Sączyłam drinka i czytałam dalej...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
- – JesteÅ›my na dworcu – mówiÅ‚a dalej...
- — I co dalej? Co zrobiÅ‚eÅ›? — OkazaÅ‚o siÄ™, że muszÄ™ zapÅ‚acić co najmniej paru prawnikom, których mi zaÅ‚atwili...
- To było dobre życie - żadnych dzikich pijatyk, pozamałżeńskiego seksu, narkotyków, nudy ani gorzkich utarczek na temat tego, co powinni dalej robić...
- carroll jonathan, kraina chichów Zacząłem pisać również dlatego, że potrzebowałem konkretnego zajęcia na okres podejmowania decyzji, co dalej ze mną...
- najmocniejszymi œwiat³ami, wy³apywa³ bezb³êdnie wszystkie te znaki, które muludzie wskazywali, i przystawa³ jak gdyby na pamiêæ, ani bli¿ej, ani dalej...
- Kawałek dalej, na odcinku Guthrie, na którym mieszkał Reynold Peaty, rozejrzałem się za Seanem Binchym, ale go nie wypatrzyłem...
- Gdy trafisz na słowo, którego nie rozumiesz, po prostu podkreśl je i czytaj dalej...
- - W jaki sposób mogą go zdobyć? - dopytywała się dalej Nynaeve...
- - Co jeśli, Andrea? Dalej, możesz to powiedzieć...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Nie czułam się ani trochę inteligentniejsza. Bantam Books zapłacił ośmiocyfrową zaliczkę za Nawiązanie kontaktu ze swoją wewnętrzną dobrą wróżką. Błękit Czerenkowa był najszykowniejszym kolorem na zimę, a mężczyźni i kobiety palili cygara w Los Angeles, zainspirowani przez Rusha Limbaugha lub Davida Letterma-na, a może przez siły, których nie rozumieli. Jak owce. Jak szczury.
To wszystko jednak nie rozwiązywało problemu, jak mam dalej pracować z Bennettem. Ani gdzie mam znaleźć Barbie Romantyczną Pannę Młodą.
Poszłam do biblioteki i wypożyczyłam Annę Kareninę oraz Cyrana de Bergerac, a w dziale podręcznym wzięłam książkę telefoniczną z Denver. Zrobiłam kopie adresów wszystkich sklepów z zabawkami, które nie były na liście Giny, wszystkich domów towarowych i sklepów z towarami przecenionymi, wyjaśniłam klonowi Flip, że już zapłaciłam grzywnę za Dzieła zebrane Browninga, po czym znowu ruszyłam na przegląd sklepów.
W końcu znalazłam Barbie Romantyczną Pannę Młodą w domu towarowym w Aurorze - wklinowała się za Klub Hippiczny Barbie - i wzięłam ją do kasy.
Kasjerka usiłowała wydać resztę mężczyźnie w kolejce przede mną.
- Osiemnaście siedemdziesiąt osiem - powiedziała.
- Wiem - odparł mężczyzna. - Dałem pani banknot dwu-dziestodolarowy, a potem, gdy kasa wybiła osiemnaście sie-
demdziesiąt osiem, dałem pani trzy centy. Jest mi pani winna dolara i ćwierć.
Odrzuciła z irytacją włosy do tyłu, odkrywając “n".
Poddaj się, poradziłam mu w myślach. To bezcelowe.
- Kasa mówi, że jeden dwadzieścia dwa.
- Wiem - odparł mężczyzna. - Dlatego właśnie dałem trzy centy. Dwadzieścia dwa plus trzy centy dają ćwierć.
- Ćwierć czego?
Ustawiłam Barbie Romantyczną Pannę Młodą na końcu lady, przeczytałam nagłówki gazet i spojrzałam na towary ustawione na stojaku przy ladzie: taśmy samoprzylepne o różnych szerokościach i buty na wysokich obcasach dla Barbie w dowolnych kolorach umieszczone w przezroczystych plastikowych wypraskach.
- Dobrze, w porządku - zgodził się mężczyzna. - Niech mi pani zwróci trzy centy i da mi dolar dwadzieścia dwa.
Wzięłam do ręki opakowanie bucików.
“Nowość! Błękit Czerenkowa" - głosił napis. Umieściłam buciki obok taśmy samoprzylepnej i wtedy odniosłam dziwne wrażenie, jakbym stała na progu czegoś ważnego, jak przy końcowym ruchu kostki Rubika, gdy sześcianik wchodzi z pstryknięciem na właściwe miejsce.
- To nie ma ceny - oznajmiła kasjerka, biorąc do ręki Barbie Romantyczną Pannę Młodą. - Nie mogę sprzedać czegoś, co nie ma ceny.
- Trzydzieści osiem dziewięćdziesiąt dziewięć - odpowiedziałam. - Kierownik kazał to wpisać pod “Różne".
- Och - westchnęła i wpisała cenę.
Tę manię mogę w końcu polubić, pomyślałam, uśmiechając się do jej “n". Kto uprzedzony, ten uzbrojony.
- Razem czterdzieści jeden trzydzieści trzy - powiedziała. Stałam z portmonetką w dłoni, patrzyłam na pudełka z kredkami i starałam się ponownie uchwycić tamto wrażenie. Był w nim błękit Czerenkowa, taśma samoprzylepna i...
Ale i tak minęło. Miałam nadzieję, że to nie lekarstwo na cholerę.
- Czterdzieści jeden trzydzieści trzy - powtórzyła kasjerka.
Starannie odliczyłam drobne i wyszłam z Barbie Romantyczną Panną Młodą. Przed drzwiami nastąpiłam na coś i spojrzałam na podłogę. To był cent. Trochę dalej leżały jeszcze dwa. Najwidoczniej ktoś cisnął je na ziemię.
Prohibicja (1895 - 16 stycznia 1929)
Mania awersyjna antyalkoholowa podsycana przez Kobiecy Związek Chrześcijańskiego Umiarkowania (Woman's Christian Temperan-ce Union), rozbijanie knajp przez Podnieśmy Naród (Carry Nation) i smutne skutki alkoholizmu. Dzieci w szkołach zachęcano do podpisywania petycji, a kobiety do składania przysiąg, że nie dotkną warg, które dotknęły wódki. Ruch nabierał rozpędu i zyskiwał poparcie polityczne w pierwszych latach wieku. Kandydaci partyjni wznosili toasty wodą, kilka stanów wprowadziło suche prawo, aż w końcu nastąpiła kulminacja - ustawa Yolsteada. Mania zanikła natychmiast po prawnym wprowadzeniu prohibicji. Wyparta przez przemyt wódki, nielegalne bary, bimber, piersiówki, zorganizowaną przestępczość. W końcu wielkie odwołanie.
Gina nie mogła uwierzyć, że znalazłam Barbie Romantyczną Pannę Młodą. Dwa razy mnie uścisnęła.
- Jesteś wspaniała! Czynisz cuda!
- Nie we wszystkim. - Próbowałam się uśmiechać. - W tropieniu źródeł krótkich fryzur raczej nie mam szczęścia.
- Kiedy już o tym mówimy - rzekła, nadal podziwiając Barbie Romantyczną Pannę Młodą - zaglądał tutaj doktor O'Reil-ly. Szukał cię. Miał zmartwioną minę.
Co tym razem zgubiła Flip? Perednicę? Ruszyłam na dół do Biologicznego. W połowie drogi natknęłam się na Bena. Złapał mnie za ramię.
- Mieliśmy być w Dyrekcji dziesięć minut temu.
- Dlaczego? O co tu chodzi? - pytałam, starając się dotrzymać mu kroku. - Mamy jakieś kłopoty?
Oczywiście, mieliśmy kłopoty. Gabinet Dyrekcji oglądali jedynie ci - i to mimo tego całego “wsłuchiwania się w głos załogi" - których przenoszono do Zaopatrzenia albo którym obcinano fundusze.
- Mam nadzieję, że nie są to aktywiści praw zwierząt - powiedział Ben, przystając przed dyrekcyjnymi drzwiami. - Czy sądzisz, że powinienem włożyć marynarkę?
- Nie - odparłam, przypomniawszy sobie jego marynarki. -To na pewno jakaś drobna sprawa. Może nie ubieraliśmy się dostatecznie niedbale.
Sekretarka kazała nam natychmiast wejść.
- To nie jest drobna sprawa - szepnął Ben i sięgnął do klamki.
- Może nie mamy kłopotów? Może Dyrekcja chce nas pochwalić za współpracę międzydyscyplinarną?
Otworzył drzwi. Dyrekcja z rękami założonymi na piersi stała za swym biurkiem.
- Nie sądzę - powiedział cicho Ben i weszliśmy.
Dyrekcja poprosiła, byśmy usiedli - następny zły znak. Jedna z ośmiu zasad podnoszenia efektywności LIPY głosiła: “Prowadzenie zebrań na stojąco sprzyja zwięzłości".
Usiedliśmy.
Dyrekcja pozostała na nogach.
- W pole mej uwagi dostała się niezwykle ważna sprawa tycząca was i waszego projektu.
To muszą być obrońcy praw zwierząt, pomyślałam i przygotowałam się na jego dalsze słowa.
- Zaobserwowano, że pomocnicza asystentka przesyłania
wiadomości do miejsc pracy paliła w strefie zagrody dla zwierząt. Powiedziała, że miała na to pozwolenie. Czy to prawda?
Palenie. Chodziło o palącą Shirl.
- Kto jej udzielił takiego pozwolenia? - zapytała ostro Dyrekcja.
- Ja - odpowiedzieliśmy chórem. - To był mój pomysł -oświadczyłam. - Prosiłam doktora O'Reilly'ego o zgodę.