Co za rodzina z tych Jordachów, stary samobójca, brat zamordowany, a świątobliwy Rudolf pobity prawie na śmierć w swoim mieszkaniu...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- że jest tam taki, prawda? To wcale nie jest żaden z tych kościołów, nie są to nawet wspólne ruchy ludzi, to jest bardzo ważne, drodzy bracia, bardzo ważne...
- 08 Przynoœcie wiêc owoc godny nawrócenia,09 a nie wmawiajcie sobie: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam: Z tych kamieni Bóg mo¿e wywieœæ synów Abrahamowi...
- – Hej! żeby siÄ™ to tak udaÅ‚o tÄ™ wyspÄ™ i ten zamek ubiec! – Spojrzyj jeno na tych ludzi – odrzekÅ‚ Maćko...
- 4|106|Pros Boga o przebaczenie! Zaprawde, Bóg jest przebaczajacy, litosciwy!4|107|I nie prowadz sporu w obronie tych, którzy zdradzaja samych siebie...
- Zdarzy³o siê wiêc, i¿ jednego razu zaszed³ do œwi¹tyni gagatek z tych rodu, dziêki którym rzecz posz³a w mowie, ¿e warszawiak w pracy, a wilk u p³uga, to jednaka przys³uga...
- W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi; do tych prastarych drzwi z nabijanego ćwiekami dębu za którymi rozciągała się jedynie otchłań białych chmur...
- Pierwsza z tych przemian -od seksu owocożercy do seksu drapieżnika -dokonywała się w ciągu długiego czasu i w zasadzie przeprowadzona została z powodzeniem...
- Z drugiej strony, przynajmniej jeden bystry obserwator, John Kenneth Galbraith, wyraził pogląd, że być może Nixon zwyciężył pomimo stosowania tych środków...
- IdÄ…c wzdÅ‚uż rzÄ™dów tych prowizorycznych łóżek, Harry naliczyÅ‚ osiemnastu pacjentów, z których wielu byÅ‚o niezbyt starannie opatrzoÂnych, a wszyscy...
- Chrystusa i Samarytankê - naturalnie przy studni - Malczewski malowa³ trzykrotnie, ale ¿adne z tych ujêæ nie odpowiada, jak podkreœla Kazimierz Wyka, przekazowi...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Dla twojej matki byłoby strasznym ciosem, gdyby on się z tego nie wygrzebał. Trzy na trzy. Dwaj bracia i mąż. Co za proporcje. I ten chłopak... Wesley... czy pisałem ci że przyjechał do Chicago i odwiedził mnie? Chciał, żebym opowiedział mu wszystko, co wiem o jego ojcu... jest jakby opętany przez ojca... mury Elsynoru, na miłość boską, chyba nie można go za to potępiać, ale wygląda jak żywy trup i ma straszne oczy... Bóg jeden wie, jak on skończy. Nigdy nawet nie widziałem jego ojca, ale próbowałem udawać, że był to wspaniały facet, i kłamałem ostro, a ten dzieciak po prostu wstał w połowie zdania i powiedział: "Dziękuję panu. Obawiam się, że marnujemy swój czas."
Ty jesteś w połowie Jordachem... a może nawet więcej niż w połowie... bo jeśli jakakolwiek kobieta miała silniejsze geny, była to na pewno Gretchen Jordach, więc bądź ostrożny, nigdy nie wierz w dziedziczenie szczęścia, bo go nie masz, z żadnej gałęzi rodzinnego drzewa.
Powiem ci coś, skończ z tym przeklętym wojskiem, przyjedź do Chicago pracować ze mną, a ja przysięgnę, że do końca życia nie tknę kropli alkoholu. Wiem, że mnie kochasz... jesteśmy dorośli i możemy używać odpowiednich słów... masz przed sobą szansę, która niewielu synom jest dana... możesz uratować życie swojego ojca. Nie musisz teraz nic mówić, ale kiedy wrócę do Chicago, chcę zastać list od ciebie z wiadomością, kiedy przyjeżdżasz. Będę tam za jakiś tydzień. Jutro muszę jechać do Strasburga. Muszę się zobaczyć z pewnym człowiekiem. Delikatne negocjacje w imieniu mojego starego klienta. Fabryka chemiczna. Mam wysondować tego Francuza, czy wziąłby wynagrodzenie, honorarium, czyli, nie owijając w bawełnę, łapówkę, za przyjęcie biznesu mojego klienta do swojej firmy. Nie powiem ci, o jaką sumę chodzi, ale gdybym ci powiedział, zatkałoby cię. A jeżeli mi się uda, dostanę swoją część. Nie jest to najpiękniejszy sposób zarabiania na życie, ale jedyna możliwość pożyczenia wystarczającej ilości pieniędzy, żeby przyjechać do ciebie. Pamiętaj, co powiedziałem o społeczeństwie konsumpcyjnym.
A teraz jest już późno, i twoja dziewczyna na pewno czeka, a ja jestem śmiertelnie zmęczony. Jeżeli choć trochę ci zależy na reszcie życia twojego ojca, to po powrocie do Chicago zastanę list od ciebie. To jest szantaż, ale nie myśl, że nie zdaję sobie z tego sprawy. I ostatnia sprawa. Ja płacę za kolację.
Odprowadziwszy ojca do taksówki, Billy ruszył wolno mokrymi ulicami Brukseli; latarnie otaczały małe aureole zamglonego światła. Po przyjściu do domu usiadł przy biurku i zaczął się wpatrywać w maszynę do pisania.
Beznadziejne, beznadziejne, myślał. Biedny, bezradny, wyniszczony, bujający w obłokach staruszek. I nawet nie miałem okazji powiedzieć, że chciałbym mu kupić nowe ubranie.
Wreszcie położył się do łóżka, sam.
Tej nocy Monika nie przyszła.
Zjawiła się rano, zanim wyszedł do pracy, z paczką, którą miał dostarczyć na ulicę Du Gros-Caillou w siódmej dzielnicy Paryża, kiedy wraz z pułkownikiem uda się do stolicy Francji. Paczka była stosunkowo niewinna: dziesięć tysięcy francuskich franków w zniszczonych banknotach i automatyczny wojskowy rewolwer amerykański, kaliber 45, wyposażony w tłumik.
Kiedy o trzeciej dwadzieścia po południu wysiadł z taksówki na rogu Avenue Bosquet i rue St-Dominique, miał w torbie tenisowej czterdziestkę piątkę i dodatkowe magazynki nabojów. Sprawdził na planie Paryża, że ulica Du Gros-Caillou jest krótka i stanowi połączenie ulic St-Dominique z ulicą Grenelle, niedaleko Ecole Militaire. Dziesięć tysięcy franków, zapakowane w kopertę, schował do wewnętrznej kieszeni marynarki.