Czy na zewnątrz wiał wiatr tak silny, że szeleściły liście na drzewach? Czy może mój umysł dał się porwać przez wicher i słuchał teraz, jak tłucze się,...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Istotne jest, iż te dokumenty obejmują okres wykraczający poza ramyczasowe działania obecnego Parlamentu, a tym samym poza okres sprawowania władzy przez...
- Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama - o ile to możli-we w ogóle - i przemieniać na moje idejki, takie piękne, takie motylki,...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- ver appetebat, cum Hannibal exhibernis movit; c) cum explicati-vum lub coincidens = gdy, skoro,przez to, ¿e (z tym¿e trybem i cza-sem, jaki jest w zdaniu...
- cz¹stki (przed zmierzeniem jej cech), która nie znajduje siê nigdziew przestrzeni i czasie? Jeœli za jeden obiekt uwa¿aæ to, co jestopisywane przez jeden wektor...
- Odwróci³ siê ty³em do œwiat³a reflektora i os³aniaj¹c oczy przed blaskiem bij¹cym mu spod nóg, spróbowa³ zajrzeæ w kryszta³ow¹ g³êbinê jak przez lód, który skuwa jezioro...
- 2asmienia jednostki czy dominacji nad ni¹, lecz w celu ochrony praw zagro¿onych przez inne instytucje spo³eczne: Jednym z najtrudniejszych aspektów spo³ecznego...
- uśmierzyć bizony, gdy klatki przez dłuższy czas pozostaną odkryte?Tymczasem orszak zbliżył się do pierwszej klatki, przy której trzymało...
- Wysunąwszy delikatnie ramię spod głowy Clare, wstał z łóżka, krzywiąc się z bólu, gdyż skaleczenia i rany, które przez noc trochę przyschły, znowu się...
- mo unt po dejm ie pr óbê sko mun iko wan ia siê przez RPC z de mon em rpc...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wspomnienie dnia, w którym po raz pierwszy przeczytałem Nowe życie, pojawiło się przed moimi oczami jak ostre światło wspaniałego, nieosiągalnego okrętu, który znika za horyzontem. Owszem, wiedziałem, że w ciszy, która mnie ogarnęła, pan Süreyya opowiadał o filmie oglądanym w młodości i o jakiejś wzruszającej powieści, ale miałem wrażenie, że nie docierał do mnie żaden obraz ani dźwięk.
Do pokoju wszedł wnuk gospodarza, zapalił lampę, a ja w jednej chwili pojąłem trzy rzeczy: 1. Zawieszony u sufitu żyrandol wyglądał tak samo jak prezent, który każdego wieczoru wręczał wygłaszający niezapomniane mądrości Anioł Pragnienia szczęściarzowi w cyrku w Zrujnowanej Winnicy. 2. Na zewnątrz było już tak ciemno, że od dłuższego czasu w ogóle nie widziałem twarzy starego cukiernika, którego nazwisko, Süreyya, znaczyło gwiezdną gromadę Plejad. 3. Cukiernik nie widział mnie również, ponieważ był ślepy.
Czytelnikom, którzy uniósłszy brwi z ironią i irytacją, obśmieją teraz intelekt i spostrzegawczość bohatera, chciałbym zadać pytanie. Czy wystarczająco uważnie i mądrze przeczytaliście każdą stronę trzymanej w dłoniach książki? Czy przypominacie sobie teraz barwy sceny, w której po raz pierwszy przeczytaliście o aniele? Czy możecie natychmiast odpowiedzieć, w jakim stopniu nazwy firm wymienionych przez wuja Rifkiego w powieści Bohaterowie kolei wpłynęły na treść Nowego życia? Czy zauważyliście, jaka wskazówka pomogła mi zrozumieć, że zamordowany przeze mnie w kinie Mehmet myślał o Canan w chwili śmierci? W życiu takich ludzi jak ja smutek ujawnia się pod płaszczykiem gniewu, który stara się skrzyć mądrością. Ale ta chęć bycia mądrym w końcu i tak wszystko rujnuje.
Po raz pierwszy z szacunkiem, fascynacją i - powiem to szczerze - zachwytem spojrzałem na starca, którego ślepotę odkryłem dopiero wtedy, gdy zapłonął żyrandol. Mężczyzna był wysoki, szczupły i zgrabny. Wyglądał doskonale, zważywszy na to, ile miał lat. Sprawnie używał dłoni i umysłu. Potrafił przez sześć godzin rozmawiać z zabójcą, którego uparcie nazywał ubezpieczycielem, i ani na chwilę nie przestał być interesujący. Nawet jeśli udało mu się coś osiągnąć w młodości, którą przeżył w szczęściu i podnieceniu, nawet jeśli jego sukces rozpłynął się w ustach milionów ludzi, a sześć tysięcy wierszy powędrowało do kosza, doświadczenie pokazało mu szczerze i otwarcie, gdzie jest jego miejsce na świecie. A na dodatek długo po osiemdziesiątych urodzinach wciąż jeszcze każdego dnia z przyjemnością wypalał dwie paczki papierosów.
W ciszy, dzięki właściwej ludziom niewidomym intuicji, wyczuł mój smutek i próbował go uśpić. Takie już było życie. Były wypadki i przeznaczenie. Była miłość i samotność. Radość i los. Światło i śmierć. I szczęście trudne do opisania. Nie można o tym zapominać. O ósmej radio nadawało wiadomości. Wnuk niebawem włączy odbiornik; może zechciałbym zostać z nimi i zjeść wieczorny posiłek?...
Przeprosiłem, wyjaśniając, że następnego dnia kilka osób będzie czekało na swoje ubezpieczenia w Zrujnowanej Winnicy. Niepostrzeżenie wyszedłem z domu i znalazłem się na ulicy - jeszcze bardziej samotny niż cyprysy w ciemnym ogrodzie, w samym środku wieczornego wiosennego chłodu, który wciąż przypominał o niedawnej mroźnej zimie.