Tomas dał znak Galainowi, aby ten poszedł za nim...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- JOWISZ W ZNAKU RAKAZnaczenie oraz pełny wpływ Jowisza w znaku Raka, daje się zauważyć dopiero w środku życia, ponieważ pozycja taka, gdy chodzi o znak Raka,...
- Nałgała mu coś o jednym jedynym weekendzie w łóżku z narzeczonym, który poszedł do wojska i zginął, co potem okazało się szczerą prawdą, gdyż...
- Król Azis milczał bardzo długo, tylko drgania nagłe biegły przez jego twarz na znak, że bije serce królewskie i że się lęka...
- Zastanawiając się nad tym, czym mógł się zajmować Orgevald, gdy był jeszcze normalnym człowiekiem, Grey poszedł spać, odruchowo drapiąc świeże ukąszenia...
- - Ufasz mu?- Nie, ale dziesięć kilometrów przed Londynem zatrzymał się dla nabrania benzyny i poszedł do toalety...
- Drżąc od stóp do głów, poszedł na górę do pokoju, skąd wywołano go ostatnim razem...
- krzyż, ale już go nie boli, że ojciec wczoraj wypędził sługę, a dziś poszedł szukać innej...
- Na znak wdzięczności Mara pomachała artylerzystom...
- dobry znak, że wreszcie wystartowali...
- - Ehm, nadrektorze, gdyby zechciał pan podpisać...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Powoli zaczął się wycofywać znad brzegu, aż znaleźli się bezpiecznie poza zasięgiem wzroku Tsuranich. Po paru chwilach dotarli do oddziału ukrytego pomiędzy drzewami. Dolgan popatrzył na młodzieńca, którego kiedyś wyratował z mroków kopalni Mac Mordain Cadal.
Tomas miał prawie dwa metry i dorównywał wzrostem większości Elfów. Szedł mocnym, zdecydowanym krokiem, jak urodzony wojownik. W ciągu tych sześciu lat, które spędził z Krasnoludami, stał się dojrzałym mężczyzną... i kimś więcej. Dolgan obserwował spod oka Tomasa, który oceniał wzrokiem zgromadzonych przed nim żołnierzy. Krasnolud był pewien, że teraz Tomas mógł śmiało i bez obaw o własne bezpieczeństwo wkroczyć w mrok podziemnych chodników kopani pod Szarymi Wieżami.
– Czy wróciÅ‚a reszta zwiadowców? Dolgan kiwnÄ…Å‚ gÅ‚owÄ… i daÅ‚ znak, aby wystÄ…pili do przodu. PodeszÅ‚y do nich trzy Elfy i trzy Krasnoludy.
– WidzieliÅ›cie Czarne Szaty?
Kiedy wszyscy zwiadowcy zaprzeczyli, młodzieniec w bieli i złocie zachmurzył się.
– Dobrze by byÅ‚o schwytać chociaż jednego i przyprowadzić do Elvandaru. Podczas ostatniego ataku gÅ‚Ä™boko wdarli siÄ™ na nasze tereny. Dużo bym daÅ‚, aby poznać granice mocy, którÄ… dysponujÄ….
Dolgan spojrzał za siebie, ocenił, że znajdują się wystarczająco daleko od rzeki, i wyciągnął fajkę.
– Tsurani strzegÄ… Czarnych Szat jak smok swych skarbów – powiedziaÅ‚, zapalajÄ…c tytoÅ„.
Tomas zaśmiał się i przez króciutką chwilę Dolgan rozpoznał w nim chłopaka, którego znał w przeszłości.
– Tak, tak... lecz Krasnolud mężny jamÄ™ smoka zÅ‚upiÅ‚... Galain podszedÅ‚ do nich.
– Jeżeli bÄ™dÄ… postÄ™powali wedÅ‚ug wzorca z trzech ostatnich lat, możemy chyba przyjąć, że w tym roku skoÅ„czyli już zabawÄ™ z nami. Niewykluczone, że aż do nastÄ™pnej wiosny nie zobaczymy ani jednej Czarnej Szaty.
Tomas zamyślił się. Jego jasne oczy zdawały się płonąć wewnętrznym ogniem.
– WedÅ‚ug wzorca... ich wzorzec to zabrać, przytrzymać, a potem zabrać jeszcze wiÄ™cej. PodÅ›wiadomie zgodziliÅ›my siÄ™ na to, aby postÄ™powali wedle wÅ‚asnej woli i planów, pod warunkiem że nie przejdÄ… na drugÄ… stronÄ™ rzeki. NadszedÅ‚ czas, aby odmienić ten wzorzec i jeżeli wystarczajÄ…co mocno zaleziemy im za skórÄ™, może nadarzy siÄ™ okazja do schwytania jednego z Czarnych.
Dolgan z powątpiewaniem pokiwał głową. W propozycji Tomasa kryło się ogromne i nieuniknione ryzyko. Po chwili Tomas uśmiechnął się szeroko.
– A poza tym, jeżeli nie uda siÄ™ nam poluźnić na jakiÅ› czas ich pierÅ›cienia wzdÅ‚uż brzegu rzeki, bÄ™dziemy zmuszeni, Krasnoludy i ja, do przezimowania u was, ponieważ obcy wdarli siÄ™ już gÅ‚Ä™boko w Zielone Serce.
Galain spojrzał na wysokiego przyjaciela. Z roku na rok Tomas coraz bardziej upodabniał się do Elfa i Galain cenił sobie bardzo nieco sarkastyczne poczucie humoru, które towarzyszyło jego słowom. Dobrze wiedział, że Tomas z radością powitałby okazję przebywania w bliskości Królowej. Chociaż Elf obawiał się magii obecnej w Tomasie, polubił go szczerze.
– Jak?
– WyÅ›lij Å‚uczników do obozów po prawej i lewej stronie, a wÅ‚aÅ›ciwie nawet dalej. Kiedy krzyknÄ™ jak dzika gęś, niech zacznÄ… ostrzeliwać obozy od wschodu i zachodu, tak jakby stamtÄ…d szÅ‚o natarcie. – Na jego ustach pojawiÅ‚ siÄ™ zÅ‚owrogi uÅ›miech. – To powinno odizolować obóz przed nami na tyle, aby dać nam czas na krwawÄ… zabawÄ™.
Galain kiwnął głową i wysłał łuczników na wyznaczone pozycje. Reszta szykowała się do natarcia. Kiedy upłynął odpowiedni czas, Tomas podniósł złożone dłonie do ust i krzyknął przeciągle jak dzika gęś. Po chwili z drugiego brzegu rzeki, od wschodu i zachodu, doszły ich uszu przeraźliwe okrzyki. Żołnierze ze środkowego obozu zerwali się na równe nogi, rozglądając się niepewnie. Kilku z nich podeszło nad samą wodę i wpatrywało się w mroczny las po drugiej stronie. Tomas wzniósł ramię do góry i opuścił gwałtownie w dół jak przy uderzeniu toporem.
Deszcz strzał Elfów spadł nagle na obóz Tsuranich. Żołnierze rozbiegli się na wszystkie strony, szukając osłony za tarczami i drzewami. Zanim zdążyli ochłonąć po pierwszym uderzeniu, Tomas poprowadził do ataku oddział Krasnoludów. Weszli w wodę i idąc płytkim, piaszczystym brodem zbliżali się do przeciwległego brzegu. Ponad głowami przemknęła kolejna chmura strzał. Po wystrzeleniu drugiej salwy Elfy zarzuciły łuki na plecy, dobyły mieczów i ruszyły biegiem w ślad za Krasnoludami. W lesie zostało tylko kilkunastu bieżników, którzy w razie potrzeby mieli osłaniać odwrót.
Tomas jako pierwszy wdarł się na przeciwległy brzeg. Jednym cięciem miecza zwalił żołnierza, który zastąpił mu drogę na skraju wody. W okamgnieniu znalazł się w samym środku obozu przeciwnika, siejąc śmierć i spustoszenie. Krew Tsuranich tryskała fontannami spod złocistej klingi. Wilgotny mrok nocy wypełniły wrzaski umierających i rannych.