– Jesteśmy na dworcu – mówiła dalej...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- EXT REF1 SELECT lub 1106 EXT REF2 SELECT – na COMM, COMM+AI1 lub COMM*AI1...
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
- — I co dalej? Co zrobiłeś? — Okazało się, że muszę zapłacić co najmniej paru prawnikom, których mi załatwili...
- — Gdzie jesteśmy? — odważyłam się zapytać...
- To było dobre życie - żadnych dzikich pijatyk, pozamałżeńskiego seksu, narkotyków, nudy ani gorzkich utarczek na temat tego, co powinni dalej robić...
- carroll jonathan, kraina chichów Zacząłem pisać również dlatego, że potrzebowałem konkretnego zajęcia na okres podejmowania decyzji, co dalej ze mną...
- najmocniejszymi wiatami, wyapywa bezbdnie wszystkie te znaki, ktre muludzie wskazywali, i przystawa jak gdyby na pami, ani bliej, ani dalej...
- Kawałek dalej, na odcinku Guthrie, na którym mieszkał Reynold Peaty, rozejrzałem się za Seanem Binchym, ale go nie wypatrzyłem...
- W sklepie bierzesz towar w ręce, dokładnie go oglądasz, a jak jesteś przekonany, że właśnie on ci jest potrzebny - płacisz...
- Gdy trafisz na słowo, którego nie rozumiesz, po prostu podkreśl je i czytaj dalej...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
– Czekam obok ciebie na pociąg, nie znasz mnie. Ale nasze oczy przez przypadek się spotykają, a ja nie odwracam wzroku. Nie wiesz, co to znaczy, choć jesteś inteligentny i potrafisz dostrzec w człowieku wewnętrzny blask. Nie potrafisz jednak dojrzeć, co ten blask rozświetla.
Nie zapomniała o „teatrze”. Chciała jak najszybciej wymazać z pamięci tego Anglika, ale jego obraz tkwił w niej uparcie, kierując jej wyobraźnią.
– Patrzę ci prosto w oczy i zapewne zadaję sobie pytanie: „Czy gdzieś go już widziałam?”. A może to tylko roztargnienie albo nie chcę wyjść na osobę antypatyczną? Zostawiam cię przez kilka sekund w niepewności, zanim zdecyduję, czy znamy się, czy nie. Ale mogę również chcieć najprostszej rzeczy pod słońcem: spotkać kogoś. Może właśnie uciekam od złej miłości albo szukam zemsty za niedawną zdradę i przyjechałam na dworzec, by poznać kogokolwiek. Mogę chcieć przedzierzgnąć się w prostytutkę na jedną jedyną noc, tylko po to, by uciec od codziennej monotonii. Albo mogę być prostytutką polującą na jakiegoś klienta.
Cisza. Myśli Marii nagle się rozpierzchły. Przypomniał się jej Anglik, hotel z widokiem na rzekę, upokorzenie – „żółty”, „czerwony”, „ból i wielka rozkosz”.
Ralf spostrzegł to od razu i próbował przyciągnąć ją z powrotem na dworzec:
– Czy kiedy stoimy na peronie, ty też mnie pożądasz?
– Nie wiem – odparła. – Nic nie mówimy, nie możesz tego wiedzieć.
Jest nieuważna, rozkojarzona. W każdym razie pomysł z „teatrem” był pomocny: wreszcie stała się sobą, zniknęły maski, które zakładała na co dzień.
– Nie odwracam wzroku, a ty nie wiesz, co począć. Podejść? Odezwać się? Mogę zbyć cię byle czym, zawołać policjanta albo zaprosić cię na kawę. Nie mam pojęcia, co zrobię.
– Wracam właśnie z Monachium – powiedział Ralf Hart, jakby naprawdę stali na dworcowym peronie i widzieli się po raz pierwszy. – Mam zamiar namalować serię obrazów o seksie, a właściwie o rozlicznych maskach, za którymi skrywają się ludzie, by uciec przed prawdziwą bliskością z drugą osobą.
Znał ten „teatr”, przecież Milan mówił, że on również należy do „specjalnych klientów”. Ogarnęła ją trwoga.
– Dyrektor muzeum spytał mnie: „Na czym chce pan oprzeć się w swojej pracy?”. Odparłem: „Na kobietach, które czują się na tyle wolne, by uprawiać miłość za pieniądze”. „Co też pan opowiada! – żachnął się. – Te kobiety to prostytutki”. „Tak, to prostytutki – odpowiedziałem. – Mam zamiar poznać ich życie i na moich obrazach pokazać ich wymiar duchowy, co z pewnością przypadnie do gustu rodzinom, które odwiedzają pańskie muzeum. Jak sam pan wie, to kwestia ogłady, pewnej konwencji. Przedstawię w ciepły, ujmujący sposób to, co tak trudno nam przełknąć”.
„Ależ seks to już nie tabu! – zaprotestował. – To temat tak oklepany, że dziś trudno w tej materii powiedzieć coś sensownego”. „A czy wie pan, skąd się bierze popęd seksualny?”, spytałem. „Z instynktu”, odparł bez wahania. „Tak, z instynktu, o tym wiedzą wszyscy. Ale trudno stworzyć interesujące dzieło, poprzestając jedynie na naukowych frazesach. Ja chciałbym opowiedzieć o tym, jak zwykły śmiertelnik tłumaczy sobie odwieczne przyciąganie płci, spojrzeć na to z punktu widzenia chociażby filozofii”. Poprosił, bym dał na to jakiś przykład. Wtedy powiedziałem mu, że jeśli wracając do Genewy spotkam na dworcu wzrok jakiejś nieznajomej, to podejdę do niej i powiem, że skoro się nie znamy, możemy bez przeszkód zrobić to, na co dotychczas brakowało nam odwagi, i urzeczywistnić wszystkie nasze erotyczne fantazje, a potem każde z nas pójdzie w swoją stronę i nigdy już się nie spotkamy. No i na tym dworcu widzę ciebie.
– Twoja historia jest tak ciekawa, że tłumi pożądanie.