Robb jechał na czele kolumny, nad jego głową powiewał biały sztandar Winterfell...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- 187mo¿emy przyj¹æ jako zasadê, ¿e ka¿dy kraj wymieniony wœród owych affines le¿a³ na zewn¹trz granic tego pañstwa, jako jego „bok" (tatuœ] Kieruj¹c siê t¹ zasad¹,...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziaÅ‚a Morgiana i jej dÅ‚oÅ„ zacisnęła siÄ™ na jego rÄ™ce, ale zadziwiÅ‚...
- Popatrzył na mnie, niemal widziałem trybiki obracające się pod jego czaszką i nagle twarz mu pobielała, oko rozwarło się szeroko, a czoło zrosiły krople potu...
- klientów spośród ogółu klientów jego sklepu...
- Pomijaj¹c bardziej szczegó³ow¹ analizê procesu sekularyzacji, omówiony zostanie sam pluralizm, a tak¿e proces jego nasilania siê...
- 9 W książce tej termin „hitlerowski holokaust" odnosi się do wydarzeń historycznych, natomiast termin „holokaust" oznacza jego ideologiczne...
- WIANO ŒWIÊTEJ KINGI28Zaledwie trzynaœcie lat mia³ ksi¹¿ê Boles³aw, zwany póŸniej Wstydliwym, gdy panowie w jego imieniu rz¹dy sprawuj¹cy, postanowili mu ¿onê...
- Źródła w Antibes podają, że Jordana zatłuczono na śmierć zaledwie w kilka dni po jego weselu i po tym, jak wydostał pijaną bratową ze szponów portowego opryszka...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Każdego dnia prosił jednego z lordów, by mu towarzyszył. Rozmawiał w czasie jazdy z każdym bez wyjątku, bez specjalnych względów; słuchał tak, jak słuchał ich jego ojciec pan, rozważając ich słowa. Tak dużo nauczył się od Neda, pomyślała, patrząc na niego, tylko czy wystarczająco dużo?
Blackfish wziął stu najlepszych ludzi i stu szybkich jeźdźców i pojechał do przodu na zwiady. Raporty od ser Bryndena niespecjalnie ją ucieszyły. Lord Tywin wciąż znajdował się o wiele dni na południe od nich… ale Walder Frey, Lord Crossing, zebrał cztery tysiące ludzi wokół swoich zamków przy Zielonych Widłach.
- Znowu za późno - powiedziała do siebie, kiedy usłyszała wieści. To samo co pod Tridentem, a niech go! Jej brat, Edmure, zwołał wojska i Lord Frey powinien był przyłączyć się do Tullych w Riverrun, a mimo to siedział tam.
- Cztery tysiące ludzi - powtórzył Robb, bardziej zdziwiony niż zły. - Chyba nie zamierza walczyć z Lannisterami w pojedynkę. Na pewno przyłączy się do nas.
- Jesteś pewny? - spytała Catelyn. Ruszyła szybciej, by przyłączyć się do Robba i Robetta Glovera, który mu towarzyszył tamtego dnia. Straż przednia przypominała kołyszący się powoli las lanc, chorągwi i kopii. - Nie byłabym taka pewna. Lepiej niczego nie oczekiwać od Waldera Freya.
- Jest chorążym twojego ojca.
- Jedni traktują swoją przysięgę poważniej, inni mniej. Zdaniem mojego ojca lord Walder zawsze pozostawał w zbyt zażyłych stosunkach z Casterly Rock. Jeden z jego synów ożenił się z siostrą Tywina Lannistera. Niby nie ma to większego znaczenia, lord Walder spłodził bowiem dużo dzieci przez wszystkie te lata, więc potrzebują współmałżonków, a jednak…
- Czy uważasz, pani, że on przejdzie na stronę Lannisterów? - spytał z powagą Robett Glover.
Catelyn westchnęła. - Szczerze mówiąc, wątpię, czy sam lord Frey wie, co chce zrobić. Posiada ostrożność starca i ambicję młodzieńca, a do tego nigdy nie zbywało mu na przebiegłości.
- Matko, musimy mieć Bliźniaki - powiedział Robb. - Nie da się inaczej przejść rzeki. Wiesz o tym.
- Tak. Podobnie jak Walder Frey, możesz być pewien.
Tej nocy rozłożyli obóz na południowym skraju bagien, w połowie drogi między królewskim traktem a rzeką. Tam też Theon Greyjoy przywiózł im kolejne wieści od wuja. - Ser Brynden polecił przekazać, że starł się z Lannisterami. Tuzin zwiadowców nie zaniesie już wiadomości lordowi Tywinowi. - Uśmiechnął się. - Na czele ich forysiów stoi ser Addam Marbrand. Idzie na południe, paląc wszystko po drodze. Zna naszą pozycję, mniej więcej, ale Blackfish przysięga, że nie będzie wiedział, kiedy się rozdzielimy.
- Jeśli nie powie mu lord Frey - wtrąciła Catelyn. - Theonie, kiedy wrócisz do wuja, powiedz mu, żeby rozstawił wokół Bliźniaków najlepszych łuczników, mają pilnować w dzień i w nocy i zestrzelić każdego kruka, który by wyfrunął z murów. Nie chcę, żeby jakakolwiek wiadomość o poczynaniach mojego syna przedostała się do lorda Tywina.
- Pani, ser Brynden, już się tym zajął - odparł Theon, uśmiechając się dumnie. - Jeszcze kilka ptaków i będziemy mogli upiec pasztet. Pióra zatrzymam na kapelusz dla ciebie.
Nie zdziwiła się. Brynden Blackfish był doświadczonym rycerzem. - Co robili Freyowie, kiedy Lannisterowie palili ich pola i plądrowali ich posiadłości?
- Doszło do walk między ser Addamem a lordem Walderem - odpowiedział Theon. - Niecały dzień drogi stąd znaleźliśmy dwóch zwiadowców Lannisterów, którymi karmiły się wrony. Dosięgły ich tam strzały Freyów. Jednak główne siły lorda Waldera pozostają w Bliźniakach.
Oto cały Walder Frey, pomyślała z goryczą Catelyn, zawsze przyczajony z tyłu, wyczekujący, żadnego ryzyka bez potrzeby. - Skoro starł się z Lannisterami, to może ma zamiar dochować wierności - powiedział Robb.
Catelyn wydawała się bardziej powściągliwa w swoich przypuszczeniach. - Bronić swoich ziem to jedno, co innego jednak wypowiedzieć otwartą wojnę lordowi Tywinowi.
Robb odwrócił się do Theona Greyjoya. Czy Blackfish znalazł inne przejście przez rzekę?
Theon potrząsnął głową. - Poziom wody jest zbyt wysoki i prąd za szybki. Ser Brynden twierdzi, że nie znajdziemy innego brodu.
- Muszę mieć ten bród! - wycedził Robb. - Konie pewnie by dały radę przepłynąć przez rzekę, ale nie z rycerzami. Trzeba by zbudować tratwy do przewiezienia mieczy, kopii, hełmów i kolczug, ale nie mamy tyle drewna. Ani czasu. Lord Tywin maszeruje na północ… - Zacisnął dłoń w pięść.
- Lord Frey byłby głupcem, gdyby spróbował nam przeszkodzić - powiedział Theon Greyjoy z charakterystyczną dla niego pewnością siebie. - Nasze siły przewyższają jego pięciokrotnie. Jeśli zechcesz, Robb, możesz mieć Bliźniaki.
- Nie będzie to takie łatwe - ostrzegła go Catelyn - z powodu braku czasu. Rozpoczniesz oblężenie, tymczasem lord Tywin nadciągnie ze swoim wojskiem i zaatakuje cię od tyłu.
Robb zerkał to na nią, to na Greyjoya, szukając odpowiedzi, lecz jej nie otrzymał. Przez chwilę wyglądał na młodszego niż jest, pomimo kolczugi, miecza i zarostu na twarzy. - Jak by postąpił mój pan ojciec? - spytał.
- On by próbował znaleźć przejście przez rzekę - odpowiedziała. - Za wszelką cenę.
Następnego ranka przyjechał sam ser Brynden Tully. Ciężką zbroję i hełm, które nosił jako Rycerz Bramy, zamienił na skórzany strój i kolczugę forysia, jego płaszcz spinała obsydianowa ryba.