Wniesiono deser, który składał się z owoców i orzechów na ogromnych, metalowych tacach, ze złotych, rozpływających się w ustach, miodowych ciasteczek,...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Elfowie zrobili wiele pierścieni, lecz Sauron potajemnie zrobił Pierścień Jedyny, który miał wszystkimi innymi rządzić...
- Krtko mwic, produkt narodowy brutto to wynik, ktry otrzymamy wyraajc w jednostkach pieninych ca rnorodno dbr i usug: korn-puterw, pomaracz, usug...
- włącznie, wszystko w tym stylu, który fachowcy nazywają stylem winietowym – sposób malo- wania przypominał wielce Sully'ego – w ulubionych...
- Odwrci si tyem do wiata reflektora i osaniajc oczy przed blaskiem bijcym mu spod ng, sprbowa zajrze w krysztaow gbin jak przez ld, ktry skuwa jezioro...
- – Hej! – krzyknął swym ochrypłym i niemal bezdźwięcznym głosem, który przypominał plusk kamieni wrzucanych do podziemnego jeziora...
- przed laty wieloma przywiózł mu w prezencie pewien bardzo wielki kupiec wprost z Gdań- ska, tliły się kawałki tego czarnego tytoniu, który nosi na paczce...
- da siy sprawiedliwoci, usprawiedliwiono si,iby sprawiedliwe i silne byy razem i aby bypokj, ktry jest najwyszym dobrem...
- Z mieczem Gawaina natarł na Gwydiona, który natychmiast upadł w poprzek łoża, wyjąc i strasznie krwawiąc z wielkiej rany na plecach; po chwili, gdy do przodu...
- Nałgała mu coś o jednym jedynym weekendzie w łóżku z narzeczonym, który poszedł do wojska i zginął, co potem okazało się szczerą prawdą, gdyż...
- zemsty wywrzeć, ogłosił między swymi dworzanami nagrodę temu, kto mu wskaże owego arbitra, który pierwszy po Ketlingowym wniosku zakrzyknął: „Zdrajca i...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Nastąpiła przerwa. Dwóch gladiatorów weszło do sali i stanęło na otwartej przestrzeni pod kondygnacją złożoną z dwudziestu marmurowych stopni, wiodących do miejsca, gdzie siedział Neron. Trzymali w dłoniach krótkie tępe miecze i byli gotowi przystąpić do rąbania i cięcia się nawzajem. Jednak Dariusz, jako mistrz ceremonii, nie podniósł w górę pałeczki. Stał na dole i miał oczy zwrócone w stronę wysokiego łuku, gdzie wahadłowe drzwi zamykały pasaż wiodący do części kuchennej.
Bez żadnego ostrzeżenia drzwi się rozwarły i popłynęła cała gama dźwięków: wysoki ton piszczałek, szalone szarpanie strun, bicie w bębny, głosy wzniesione w grzmiącym śpiewie. Pochód ruszył z miejsca. Na czele szli akrobaci, wywijali kozły na rękach i skakali wysoko w górę, wykrzykując “Hop! Hop!” podniesionymi głosami. Za nimi szli pojedynczo tancerze. Każdy przebrany był za jakąś wielką postać z rzymskiej przeszłości albo boga, który wymknął się z Olimpu; każdy przedstawiał jakąś pantomimę, żeby zrobić większe wrażenie. Dalej szli muzykanci i dobosze, a za nimi czterech niewolników, ubranych na czerwono i biało, z czerwonymi skórzanymi pasami przełożonymi przez ramiona, wniosło lektykę z ciasta. Na jej rogach paliły się wysokie świece, a w górze stała klateczka z kanarkami, które śpiewały w upojeniu. Cukrowe dzwoneczki dźwięczały przy każdym poruszeniu klatką.
Lektykę zaniesiono na wolną przestrzeń pod wzniesieniem przeznaczonym dla Nerona i ustawiono na posadzce. Z chwilą zetknięcia z marmurem drzwiczki z ciasta otworzyły się i wyfrunęła przez nie seledynowożółta Juli-$juli. Unosiła skrzydła w górę i opuszczała w dół szybkimi machnięciami naśladującymi lot. Kiedy siła, która wyrzuciła wesołą postać z klatki, wyczerpała się, dziewczynka stanęła bez ruchu na drobnych, bosych stopach u podnóża schodów.
Taniec, który nastąpił, w niczym nie przypominał sztywnej pantomimy zawodowych tancerzy. Używając swych kanarkowych skrzydeł, z wysoko uniesioną brodą, Juli-$juli unosiła się wokół lekka jak puch, podczas gdy muzykanci grali stosowną melodię, zaś dobosze tylko od czasu do czasu włączali się miękkim uderzeniem. Jej ruchy były tak lekkie, że nieomal fruwała. Niektórzy goście zadawali sobie pytanie, czy Szymon Mag lepiej by to zrobił. Tancerka zatrzymała się bez tchu przy Dariuszu, który pozostał u podnóża schodów.
Oklaski były głośne i długotrwałe, przerywane domaganiem się bisów. Chcąc lepiej widzieć, Neron uniósł się do pozycji siedzącej, co spowodowało złowieszcze trzeszczenie jego sofy, będącej w stanie równie opłakanym, jak całe umeblowanie pałacu. Odezwał się głosem pełnym zadowolenia:
- To była prawdziwa przyjemność.
Nawet obojętna Poppea przyłączyła się do oklasków.
Dariusz położył rękę na ramieniu tancereczki i czekał. Kiedy hałas ucichł, zwrócił się do imperatora:
- O, cezarze, ta młoda tancerka, która po raz pierwszy wystąpiła przed tobą, ma przygotowany jeszcze inny taniec. Całkowicie odmienny, boski cezarze. Jest on takim odstępstwem od przyjętych form, że może być tobie przedstawiony tylko jako eksperyment.
- Odstępstwo od przyjętych form? - bose stopy Nerona dotknęły posadzki i wyglądało, że zaraz powstanie. - To właśnie najbardziej lubię. Obejrzyjmy ten eksperyment, mistrzu Dariuszu.
- Tancerce będą potrzebne... - mistrz ceremonii przekazał gestem polecenie Juli-$juli. Ona pochyliła się, ujęła spódniczkę swej fałdzistej zielonej tuniki jedną ręką i uniosła ją w górę na parę cali, aby ukazać bose stopy. - Potrzebne będą sandały, o cezarze.
Neron spojrzał w dół na swe własne sandały, ustawione obok cesarskiej sofy po obmyciu mu stóp w perfumowanej, śnieżnej wodzie przez jednego z niewolników. Sandały były niewyszukane, może nawet najskromniejsze na tej sali, gdyż Neron nie ulegał modzie panującej w Rzymie i nie chodził na podeszwach ze złota i srebra, niekiedy nawet wysadzanych drogimi kamieniami. Spojrzał w dół na swe szerokie, drewniane obuwie i uśmiech zadowolenia rozlał się na jego twarzy, wywołany oryginalnością pomysłu, jaki mu zaświtał.