontaktu,...
- w swej głowie wymalował, iż potym sztychując ono z rzeczą prawdziwą a widomą, chocia sama w sobie onad rzecz była dziwnie osobna, jednak przeciwko onej...
- - Na fajki gracie? Kurcze, to już hazard! Szef jak się dowie to nas zjebie!- No co ty! Wiesz, przecież pooddajemy sobie te fajki na końcu...
- — Wszyscy bÄ™dziemy sobie potrzebni, i to już niedÅ‚ugo — odparÅ‚ tonem prze- powiedni Amerykanin...
- — Czy Weyr zbadaÅ‚ w koÅ„cu te pÄ™draki? — spytaÅ‚ P’tero, nagle przypominajÄ…c sobie cel ekspedycji...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Dlatego też Fournier, nic nie mówiąc, dodała mi do obiadu jakiś specyfik, który rozmiękczył i rozpuścił strawiony pokarm,
wskutek czego dostałam rozwolnienie. Mężczyzna przybywa i, na wstępie ucałowawszy kilkakrotnie przedmiot swego kultu, której to zwłoki nie mogłam wytrzymać z powodu zaczynających mi dokuczać bólów brzucha, pozostawia mi swobodę działania. Libertyn dostaje swój zastrzyk, chwytam jego kutasa, mężczyzna niemal mdleje, pochłania wszystko i żąda więcej. Oddaję drugą salwę, po chwili trzecią, aż wreszcie instrument libertyna zostawia na mych plecach niedwuznaczne dowody doznanych wrażeń.
237
Nazajutrz obsługiwałam osobnika, którego dziwaczna mania znajdzie, być może, pośród was, panowie, kilku zwolenników. Ulokowano go w pomieszczeniu przylegającym do pokoju wyposażonego w otwór tak dogodny dla podglądania, gdzie zazwyczaj
oddawałyśmy się rozrywkom. Tam się urządził. Drugi aktor oczekiwał mnie w pokoju sąsiednim; był to stangret, wybrany na chybił trafił i o wszystkim uprzedzony. Ponieważ mnie także pouczono, oboje byliśmy bardzo zajęci. Należało skłonić woźnicę do załatwiania się dokładnie na wprost otworu, aby ukryty libertyn miał wszystko na widoku. Podstawiam talerz, pomagam mu się całkowicie wypróżnić, rozsuwam pośladki, uciskam odbyt, nie pomijam niczego, co może tu ułatwić tę czynność. Kiedy skończył, łapię go za kutasa i doprowadzam do tego, że spuszcza się na własne gówno, wciąż dokładnie w polu widzenia obserwatora. W końcu z gotowym daniem biegnę do drugiego pokoju. „Bierz, panie, połykaj szybko - wykrzykuję. - Jest jeszcze ciepłe!" Libertyn nie każe sobie tego dwa razy powtarzać, chwyta talerz, podsuwa kutasa, brandzluję go, i gdy pod sprężystymi ruchami mej wprawnej dłoni tryska sperma, łajdak zjada wszystko, co mu podałam.
- Ile lat miał stangret? - spytał Curval.
- Około trzydziestu - odparła Duclos.
- Och! Tylko tyle - rzekł Curval. - Durcet wam powie, jeśli zechcecie, że poznaliśmy człowieka, który robił to samo i dokładnie w taki sposób, ale z mężczyzną w wieku sześćdziesięciu-siedemdziesięciu lat, którego należało wybrać spośród najbardziej łajdackich mętów.
- Ale dzięki temu jest uroczy - stwierdził Durcet, którego mały narząd po raz pierwszy od momentu pokropienia Zofii zaczynał unosić głowę. - Mogę się założyć, że uczynię to z nestorem inwalidów.
- Stanął ci, Durcet - stwierdził książę. - Znam cię. Robisz się wstrętny, gdy burzy ci się sperma. Bierz! Nie jestem nestorem inwalidów, ale by zadowolić twe nieumiarkowanie, oferuję ci to, co mam we wnętrznościach, a sądzę, że będzie tego pod dostatkiem.
- Och, do kata! - rzekł Durcet. - Mam szczęście, drogi książę. Książę zbliża się, Durcet klęka na wprost tyłka, który ma go napełnić
do syta. Książę popuszcza, dzierżawca pożera i libertyn, którego ten rozpustny eksces wprawia w uniesienie, rozlewa spermę, zaklinając się, że nigdy nie doznał takiej przyjemności.
- Duclos - powiedział książę - uczyń mi to, co zrobiłem Durcetowi.
- Wasza Wysokość - odparła narratorka - wiesz, że uczyniłam to rano i że zjadłeś.
- Ach! Prawda - stwierdził książę. - Cóż! Martaine, muszę więc uciec się do ciebie, nie chcę bowiem pupy dziecka. Czuję, że sperma musi popłynąć, ażeby jednak nie poszło mi zbyt łatwo, chcę czegoś szczególnego.
238
Ale Martaine była w sytuacji Duclos; Curval kazał jej srać rano.
- Cóż to, do stu diabłów! - krzyknął książę. - Nie znajdę więc dziś wieczorem gówna?
Wówczas zbliżyła się Teresa i zaoferowała najbrudniejszy, najszerszy i najbardziej śmierdzący tyłek, jaki można ujrzeć.
- Ech! Ujdzie - rzekł książę, sadowiąc się. - A jeśli mimo uniesienia, jakie mnie ogarnęło, ta nikczemna dupa nie doprowadzi do spodziewanych skutków, nie wiem już, do czego przyjdzie mi się uciec!
Teresa popuszcza, książę przyjmuje. Kadzidło było tak straszne, jak świątynia, którą okadzano, ale gdy komuś staje tak, jak księciu, ten nigdy nie skarży się na nadmiar brudu. Pijany z rozkoszy zbrodniarz zjada wszystko i brandzlującej go Duclos strzela w nos niepodważalnymi dowodami swej męskiej żywotności. Wszyscy zasiedli do stołu, a orgie poświęcone zostały wymierzaniu kar. W tym tygodniu było siedmioro winowajców: Zelmira, Co-lomba, Hebe, Adonis, Adelajda, Zofia i Narcyz. Nie oszczędzono czułej Adelajdy, a Zelmira i Zofia zachowały kilka śladów zabiegów, jakim je poddano. Nie wchodząc w szczegóły, ponieważ okoliczności nam jeszcze na to nie pozwalają,
powiemy, że każdy udał się na spoczynek, by w objęciach Morfeusza nabrać sił, koniecznych dla ponownego składania ofiar bogini Wenus.
DZIEŃ PIĘTNASTY