– Czy jesteście w stanie podjąć długi marsz w tym deszczu?Młoda kobieta o całkiem ludzkim wyglądzie i człowiek – diabeł jęknęli...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- dzy koteriami, ciągłe walki o przywileje, ciągłe wydzierki i rwactwo, a to z powodu owej potrzeby rajskiego ptaka wy-pełniającej każdego człowieka...
- człowiek czuje siępewniejszy w lasach pełnych dzikiego zwierza aniżeli wWarszawie, „gdzie sądowe pałace, gdzie majestat, gdzie miejsce sejmowe”...
- Wszystkie typy pracy wymagają od człowieka umiejętności współpracy z innymi, organizowania własnej pracy, radzenia sobie ze stresem, nawiązywania kontaktu,...
- ponieważ dopóki nie będziemy wiedzieli więcej o tkwiących w człowieku siłach, nie możemy mieć nadziei, iż dowiemy się czegoś więcej o przyszłości i...
- ““Zabij go, Tanneguy!”“ A teraz - de Giac roześmiał się konwulsyjnie - teraz ten człowiek, pod którego władzą było tyle prowincji, że można by nimi...
- RELIGIE ZBAWIENIATen typ religii jest zwizany z refleksj czowieka nad mierci i pragnieniem szczcia wiecznego...
- Uważnie przeczytaj, przemyśl i zapamiętaj na całe życie ten oto główny wniosek: Natura stworzyła człowieka w taki sposób, że sprawuje on całkowitą...
- Jeden aspekt znaczenia terminu “filozof" opisano wyżej: powiedzieliśmy, że filozof to człowiek, który dąży do osiągnięciajedynego tylko celu -...
- Nabonidus, trzęsąc się jak liść osiki, cofnął się i uchwyciwszy kurczowo ramię Conana zapytał szeptem:- Człowiecze, czy odważysz się wystawić swój...
- W jdrze kadej komrki somatycznej organizmu czowieka znajduje si 46 identycznych (homologicznych) chromosomw uoonych w 23 pary...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Frienta przyjrzała się im, po czym popatrzyła na człowieka – robaka.
– Jak szybko możesz się poruszać?
– Dam sobie radę – zapewnił. – Im jest bardziej wilgotno, tym dla mnie wygodniej.
– No cóż, w takim razie, nasz sukces zależy od waszej dwójki – popatrzyła na Darvę i na mnie. Jesteście najwięksi. Czy moglibyście nieść tych dwoje?
Spojrzałem na Darvę, która wzruszyła tylko ramionami.
– Dlaczego by nie? – odparłem. – Ale muszą się mono trzymać.
Człowiek – diabeł groteskowo wykrzywił twarz, co, jak przypuszczam, miało wyrażać wdzięczność. Młoda kobieta natomiast była bardzo nerwowa i niepewna.
– No, chodź już, wejdź na mój grzbiet i postaraj się przyjąć jak najwygodniejszą pozycję – powiedziałem, starając się, by głos mój brzmiał bardzo przyjaźnie. – Nie truję i nie gryzę, przynajmniej tych, którzy są po mojej stronie, a jazda na oklep w tym błocie na pewno jest lepsza od pieszej wędrówki.
Człowiek – diabeł nie miał najmniejszych problemów z zajęciem miejsca na grzbiecie Darvy, chociaż, sądząc po jej minie, musiał ważyć więcej, niż na to wyglądał. Frienta podeszła do dziewczyny.
– No, chodź. Pomogę ci.
Ta druga zerknęła na mnie.
– Nie... nie wiem. Może lepiej już pójdę pieszo... – Nie mam czasu ani cierpliwości, by walczyć z takimi uprzedzeniami – powiedziała ta obca kobieta.
– Ty też nie jesteś w pełni człowiekiem, o czym świadczą najlepiej te dwa rogi.
Młoda kobieta cofnęła się raptownie, najwyraźniej zaskoczona stanowiskiem osoby, którą uważała za swego jedynego sprzymierzeńca. Zdałem sobie nagle sprawę z gwałtownego rozbłysku „wardenków” w ciele tej ciemnej kobiety i wyczułem informację przepływającą z jej wyciągniętego ramienia w kierunku przerażonej dziewczyny. Było to tak, jak gdyby tysiące, a być może miliony cieniutkich jak pajęczyna nici energii połączyło te dwie istoty.
Po chwili dziewczyna chwiejnym krokiem podeszła do mnie i wspomagana przez Frientę wspięła się na mój grzbiet i chwyciła się mocno. Frienta pokiwała głową, cofnęła się i wyrysowała w powietrzu dłonią kilka znaków.
– W porządku – powiedziała, najwyraźniej usatysfakcjonowana. – Będziesz tam tak długo, dopóki cię nie uwolnię!
– Ruszamy! – zwróciła się teraz do wszystkich. – Podążajcie za mną jak najszybciej! To nie jest odpowiedni czas, by przebywać dłużej w jednym miejscu!
Wyczuwałem sztywność ciała kobiety na moim grzbiecie i dlatego odezwałem się do Frienty:
– Jesteś czelem.
– Pomniejszym – odparła króbko.
I po tej odpowiedzi ruszyła w ciemną i nasiąkniętą deszczem dżunglę, a my podążaliśmy za nią.
Podróż była długa i męcząca, ale udało nam się utrzymać niezłe tempo. Frienta, której twarzy ani razu wyraźnie nie widziałem i której ciało zamaskowane było czarną peleryną, okazała się wyjątkowo szybka i zwinna, a poza tym – najwyraźniej niestrudzona. Dodatkowy ciężar był jednak bardzo męczący i dla Darvy, i dla mnie, ale nie mieliśmy wyboru. Człowiek – robak i Hemara utrzymywali tempo, pomimo niesprzyjających warunków, chociaż tak naprawdę żadne z nas nie było do takich warunków dostosowane. Frienta wydawała się wyczuwać, kiedy jedno czy więcej spośród nas było zmęczone i musiało odpocząć, w związku z czym przerwy były odpowiednio dobrane i o wiele rzadsze niż byśmy sobie tego życzyli.