tyłu, gdy zanurzył palce w jej bujnych włosach i pocałował ją namiętnie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Z tyłu za kapitanem zagrzmiał harpun „Hooker” i szkuner zrobił zwrot przez sterburtę...
- - Dobra, synu! Teraz odchyl się do tyłu! - Chciał wykonać polecenie, ale uniemożliwiała mu to wyobraźnia...
- Falą i nagą stopą, co wnet się zanurzy, Przyjściem listu i zdjęciem pieczęci z pośpiechem, Pomiędzy zaproszeniem i rankiem podróży, Między...
- Jakiś student wpadł na niego z tyłu...
- parte z tyłu – nie mogły...
- Ostatnim wysiłkiem wyciągnęła przed siebie rękę i zamknęła palce na leżącym niedaleko drewnianym bierwionie...
- Ruszył tą drogą, zanurzając się w cień i głęboką ciszę...
- - Nie...
- W jądrze każdej komórki somatycznej organizmu człowieka znajduje się 46 identycznych (homologicznych) chromosomów ułożonych w 23 pary...
- Abraham H...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Myślałam, że już nie przyjdziesz - wyznała z mocno bijącym sercem.
- Dios mio! Unikanie siebie nawzajem w niczym nam nie pomoże, tak jak nie
pomogło wcześniej - rzekł posępnie. - Gdy byłaś w ciąży, zachowywaliśmy się,
jakbyśmy mieszkali w osobnych domach. To tylko pogorszyło sytuację.
Uszczęśliwiona i pełna ulgi Jemima wróciła do łóżka.
- Ty tak zdecydowałeś, nie ja - przypomniała mu śmiało.
- Nie miałem wyboru - oświadczył.
T L R
- Jak to? - spytała zdziwiona.
- Doktor Santos od początku obawiał się, że możesz poronić. Oznajmił mi to
szczerze i otwarcie. Jesteś drobnej budowy, a płód, który później prawdopodobnie okazał
się bliźniaczy, był duży. Doktor zalecił nam więc powstrzymanie się od współżycia. -
Alejandro objął ją i przyciągnął do siebie. - Nie byłem tym zachwycony, ale nie chciałem
ryzykować twojego zdrowia lub nawet życia, zwłaszcza że moja matka zmarła wskutek
komplikacji poporodowych.
Jemima rozważyła to, co usłyszała, i zmarszczyła brwi.
- Chcesz powiedzieć, że przestałeś się ze mną kochać z powodu ostrzeżenia
doktora Santosa?
- A jaka mogłaby być inna przyczyna? - mruknął Alejandro, tuląc ją do swego
gorącego, muskularnego ciała, aż zadrżała z rozkosznego oczekiwania. - Przeniosłem się
do oddzielnej sypialni, ponieważ nie mogłem sobie ufać, gdybyśmy sypiali w jednym
łóżku.
- Powinieneś był mi to wyjaśnić.
- Słyszałem, jak doktor Santos ostrzegł cię, że powinnaś być bardzo ostrożna, jeśli
chcesz donosić ciążę. Już wtedy kilkakrotnie krwawiłaś - przypomniał jej ponuro. -
Wiem, nie rozmawiałem o tym z tobą, ale co miałem ci powiedzieć? Nie mieliśmy
wyboru.
Jemima poczuła zakłopotanie. Wstrząsnęło nią, że tak błędnie oceniła ówczesne
zachowanie męża. Postrzegała całą sytuację przez zniekształcający pryzmat swego
smutku, zagubienia i niepewności. Tymczasem Alejandro wcale się nią nie znudził ani
nie zaniedbywał jej celowo. W tamtym trudnym okresie po prostu zrobił to, co było
najlepsze dla nich obojga. Natomiast jej zachowanie jedynie przysporzyło im
problemów. Świadomość tego zawstydziła ją.
- Zawrzyjmy umowę - zaproponował Alejandro. - Będziesz się trzymała z dala od
Marca. To zapewni spokój między nami.
Znieruchomiała, zaskoczona tą nieoczekiwaną propozycją.
- Dobrze - odpowiedziała cicho. - Niczego innego nie pragnę.
Alejandro odprężył się i pogładził ją po włosach.
T L R
- A teraz idź spać - rzekł z szorstką łagodnością. - W przeciwnym razie będziesz
zbyt zmęczona, by jutro rano zjeść ze mną śniadanie. Wyjeżdżam wcześnie do Sewilli na
zebranie zarządu.
Uśmiechnęła się na tę obietnicę wspólnego śniadania. Wciąż jeszcze miała w
pamięci ich namiętne popołudnie w hotelu, jednak spoczywanie teraz w ramionach męża
w ich własnym łóżku było czymś jeszcze przyjemniejszym i bardziej intymnym. Mimo
wszystko nadal byli razem. Propozycja Alejandra wyszła naprzeciw jej zamysłom. Nie
zamierzała pozwolić Marcowi, aby powtórnie zniszczył jej małżeństwo.
Nazajutrz rano mąż zostawił ją pijącą aromatyczną kawę na tarasie wieży, a ich
synek zszedł z Placidą na dół, by obserwować start helikoptera ojca z frontowego
trawnika. Po chwili do Jemimy dołączyła Beatriz. Wyglądała na zdenerwowaną.
- Czy źle postąpiłam, dając Marcowi numer twojej komórki? - spytała z niepoko-
jem. - Nalegał, bardzo mu zależało na rozmowie z tobą.
- Ja nie chcę mieć z nim nic do czynienia - oznajmiła spokojnie Jemima.
- Ale gdybyś pomówiła najpierw z nim, a potem z mężem, być może to
uzdrowiłoby sytuację - powiedziała Beatriz z nieskrywaną nadzieją. - Zjawienie się tutaj
Marca jeszcze bardziej wszystko skomplikowało. Nikt z naszych krewnych i sąsiadów
nie wie o napiętych stosunkach między braćmi.