Wszystkie oczy wpatrywały się w kanapkę i gdy Harry uniósł ją, bywziąć potężny kęs, zauważył, że Mark Sway śledzi każdy jego ruch...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Bóg to radość, Bóg to szczęśliwość, Bóg to zdrowie, Bóg to swoboda, Bóg to przyjemność, Bóg to wygoda i wszystko, co najlepsze...
- Elfowie zrobili wiele pierścieni, lecz Sauron potajemnie zrobił Pierścień Jedyny, który miał wszystkimi innymi rządzić...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- wÅ‚Ä…cznie, wszystko w tym stylu, który fachowcy nazywajÄ… stylem winietowym – sposób malo- wania przypominaÅ‚ wielce Sully'ego – w ulubionych...
- Od strony ulicy prawie wszystkie bary oraz mniejsze sklepy zamiast ścian miały różnego rodzaju żaluzje, które usuwano całkowicie lub rolowano na czas otwarcia...
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
- Wszystkie typy pracy wymagają od człowieka umiejętności współpracy z innymi, organizowania własnej pracy, radzenia sobie ze stresem, nawiązywania kontaktu,...
- Kramy po obu stronach ulic by³y zbudowane wszystkie wed³ug wzoru i nieomal tej samej wielkoœci, a przed ka¿dym sklepem rozpiêty by³ parasol z p³ótna ¿aglowego,...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Zatrzymał bułkę tuż przed ustami i spostrzegł, iż Fink, Ord, Reggie,
a nawet strażnik obserwują go w pełnym napięcia oczekiwaniu.
Odłożył kanapkę na tacę i odsunął ją na bok.
- Panie Fink - rzekł, celując w niego palcem. - Proszę siedzieć.
Czy przysięga pan mówić prawdę?
- Tak.
- No, mam nadzieję. Jest pan teraz zaprzysiężony. Daję panu
pięć minut, żeby mógł pan wyjaśnić, co go trapi.
- Tak, dziękuję, Wysoki Sądzie.
- Ależ nie ma za co.
- Wysoki Sądzie, Jerome Clifford i ja studiowaliśmy razem
prawo i znaliśmy się od lat. Uczestniczyliśmy wspólnie w wielu
procesach, po przeciwnych stronach, naturalnie.
Naturalnie.
- Kiedy Barry Muldanno został oskarżony, ciśnienie wzrosło
i Jerome zaczął zachowywać się dziwnie. Teraz myślę, że powoli
wariował, ale wtedy nie przywiązywałem do tego zbyt dużej wagi. To
znaczy, Wysoki Sądzie, Jerome zawsze był dziwakiem.
- Rozumiem.
- Pracowałem nad tą sprawą codziennie, po wiele godzin, i kilka
razy w tygodniu rozmawiałem z Cliffordem. Składaliśmy wstępne
y~ioski i tak dalej, więc czasem spotykałem go w sądzie. Wyglądał
okropnie. Przytył i za dużo pił. Ciągle spóźniał się na spotkania.
Prawie przestał się myć. Często zdarzało się, że nie odpowiadał na
telefony, co było do niego zupełnie niepodobne. Jakiś tydzień przed
śmiercią zadzwonił do mnie wieczorem do domu, mocno pijany,
y~: i bredził przez godzinę. Mówił kompletnie od rzeczy. Następnego dnia
rano zadzwonił do mnie do biura i przeprosił. Ale na tym się nie
~' skończyło. Chciał mnie wybadać, jakby bał się, że poprzedniego
~E- -wieczora powiedział za dużo. Co najmniej dwukrotnie wspomniał
f~` t~ ciele Boyda Boyette'a i wtedy doszedłem do przekonania, że Jerome
t=_wie, gdzie ono jest.
Fink umilkł, żeby do wszystkich dotarły jego słowa, ale Harry się
:a~ . niecierpliwił.
- Cóż, zadzwonił do mnie potem jeszcze kilka razy, cały czas
mówiąc o ciele. Podpuszczałem go. Dałem do zrozumienia, że wygadał
~" się po pijanemu. Wspomniałem, że rozważamy możliwość oskarżenia
,~~~; go o utrudnianie pracy wymiarowi sprawiedliwości.
_ _ - To chyba wasze ulubione zajęcie - rzucił sucho Harry.
- W każdym razie Jerome pił coraz więcej i zachowywał się
~- dziwacznie. Poinformowałem go w sekrecie, że FBI śledzi go dwadzieś-
cia cztery godziny na dobę, co nie było w pełni prawdą, ale on zdawał
~~` `°aię w to wierzyć. Dostał paranoi i zaczął do mnie wydzwaniać, nawet
~ó~o w nocy, zawsze pijany. Chciał rozmawiać o ciele Boyette'a, ale
~~-:-obawiał się cokolwiek ujawnić. Widać było, że panicznie boi się
;.:.-~ajego klienta. Podczas naszej ostatniej telefonicznej rozmowy
:J'~~~:~aproponowałem ubicie targu. On powiedziałby nam, gdzie znajduje
7,: .:-ciało, a my pomoglibyśmy mu wyjść za kaucją, bez jakiegokolwiek
śladu w aktach, bez wyroku skazującego, z zachowaniem czystego
. konta. Trząsł się ze strachu przed swoim klientem, lecz ani razu nie
~7apr'zeczył, że wie, gdzie jest ciało.
- Wysoki Sądzie - wtrąciła się Reggie. - To wszystko są
260 a~ 261
r
oczywiście bajki, i to do tego jeszcze bajki korzystne dla oskarżenia.
Nie ma sposobu, żeby je zweryfikować.
- Nie wierzy mi pani? - warknÄ…Å‚ na niÄ… Fink.
- Nie, nie wierzÄ™.
- Nie jestem pewny, czy i ja panu wierzę, panie Fink - dorzucił
Harry. - I nie jestem pewny, dlaczego to, co pan mówi, ma mieć tak
istotne znaczenie dla sprawy.
- Chciałem udowodnić, Wysoki Sądzie, że Jerome Clifford
wiedział, gdzie ukryto ciało, i odczuwał potrzebę rozmawiania na ten
temat. I wariował.
- Rzekłbym nawet, że zwariował. Włożył sobie pistolet w usta.
To czyste szaleństwo.
Fink znieruchomiał, z szeroko otwartymi ustami, nie wiedząc, czy
powinien mówić dalej.
- Ma pan jeszcze jakichś świadków, panie Fink? - spytał
Roosevelt.
- Nie, sir. Jednakże, Wysoki Sądzie, biorąc pod uwagę niezwykłe
okoliczności tej sprawy, uważamy, że dziecko również powinno zostać
zaprzysiężone i złożyć zeznania.
Harry zerwał z nosa okulary i pochylił się w jego stronę. Wydawało
się, że gdyby mógł, skoczyłby mu do gardła.
- Co?!
- My, tak, uważamy, że...
- Panie Fink, czy zapoznał się pan z przepisami Kodeksu dla
nieletnich stanu Tennessee?
- Tak.
- Åšwietnie. A zatem, czy powie nam pan, jaki paragraf tego
kodeksu daje wnioskodawcy prawo zmuszenia dziecka do składania
zeznań?
- Informowałem tylko o naszej prośbie, Wysoki Sądzie.
- To wspaniale. Jaki paragraf kodeksu daje wnioskodawcy prawo
zwrócenia się z taką prośbą?
Wiceprokurator spuścił głowę i zaczął intensywnie wpatrywać się
w swoje notatki.
- To nie jest sąd dla idiotów, panie Fink. Nie tworzymy tu praw
na poczekaniu. Nie można zmusić dziecka, by złożyło zeznania,
przecież tak samo jest w każdym innym sądzie. Na pewno zdaje pan