— I co dalej? Co zrobiłeś? — Okazało się, że muszę zapłacić co najmniej paru prawnikom, których mi załatwili...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Programy s¹ przypisane do kategorii, dla których tworzone s¹ zasady zapory ogniowej: n Jeœli zapora ogniowa wyœledzi, ¿e program próbuje otworzyæ...
- Ramię w ramię z nieludzkimi przeraźliwymi stworami maszerowała masa nagich postaci ludzkich - ludzi, których dusze Krwawnik schwytał z pomocą niszczącej...
- Aż do wiosny tego roku schemat wyglądał następująco: coraz pospieszniejsze stosunki, po których następowała krótka drzemka (nawiasem mówiąc, ulubiony...
- Kosmonauci informowali:- Zdumiewa twardy sen mieszkańców miasta, nie reagują zupełnie na światła lamp, przy pomocy których odnajdujemy drogę w labiryncie...
- • skrzynia biegów, długa – ponieważ jest wiele szybkich partii (łuki, czasami proste), na których to właśnie dużą prędkością można sporo...
- Idąc wzdłuż rzędów tych prowizorycznych łóżek, Harry naliczył osiemnastu pacjentów, z których wielu było niezbyt starannie opatrzonych, a wszyscy...
- Waciwoci biologiczne mog sta si prawdziwym ograniczeniem dla JTOZWOJU uspoecznienia dopiero wtedy, gdy s to wrodzone czy nabyte defekty samego mzgu, ktrych...
- gołymi rękami orać stepy porośnięte kłującą trawą – do spółki z ogromnymi wołami, których jedno poruszenie może zabić człowieka...
- gronie podobnych do niej nowicjuszy Jedi, których wychowywaniem i szkoleniem Posuwanie się na czworakach z ciężkim plecakiem wymagało mnóstwa energii,...
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Nie wiedziałem, co robić. Przesiadywałem przy basenie. Właściwie by-
ło nawet przyjemnie. Nie myślałem o niczym. Wiesz, o czym mówię?
— Może — przyznała.
— A potem usłyszałem o tej robocie od faceta pracującego w ochronie hotelu.
Powoli potrząsnęła głową.
— Co jest? — zapytał.
— Nieważne — powiedziała. — To równie sensowne jak cała reszta. Dosko-
nale do tego pasujesz.
— Do czego?
Spojrzała na zegarek o stalowej tarczy, na zwykłym pasku z czarnego nylonu.
— Kolacja o ósmej, ale Rez się spóźni. Chodźmy się przejść i czegoś napić.
Spróbuję opowiedzieć ci wszystko, co wiem.
— Jeśli chcesz.
— Za to mi płacą — stwierdziła, wstając. — To chyba lepsze od taszczenia
tego elektronicznego sprzętu.
Rozdział 20
„Monkey Boxing”
Pomiędzy przystankami okna cichego metra ukazywały szarą galaretę. Nie
były to rozmazane płaszczyzny, lecz jakby gwałtownie wibrująca masa, która lada chwila przyjmie inną postać.
Chia i Masahiko znaleźli dwa wolne miejsca, między trójką uczennic w kra-
ciastych spódniczkach i biznesmenem czytającym gruby japoński komiks. Ilustracja na okładce przedstawiała kobietę z piersiami oplecionymi sznurem, tak że jej sutki sterczały jak wybałuszone oczy ofiary dusiciela. Chia zauważyła, że artysta poświęcił znacznie więcej czasu na rysowanie sznura, jego węzłów i splotów, niż na ukazanie samych piersi. Kobieta miała pot na czole i cofała się przed kimś lub czymś odciętym przez skraj okładki.
Masahiko odpiął dwa górne guziki kurtki i wyjął sześciocalowy prostokąt,
czarny i sztywny, nic grubszy od płytki szkła. Potarł go palcami prawej dłoni i pod dotknięciem pojawiły się paciorkowate, kolorowe linie. Chociaż były słabe, rozmyte przez bezcieniowe światło jarzeniówek pociągu, Chia rozpoznała pulpit kontrolny komputera, który widziała w jego pokoju. Masahiko popatrzył na ekran, ponownie potarł go i zmarszczył brwi.
— Ktoś szukał mojego adresu — rzekł. — I Mitsuko. . .
— Restauracji?
— Naszych adresów użytkownika.
— Po co?
— Nie wiem. Nie mamy wspólnych spraw.
(Oprócz mnie).
— Opowiedz mi o Sandbenderze — poprosił Masahiko, chowając kontrolkę
i zapinając kurtkę.
— Wszystko zaczęło się od kobiety, która projektowała interfejsy — powie-
działa Chia, zadowolona ze zmiany tematu. — Jej mąż był jubilerem i umarł na to paskudztwo, co porażało nerwy, zanim nauczyli się je leczyć. Poza tym był zagorzałym Zielonym i nienawidził tego, w jaki sposób robi się elektronikę użytkową, 105
zamykając trochę kości i płytek w plastikowej skorupie. Te obudowy byty jak pa-pierki od cukierków, mówił, które zasypią nas, jeśli nie poddamy ich recyklingowi
— a przeważnie nikt tego nie robi. Dlatego, zanim zachorował, rozbierał projek-towany przez żonę sprzęt i umieszczał części w obudowach, które robił w swoim warsztacie. Na przykład stację minidysków pakował do solidnej obudowy z brą-
zu, z hebanowymi okleinami, a pulpit kontrolny robił z kości słoniowej, turkusów, górskich kryształów. Oczywiście, całość ważyła więcej, ale okazało się, że wielu ludzi chce przechowywać w czymś takim swoją muzykę czy wspomnienia. . . Po
prostu lubili dotykać metalu, gładkich kamieni. . . I jeśli miało się coś takiego, a producent wypuścił nowy model, powiedzmy z lepszą elektroniką, wyjmowało
się starą, a nową pakowało do tej samej obudowy. W ten sposób miało się ten sam sprzęt, tylko o lepszych parametrach.
Masahiko miał zamknięte oczy i zdawał się lekko kiwać głową, jakby podda-
wał się rytmowi lekkiego kiwania wagonu.
— Okazało się, że niektórzy ludzie lubili to — nawet bardzo. Zaczął dostawać zlecenia na produkcję takich rzeczy. Jedno z pierwszych było na klawiaturę, którą zrobił z klawiszy starego pianina, ze srebrnymi cyframi i literami. Potem jednak zachorował. . .
Masahiko otworzył oczy i przekonała się, że nie tylko słuchał, ale niecierpliwie czekał na dalszy ciąg.
— Kiedy umarł, projektantka oprogramowania zaczęła o tym rozmyślać i do-
szła do wniosku, że też chciałaby robić coś takiego. Sprzedała całe swoje oprogramowanie firmom, dla których pracowała, po czym kupiła trochę ziemi na wy-
brzeżu, w Oregonie. . .
Skład wjechał na Shinjuku i wszyscy wstali, ruszając do drzwi. Biznesmen
zamknął swój erotyczny komiks i wsunął go pod pachę.
* * *