swoim ukochanym? Villemo go nie słuchała...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- kobieta może zachwycić i pobudzić mężczyznę samym swoim wnętrzem? Czuł cieka- wość, niepokój i lekkie onieśmielenie...
- Co za rodzina z tych Jordachów, stary samobójca, brat zamordowany, a świątobliwy Rudolf pobity prawie na śmierć w swoim mieszkaniu...
- Lecz Gardel ponad wszystko lubił bawić się na swój sposób, między swymi, w swoim kółku...
- Człowiek mądry daje upust swoim uczuciom społecznym zabiegając o to, by jego grupa miała powodzenie...
- Małe pociechy płacę wielkim żalem swoim Za tym nieodpowiednym pożegnaniem twoim...
- Zresztą Rena i tak wolała słuchać o smokach, które były tematem dostatecznie bezpiecznym, nawet gdyby ktoś podsłuchiwał...
- Czy na zewnątrz wiał wiatr tak silny, że szeleściły liście na drzewach? Czy może mój umysł dał się porwać przez wicher i słuchał teraz, jak tłucze się,...
- — Słuchaj — zwrócił się Szeryf do swego przybocznego — czy wśród tych dziesięciu widzisz Robin Hooda?— Niestety nie, wasza wielmożność — odparł...
- Reynevan, choć sercowe perypetie Hackeborna obchodziły go wielekroć mniej od zeszłorocznego śniegu, udawał, że słucha, grzecznie potakiwał, nie warto, w...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Całą uwagę kierowała na Dominika. Zdjął teraz koszulę, znowu widziała jego złotobrązową skórę i ciemne włosy na piersi, schodzące wąskim pasmem do pępka i niżej, do nieznanych
a pociągających okolic. Na jego zmysłowej twarzy
rysowało się skupienie, zajmowała go tylko praca. Przyglądała się jego rękom. Silne, szczupłe, pięk-
nie ukształtowane. Czuć je na swojej twarzy, na plecach, na całym ciele, pozwolić im błądzić, gdzie zechcą...
Gote był wytrawnym uwodzicielem. Lekko, niejako
na próbę, położył jej rękę na kolanie. Nie było w tym geście nic natrętnego, po prostu przypadkowe dotknięcie.
- Słuchaj, nie moglibyśmy się trochę przejść i poroz-
mawiać? - zapytał swobodnie. - To chyba kłopotliwe
mieć ciągle przy sobie tego ponurego kuzyna? Jesteś dorosła i możesz radzić sobie sama.
Villemo ocknęła się z marzeń o Dominiku.
Gdyby to jakaś zwyczajna młoda dziewczyna spot-
kała się z taką na pozór niewinną propozycją, bez wątpienia by na nią przystała. Villemo jednak w swoim młodym życiu zdążyła się już napatrzyć, jak mężczyźni wabią i podchodzą łatwowierne niewiniątka. Walczyła
z gwałcicielami i oparła się bardzo doświadczonemu
uwodzicielowi, mimo że leżała z nim w jednym łóżku. Zawsze wiedziała, o co jej chodzi, i postępowała zgodnie z własną wolą.
- Możesz być pewien, że jestem na tyle dorosła, by
radzić sobie sama - rzekła cierpko. - Nie dam się złapać na twój lep.
- To nie żaden lep, mogę cię zapewnić - zachichotał.
Villemo otworzyła usta, żeby się odciąć, gdy Dominik, który ich od pewnego czasu obserwował, krzyknął ostro:
- Gote, dość już odpoczywałeś! Chodź i zastąp
Folkego, jesteś znacznie silniejszy niż on.
- Porozmawiamy później - mruknął Gote do
Villemo, wstajÄ…c z ociÄ…ganiem.
- Nie sądzę - odparła.
Natychmiast znowu o nim zapomniała, zapatrzona
w Dominika. Próbowała nakłonić go, by spojrzał w tę
stronę, ale widocznie ostatnio jej ponadnaturalne zdolności osłabły. Był zupełnie nieczuły, zajęty wyłącznie kamieniami.
Villemo nie mogła, oczywiście, wiedzieć, że
w ciele Dominika płonie gwałtowny ogień. Dla-
czego tu przyjechała? Czynił przecież straszliwe wysiłki, żeby zapomnieć. A teraz wszystko zostało
zniweczone przez nieznośne pragnienie, by na nią patrzeć, sycić się nieustannie jej urodą, być z nią sam na sam. Poczuł, że zazdrość chwyta go za gardło, gdy zobaczył, że ów wioskowy bawidamek
Gote poufale trzyma rękę na jej kolanie. Przez moment poczuł gwałtowną ochotę, żeby cisnąć
w tamtego kamieniem, i bardzo się przestraszył
tej reakcji.
A Villemo pozwalała na to! Nie odsunęła kolana ani
nie odtrąciła ręki. Dominik nie słyszał, co mówiła, nie mógł też wiedzieć, co myśli, ani że ledwo zwraca uwagę na to, co mówi Gote.
Ten zaś, przeklinając swoją nieudolność, niechętnie wrócił do noszenia kamieni. Miał w życiu jeden cel: stać się bogatym jak najmniejszym wysiłkiem. A najprost-
szą drogą do tego był dobry ożenek. Ta panna była świetną zdobyczą, nie miał żadnych wątpliwości. To
nie byle jaka panienka. A poza tym znacznie mądrzejsza i obdarzona silniejszym charakterem niż te wszystkie
wiejskie gęsi, które dotychczas uwodził i porzucał. Gote rozumiał, że tutaj powinien stosować inną
taktykę. Villemo... Miała i ona swoje słabsze strony, zauważył to od razu. Była wrażliwa i zmysłowa. Jeśli tylko będzie postępował mądrze, osiągnie, co zechce. Zgubi ją jej własna gorąca krew. Gote jednak nie wiedział, że w ten sposób reagowała ona tylko na jednego mężczyznę!
Nareszcie droga stała otworem i mogli ruszać dalej. Wszyscy przyjęli to z ulgą. Wkrótce zjechali na dno wąwozu.
Spragnieni, kładli się na brzegu i pili wprost z rzeki,
poili konie, oblewali siÄ™ wodÄ….
Villemo spoglądała zazdrośnie na ich lekkie ubrania. Rozglądała się wokół. Pod wysokim brzegiem musiał
być ukryty nurt, a to oznaczało głębszą wodę... Niektórzy z jej towarzyszy zajęci byli końmi, inni rozproszyli się po brzegu. Ostrożnie przemknęła pod urwisty nawis. Tak, rzeczywiście, trafła na podwodny nurt i głębię, wspaniałe miejsce do kąpieli. Villemo zrzuciła znienawidzone dragońskie ubranie i wskoczyła do wody jak ją Pan Bóg stworzył.
Och, cóż za błogość! Po wielu godzinach słonecznego żaru i gorączki trawiącej jej wnętrze chłodna woda wydawała się jak cudowny jedwab. Villemo stała
pośrodku zakola i śmiała się radośnie, wzbijając wielkie kaskady; słoneczne światło mieniło się w tysiącach kropel.
I nie zauważyła, że wokół zrobiło się dziwnie cicho...