Kawałek dalej, na odcinku Guthrie, na którym mieszkał Reynold Peaty, rozejrzałem się za Seanem Binchym, ale go nie wypatrzyłem...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Zdarzyo si wic, i jednego razu zaszed do wityni gagatek z tych rodu, dziki ktrym rzecz posza w mowie, e warszawiak w pracy, a wilk u puga, to jednaka przysuga...
- Z drugiej strony ciekawym przykadem rnorodnoci motywacji, ktrymi kieroway si stare" i nowe" siy polityczne w ustalaniu ordynacji moe by ordynacja...
- W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi; do tych prastarych drzwi z nabijanego ćwiekami dębu za którymi rozciągała się jedynie otchłań białych chmur...
- odpowiednich warunkw do zapewnienia "wolnej gospodarki", poza tym pastwo nie powinno ingerowa w spoeczno-ekonomiczneprocesy, ktrymi sterowa powinny siy...
- Skacz, dziecko, skacz! Od kiedy moja córka Zara umiała już bez pomocy stanąć na stole, na którym zmieniano jej pieluszki, bawię się z nią w...
- Alezji podobna jest nieco do góry Gergowii z tego, że się kończy obszernym płaskowzgórzemszczytowym, na którym wznosi się oppidum; jest jednak od Gergowii...
- Mattinao powiódł towarzysza przez gaik, w którym pasożytne rośliny zwrotnikowe wiły się koło gałęzi drzew owocowych, ścieżką idącą wzdłuż...
- – Harvard Mansul – odparł mężczyzna głosem, w którym wciąż pobrzmiewało oszołomienie...
- Zanim jeszcze David skończył mówić, Cantor zerwał się z miejsca tak gwałtownie, że przewrócił krzesło, na którym przed chwilą siedział...
- Śledzili oni również kilka czynników, z którymi ich nastrój mógł być skorelowany, na przykład ilość snu ostatniej nocy oraz pogodę...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Był aż tak dobry? Czy może w niedzielę przeważyły zobowiązania nawróconego chrześcijanina?Kiedy przejeżdżałem obok budynku Peaty’ego, młoda rodzina Latynosów zeszła po schodach i ruszyła w stronę poobijanego, niebieskiego vana. Wszyscy ubrani do kościoła, włącznie z trójką pucołowatych dzieci w wieku poniżej pięciu lat. Rodzice wyglądali na jeszcze młodszych niż Winogradowie - byli prawie nastolatkami. Ogolona głowa ojca i jego kamienna twarz kontrastowały ze sztywnym, szarym garniturem. Oboje, on i jego żona, otyli. Kobieta miała zmęczone oczy i ciemne włosy z pasemkami.Za czasów mojego stażu personel psychologiczny z wyższością powtarzał powiedzonko: „Dzieci mają dzieci”. Z pełnym dezaprobaty cmokaniem w domyśle.Jeździłem po mieście, całkiem sam.Kto ma kogo oceniać?Zatrzymałem się bez celu przed budynkiem Peaty’ego. Jeden z maluchów pomachał do mnie, ja też pomachałem i oboje rodzice się odwrócili. Tata z ogoloną głową popatrzył złowrogo. Czym prędzej odjechałem.W Domu Gry nic się nie działo, tak samo w wielkim kompleksie koloru dyni na Overland, który Dylan Meserve opuścił bez uprzedzenia.Obskurne bloczysko. Pod rynnami rdzawe zacieki, których nie zauważyłem za pierwszym razem. Siatka małych okienek, bez śladu kogokolwiek, kto by za nimi mieszkał.Widok ten ekshumował moje wspomnienia ze studenckich czasów, kiedy mieszkałem na tej samej ulicy, sam, nikomu nieznany i tak przepełniony wątpliwościami, że całe tygodnie uciekały mi w narkotykowym widzie.Wyobraziłem sobie Tori Giacomo - zbiera się na odwagę przed przeprowadzką na drugi koniec kraju i trafia do małego, smutnego pokoiku na ulicy pełnej obcych ludzi. Gnana ambicją - albo złudzeniami. Jaka to różnica?Samotni, wszyscy samotni.Przypomniałem sobie tekst, na który podrywałem wtedy dziewczyny.„Nie, nie biorę prochów, wolę naturalnego doła”.Pan Sardoniczny. Raz na jakiś czas tekst działał. *
W poniedziałek o jedenastej Milo zadzwonił ze swojego samochodu. - Cholerny właściciel wystawił mnie w sobotę, za duże korki na drodze z La Jolla. W końcu powiedział mi, że mogę wziąć klucze od jego siostry, która mieszka w Westwood. Dupek. Zaczekałem na techników, właśnie skończyłem swoją działkę.
Dowiedziałeś się czegoś?
Nie żyła zbyt wystawnie. Pusta lodówka, w spiżarce musli i dietetyczne koktajle w puszce. Mydol, advil, motril, pepto-bismol, tumsy, trochę marihuany w szafce nocnej. Żadnej antykoncepcji. Nie czytała za wiele, cała biblioteczka to stare numery „Us”, „People” i „Glamour”. Telewizor, ale bez kablówki, telefon wyłączony. Mój nakaz sądowy wydostanie billingi za kilka dni, ale jak mówiłem, linię stacjonarną odłączyli za niepłacenie, a nie mogę znaleźć numeru komórki. Jedno, co miała, to ładne ciuchy. Nie za wiele, ale gustowne. Pewnie wydawała na nie wszystkie pieniądze. Szef ‘ restauracji, gdzie pracowała, powiedział, że nie sprawiała kłopotów, nie zwracała na siebie uwagi. Nie pamięta, żeby widział z nią facetów. Kierownik sklepu z butami warczał na Meserve’a; chłopak był nieodpowiedzialny i potrafił pyskować klientom. Tak czy inaczej zobaczymy, czy znajdziemy jakieś odciski palców. Nie ma śladów przemocy ani walki, wygląda na to, że została zabita gdzie indziej. Jak ci minął weekend?
Spokojnie.
To dobrze.
Opowiedziałem mu o wycieczce do Latigo, przemilczałem resztę trasy i wspomnienia, które obudziła.
- No co ty? - zdziwił się. - Ja też tam byłem, wcześnie rano. Ładnie tam, co?
- I odludnie.
Rozmawiałem z kilkoma sąsiadami, w tym ze staruszkiem, którego Michaela przestraszyła, kiedy wyskoczyła goła. Nikt przedtem nie widział tam ani jej, ani Meserve’a. Dodzwoniłem się też dziś rano do Alberta Beamisha. Soboty i niedziele spędza w swoim domu w Palm Desert. Słońce nie podziałało kojąco na jego usposobienie. Chciał mi powiedzieć, że w piątek około dziewiątej widział rangę rovera Nory wyjeżdżającego z jej garażu.
Tuż po naszym spotkaniu u Brada.
Może poradził siostrze, żeby wzięła sobie urlop. A może miała ochotę na chwilę oddechu i nie poinformowała o tym studentów, bo jest niedojrzałą, bogatą dziewczynką. Poprosiłem Beamisha, żeby miał oczy otwarte, podziękowałem mu za spostrzegawczość. A on mi warknął: „Niech pan okaże wdzięczność, wykonując swoją pracę z minimum kompetencji”.
Zaśmiałem się.
- Czy był na tyle bystry, żeby sprawdzić, kto jechał tym roverem?
- Niestety. Samochód Meserve’a wciąż się nie znalazł, ale jeśli chłopak jest z Norą, mogą korzystać z jej wozu, a jego ukrywać. Na przykład w garażu Nory albo w Domu Gry. Spróbuję podważyć drzwi i zajrzeć. Z zupełnie innej beczki, Reynold Peaty pozostaje wierny swoim zasadom samotnika i dziwaka. Cały weekend siedział w mieszkaniu. Dałem Seanowi wolne na niedzielę, bo jest wierzący, więc może coś przeoczył. Ale sam obserwowałem mieszkanie Peaty’ego po południu, koło czwartej.Rozminęliśmy się o dwie godziny. Znów.
Ostatnia i być może najmniej ważna sprawa - ciągnął Milo. - Budynek Tori Giacomo zmienił właściciela dwukrotnie, odkąd tam mieszkała. Pierwotnymi właścicielami były dwie dziewięćdziesięcioletnie siostry, które zmarły ze starości. Nieruchomość poszła na licytację, kupił ją tanio licytujący z Vegas, a potem odsprzedał konsorcjum biznesmenów z Korea-town. Nie ma danych o dawnych lokatorach, w powietrzu unosi się aromat próżnego trudu.
Kiedy jedziesz do Nory?
Właśnie podjechałem... - Trzasnęły drzwi samochodu. - Idę do drzwi. Puk puk... - Uniósł głos do bezpłciowego altu. - Kto tam? Porucznik Sturgis. Jaki porucznik Sturgis?... Słyszysz, Alex?
Co słyszę?
Właśnie. Dobra, teraz jestem przy garażu... nie da rady, zamknięty na klucz... gdzie taran? To wszystko, mili państwo, wysłuchaliście prezentacji kanału Podróże bez sensu.
20