- W jaki sposób mogą go zdobyć? - dopytywała się dalej Nynaeve...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W pewien sposób cieszyła się, że Egwene oraz jej przyjaciółek tu nie ma, cieszyła się, że nie może widzieć ich twarzy, a na nich, być może, piętna...
- Windows), — podstawy routingu statycznego i dynamicznego, — podstawowa znajomość IOS oraz sposobu konfigurowania urządzeń Ci- sco,...
- Artyku 105 1 EgzAdmU wymienia sposoby sprzeday rzeczy zajtej w toku egzekucji z ruchomoci:1) sprzeda w drodze licytacji publicznej,2) sprzeda po cenie...
- włącznie, wszystko w tym stylu, który fachowcy nazywają stylem winietowym – sposób malo- wania przypominał wielce Sully'ego – w ulubionych...
- Polecenie traceroute zwykle jest wykorzystywane w ten sposób, jak polecenie ping – jako parametr należy podać nazwę hosta docelowego...
- bynajmniej jedynie o to, by wszyscy si bali, i bali si w ten sam sposb...
- Żal, że dał się podkupić mojemu bratu i że w sposób typowy dla naszego rodzinnego konfliktu zaraz po złotych triumfach - Hary był pierwszy także ze sztafetą...
- Autorzy tego badania wysunęli przypuszczenie, że leki te mogły uniemożliwić pacjentom poleganie na sobie i zakłócić przebiegający w naturalny sposób proces...
- W ten sposób tedy w szóstym roku swego panowania zgin¹³ razemz matk¹ Antoninus, który prowadzi³ niegodny tryb ¿ycia, jak to powy¿ejprzedstawiono...
- Wyniki te przeczą dosyć silnie zakorzenionemu w psychologii przekonaniu, że albo stosujemy racjonalne, czyli zaradcze sposoby przezwyciężania...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Sądziłam, że jedynie Smok Odrodzony może dotknąć Callandora.
Amyrlin rzuciła jej z ukosa spojrzenie tak ostre, że mogłoby pokroić obracającą się na rożnie pieczeń.
- Może chodzi im o coś jeszcze - powiedziała po chwili. - Ukradły tutaj ter'angreale. W Kamieniu Łzy jest niemal równie wiele ter'angreali co w Wieży.
- Zawsze myślałam, że Wysocy Lordowie nienawidzą wszystkiego, co ma jakikolwiek związek z Jedyną Mocą wyszeptała z niedowierzaniem Nynaeve.
- Och, rzeczywiście tak jest, dziecko. Nienawidzą ich i boją się. Kiedy odkrywają taireńską dziewczynę, która potrafi przenosić, zanim dzień upłynie pakują ją na statek płynący do Tar Valon, ledwie zostawiając jej dość czasu na pożegnanie się z rodziną. - Mamrotanie Amyrlin zaciągnęło się goryczą wspomnień. - A jednak, w swoim drogocennym Kamieniu, posiadają jedno z najpotężniejszych ognisk mocy, jakie świat kiedykolwiek widział. Wierzę, że dlatego właśnie zebrali tyle ter'angreali, i w rzeczy samej, nie chcieli mieć nic do czynienia z Mocą, przez te wszystkie lata, jakby w ten sposób chcieli pomniejszyć fakt istnienia rzeczy, której sami nie potrafili się pozbyć, rzeczy, która przypominała im o przeznaczeniu za każdym razem, kiedy wchodzili do Serca Kamienia. Ich forteca, na której rozbiły się setki armii, upadnie jako jeden ze znaków wieszczących, że Odrodził się Smok. Nie będzie to nawet jedyny znak, po prostu jeden z wielu. Jak to musi ranić ich dumne serca. Ich upadek nie będzie nawet jedynym wielkim znakiem przemiany świata. Nie mogą nawet zlekceważyć go, trzymając się daleko od Serca. Bowiem tam Lordów Prowincji wynosi się do godności Wysokich Lordów, i tam muszą odprawiać cztery razy do roku coś, co nazywają Rytuałem Straży, podczas którego potwierdzają, iż bronią całego świata przed Smokiem Odrodzonym, strzegąc Callandora. To musi gryźć ich dusze, jakby żołądki mieli pełen srebraw, ale to jest dokładnie to, na co zasłużyli.
Potrząsnęła głową, jakby zdając sobie sprawę, że powiedziała więcej, niż zamierzała.
- Czy to już wszystko, dziecko?
- Tak, Matko - odparła Nynaeve.
"Światłości, wszystko zawsze sprowadza się do Randa, czyż nie? Zawsze wiąże się ze Smokiem Odrodzonym".
Myślenie o nim w ten sposób wciąż wymagało od niej pewnego wysiłku.
- To wszystko.
Amyrlin ponownie poprawiła stułę i spod zmarszczonych brwi spojrzała na oszalały popłoch w kuchni.
- Musiałam zrobić to właśnie w taki sposób. Po to, by móc porozumieć się z tobą bezzwłocznie. Ale Laras jest dobrą kobietą i znakomicie dba o kuchnie oraz spiżarnie.
Nynaeve parsknęła i zwracając się do swoich dłoni zaciśniętych na rączce rożna, wymruczała:
- Laras jest beczką skwaśniałego tłuszczu, która nazbyt skwapliwie posługuje się tą swoją łyżką.
Sądziła, że powiedziała to dostatecznie cicho, ale usłyszała, iż Amyrlin zachichotała w nieszczery sposób.
- Jesteś znakomitą znawczynią charakterów, dziecko. Musiałaś świetnie sobie radzić jako Wiedząca swojej wioski. To właśnie Laras poszła do Sheriam i domagała się odpowiedzi, jak długo jeszcze wy trzy macie wykonywać najbrudniejszą i najcięższą pracę, bez nadziei na czasową choćby odmianę. Powiedziała też, że nie ma zamiaru przykładać się do niszczenia w żadnej kobiecie zdrowia i ducha, niezależnie od tego, co ja rozkazałam. Przenikliwą jesteś sędziną charakterów, dziecko.
Wtedy w drzwiach kuchni pojawiła się Laras, wahając się przed wkroczeniem do własnego dominium. Amyrlin poszła jej na spotkanie, groźne spojrzenia i grymasy zastąpił uśmiech.
- Wszystko wygląda moim zdaniem bardzo dobrze, Laras. - Mówiła tak głośno, by wszyscy w kuchni mogli ją słyszeć. - Nie dostrzegłam niczego, co nie byłoby na swoim miejscu, wszystko jest, jak być powinno. Należy ci się pochwała. Sądzę, że uczynię Mistrzynię Kuchni oficjalnym tytułem.
Wyraz twarzy potężnej kobiety zmieniał się od niepokoju do szoku, a później rozpromienił nie skrywanym zadowoleniem. Kiedy Amyrlin wędrowała do wyjścia z kuchni, Laras cały czas uśmiechała się. Grymas na jej czoło powrócił jednak, gdy przeniosła spojrzenie z oddalających się pleców Amyrlin na swoje pracownice. Praca w kuchni zdawała się zwalniać tempo. Grymas Laras spoczął na Nynaeve.
Ponownie biorąc się do obracania rożna, Nynaeve spróbowała uśmiechnąć się do potężnej kobiety.
Grymas na twarzy Laras pogłębił się, zaczęła uderzać łyżką o udo, najwyraźniej zapomniawszy, że choć raz udało się jej użyć we właściwym celu. Teraz zostawiała plamy zupy na nieskazitelnie białym fartuchu.
"Będę się do niej uśmiechać, gdyby nawet miała mnie zabić" - pomyślała Nynaeve, chociaż musiała zacisnąć zęby, aby się do tego zmusić.
Pojawiły się Egwene i Elayne, wykrzywiając twarze i ocierając usta rękawami. Na jedno spojrzenie Laras, natychmiast rzuciły się do rożna i powróciły do swej pracy.
- Mydło - wymruczała stłumionym głosem Elayne - smakuje potwornie!
Zanurzając łyżkę w sosie i polewając nim pieczeń, Egwene zadrżała.
- Nynaeve, jeśli powiesz mi, że Amyrlin nie zgodziła się na nasz wyjazd, będę krzyczeć. Wtedy może naprawdę ucieknę.
- Wyjeżdżamy zaraz po tym, jak skończymy zmywać - oznajmiła im - tak szybko, jak tylko uda nam się zabrać dobytek z pokoi.
Żałowała, że nie mogła podzielać entuzjazmu, jaki rozbłysnął w ich oczach.
"Światłości, spraw, byśmy nie wpadły w pułapkę, z której nie będziemy mogły się wydostać. Światłości, spraw, by tak się stało".
ROZDZIAŁ 30
PIERWSZY RZUT