Król Azis milczał bardzo długo, tylko drgania nagłe biegły przez jego twarz na znak, że bije serce królewskie i że się lęka...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- Istotne jest, iż te dokumenty obejmują okres wykraczający poza ramyczasowe działania obecnego Parlamentu, a tym samym poza okres sprawowania władzy przez...
- Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama - o ile to możli-we w ogóle - i przemieniać na moje idejki, takie piękne, takie motylki,...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- ver appetebat, cum Hannibal exhibernis movit; c) cum explicati-vum lub coincidens = gdy, skoro,przez to, ¿e (z tym¿e trybem i cza-sem, jaki jest w zdaniu...
- cz¹stki (przed zmierzeniem jej cech), która nie znajduje siê nigdziew przestrzeni i czasie? Jeœli za jeden obiekt uwa¿aæ to, co jestopisywane przez jeden wektor...
- Odwróci³ siê ty³em do œwiat³a reflektora i os³aniaj¹c oczy przed blaskiem bij¹cym mu spod nóg, spróbowa³ zajrzeæ w kryszta³ow¹ g³êbinê jak przez lód, który skuwa jezioro...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- 2asmienia jednostki czy dominacji nad ni¹, lecz w celu ochrony praw zagro¿onych przez inne instytucje spo³eczne: Jednym z najtrudniejszych aspektów spo³ecznego...
- uśmierzyć bizony, gdy klatki przez dłuższy czas pozostaną odkryte?Tymczasem orszak zbliżył się do pierwszej klatki, przy której trzymało...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Oczy miał utkwione w białe widmo miasta, które jakby równocześnie patrzyło w niego, uporczywie a łagodnie, lecz tym wzrokiem, którym patrzy jasnowłosy bohater, mający oczy niebieskie, a w piersi serce lwa.
Wtedy, po długiej chwili król Azis, wciąż wdał wpatrzony począł mówić, słowa z trudem dobywając z gardzieli:
— PrzyjdÄ… tu dziś… po mnie… aby mnie zabić… Nie widzieli lÄ™ku… Minoe…
Pochyliła się Minoe, nasłuchując.
— Królu Azisie! — szepnęła — noc ci Å›piewa sÅ‚owa szalone…
— Milcz! — rzekÅ‚ Azis — przysiÄ™gli, że przyjdą…
— SÄ… straże.
— ZdradzÄ… mnie…
— TysiÄ…c Å‚uczników strzeże bram.
— TysiÄ…c strzaÅ‚ uderzy w moje piersi…
— Azisie!
Król Azis ważył coś w szalonej myśli, zalewającej mu płomieniem oczy. Trząsł się cały, jakby na chłodzie; spojrzała w jego twarz Minoe i odwróciła szybko oczy.
— Azisie! — szepnęła po raz wtóry z trwogÄ…. Och! jak bardzo lÄ™kaÅ‚ siÄ™ król Azis… OdwróciÅ‚ siÄ™ nagle i, jak czÅ‚owiek, znagÅ‚a przelÄ™kÅ‚y, mówić poczÄ…Å‚:
— Niechaj tu przyniosÄ… mój tron… ÅšwiatÅ‚a!. Niech mi przyniosÄ… koronÄ™ i berÅ‚o… Ohe!… Rożka: aby siÄ™ staÅ‚o… Niech mnie ujrzÄ… i ulÄ™knÄ… się… Minoe!.
Nie minęła chwila, a stało się, jak rozkażą W oddali stanęło stu niewolników, dzierżąc w rękach pochodnie, buchające dymem. Krwawe blaski spadły ulewa. A wtedy rozkazał król Azis, aby mu Minoe pomalowała żółtą twarz różową farbą i oto dwie plamy, do krwawych plam podobne, wykwitły na obliczu królewskiem.
Na królewskie ramiona nałożono płaszcz tak cudny i bogaty, jak niebo o wschodzie słońca; na głowę włożono mu tiarę, tłocząca głowę nadmiarem rubinów i pereł, jakby łez jasnych i barwionych krwią, w rękę mu dano berło; na którego szczycie buchnął znagła, wśród mroku nocy, pożar ogromnego diamentu. Siadł potem na tronie król Azis do trupa podobny, a Minoe stała przy nim
Blask pochodni drgał ciągle, albowiem ręce które je dzierżyły, drżały ogromnie.
W tejże chwili na spienionym koniu przybiegł pod pałac setnik, nad strażami mający .nadzór, a porzuciwszy konia biegł szybko po stopniach schodów. Ujrzawszy króla Azisa w całym majestacie, zdumiał się śmiertelnie, potem padł na kolana i wołać począł okropnym głosem:
— Panie wielki! Miasto caÅ‚e idzie tutaj… NiosÄ… miecze i włócznie… Ratuj siÄ™!…
Rzucił się nagle król Azis wtył, wydawszy jęk. Blask pochodni zadrżał niespokojnie. Cisza krzyknęła nagle, aby nikt się nie ważył odetchnąć. Górze! Górze!
— Panie! — mówiÅ‚ dalej setnik i pÅ‚akać poczÄ…Å‚ — wojsko twoje pierzchÅ‚o…
Król Azis leżał na tronie jak nieżywy.
— …Wszystkim koniom twoim ktoÅ› podciÄ…Å‚ pÄ™ciny… Ratuj siÄ™!
— Precz! — krzyknęła księżniczka Minoe — nudzisz króla.
W tej chwili drgnął król Azis i uczynił ruch taki, jakby usiłował powstać; wtedy pochyliła się nad nim Minoe i pchnęła go oczyma w twarz.
— Jak ujdziesz? — szepnęła — niech ciÄ™ ujrzÄ…! Kto z żywych nie ulÄ™knie siÄ™ ciebie, ujrzawszy?
Odpowiedział jej jęk, jakby wyszedł z pod ziemi.
Lęk, który się czaił w piersi azisowej, wypełznął teraz na jego oblicze, jak wąż i grzał się przy ciepłym blasku stu pochodni, a zdawało się, że za każdem dotknięciem wężowego wilgotnego ciepła, gniła w oczach twarz króla Azisa. Oczy patrzyły nieruchome chorym, okropnym świecąc blaskiem; zdawało się, że król Azis oczyma już tylko słuchał dziwnego łomotu, który się zbliżał powoli jakby burza, aż nagle głos straszny, jakby z tysiąca piorunów, zawył nagle opodal:
— Azisie!
— Azisie! — zaÅ‚omotaÅ‚o echo i uciekÅ‚o przerażone w gÄ™stwÄ™ cyprysów.
Wtedy Minoe krzyknęła głosem ostrym i donośnym:
— Uderzcie w kotÅ‚y i blachy!
Zgiełk się podniósł, jakgdyby wśród najsroższej bitwy; gromada niewolników biła w kotły i dęła w olbrzymie trąby wojenne; stu uderzało w blachy i tarcze.
Ohe! jak śmieszne rzeczy czyni lęk!