Smród zarazy i obijające się o wszystko muchy, stawały się nie do zniesienia...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Bóg to radość, Bóg to szczęśliwość, Bóg to zdrowie, Bóg to swoboda, Bóg to przyjemność, Bóg to wygoda i wszystko, co najlepsze...
- Elfowie zrobili wiele pierścieni, lecz Sauron potajemnie zrobił Pierścień Jedyny, który miał wszystkimi innymi rządzić...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- wÅ‚Ä…cznie, wszystko w tym stylu, który fachowcy nazywajÄ… stylem winietowym – sposób malo- wania przypominaÅ‚ wielce Sully'ego – w ulubionych...
- Od strony ulicy prawie wszystkie bary oraz mniejsze sklepy zamiast ścian miały różnego rodzaju żaluzje, które usuwano całkowicie lub rolowano na czas otwarcia...
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
- Wszystkie typy pracy wymagają od człowieka umiejętności współpracy z innymi, organizowania własnej pracy, radzenia sobie ze stresem, nawiązywania kontaktu,...
- Kramy po obu stronach ulic by³y zbudowane wszystkie wed³ug wzoru i nieomal tej samej wielkoœci, a przed ka¿dym sklepem rozpiêty by³ parasol z p³ótna ¿aglowego,...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania… a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Powietrze aż pulsowało od zgromadzonych wokół czarnoksięskich mocy, a Ragnar zaczął nagle doświadczać dziwnych i szaleńczych wizji. Oczyma duszy nagle dostrzegł chorych, którzy niespodziewanie podnosili się z łóżek, tylko po to aby rzucić się z nienawiścią na tych, którzy się nimi opiekowali. Zarażeni żołnierze strzelali w plecy swych dowódców, a chorzy oficerowie posyłali swych podwładnych na pewną śmierć. Plaga rozprzestrzeniała się niczym pożar, ogarniając wsie i miasta, domy i fabryki. Była nie do zatrzymania, opór nie miał sensu. Lepiej było położyć się i czekać w spokoju na śmierć.
Bestia w jego sercu zawyła, szarpiąc się niespokojnie. Nie dbała o poczucie klęski, które opanowało umył Ragnara. Chciała walczyć, nie przejmując się przeważającymi siłami wroga. Chciała gryźć, szarpać, wywalczyć sobie drogę ucieczki z tej pułapki, lub zdechnąć, ale przynajmniej próbując zbiec. Dziki, wilczy duch, nagle dodał Ragnarowi sił i mimo, że nadal trawiła go zaraz, to jego ruchy stały się szybsze, bardziej zdecydowane. Ogarnęła go euforia bitwy, taka jak tej nocy, kiedy Grimskullowie napadli na jego rodzinną wieś, a on walczył z nimi jak opętany. Temu uczuciu nie należało się opierać, a wręcz przeciwnie poddać się i dać ponieść.
Kultyści zarazy poruszali się wolno, niczym ludzie pod wodą, jakby powietrze wokół nich nagle zgęstniało. Ragnar wiedział, że to tylko złudzenie, tak naprawdę to on poruszał się i myślał szybciej. Biegł do przodu tnąc i siekąc na wszystkie strony, chcąc dotrzeć do samego centrum komnaty i zmierzyć się z demonem. Nie wiedział, co jest w stanie mu uczynić, ale w tej chwili nie zawracał sobie tym głowy. Przed sobą miał cel, który chciał zrealizować, a ciało posłusznie wykonywało rozkazy jego woli.
Gdzieś z oddali słyszał podobny do gromu odgłos wystrzałów, kiedy jego bracia otworzyli ogień. Do jego nozdrzy docierała woń topiących się kości, kiedy miecz łańcuchowy ciął wrogów. Smród śmierci mieszał się z wonią zarazy. Ragnar powalił ciosem swego miecza dwóch przeciwników naraz, przetoczył się w bok, unikając riposty, a wstając pociągnął za spust pistoletu. Pocisk trafił przeciwnika w brzuch, a jego agonalny pisk wywołał tylko warkot zadowolenia, dobywający się z gardła Ragnara. Szybkimi ruchami powstał z przyklęku, wyczuwając nagle, że ktoś przebija się w jego stronę przez otaczający tłum.
Z podłogi wyłoniła się jedna ze szlamowych istot, które zabiły Nilsa. Ragnar rzucił się w bok, unikając jej uścisku, ale ona niezrażona ruszyła w pogoń. Jej puste oczy ziały nienawiścią, a rozwarta paszczęka przypominała gębę samego Botchulaza.
Biegnąc dalej Ragnar ciął po nogach dwu z kolejnych wrogów. Runęli na ziemię, ale ich ciała nie spowolniły demona z nieczystości ani na chwilę. Jego ciało opłynęło ich niczym woda, a ramiona wyciągały się w stronę Kosmicznego Wilka. Bestia chciała walczyć, ale racjonalna część umysłu Ragnar podpowiadała mu, że w tym starciu nie ma szans. Nie chciał żeby spotkał go ten sam los, co Nilsa, który zdawał się po prostu utonąć w nieczystościach. Taka śmierć, z braku powietrza lub pod wodą, była dla wyspiarskich ludów Fenrisa jednym z najgorszych losów, jakie mogły człowieka spotkać. Straszliwsza była jedynie śmierć z ręki czarnoksiężnika, lub przemienienie ciała w demona. Kto mógł wiedzieć, co się potem działo z ludzką duszą?
Ragnar schował pistolet do kabury i nacisnął wyzwalacz podajnika granatów. Niewielki przedmiot wylądował w jego dłoni, a kiedy demon zbliżył się na bliską odległość, Ragnar cisnął nim w masę brudu. Zapalnik nastawiony był na jedną sekundę i granat eksplodował kiedy został wchłonięty przez błocko. Czciciele zawyli z bólu, kiedy szlam prysnął im na twarze. Ragnar poczuł , . w sercu satysfakcję, która szybko rozwiała się w nicość, kiedy na jego oczach szlam i nieczystości zaczęły zbierać się z powrotem do kupy. Po chwili istota odtworzyła swe ciało i znowu rzuciła się za nim w pogoń.