Źródła w Antibes podają, że Jordana zatłuczono na śmierć zaledwie w kilka dni po jego weselu i po tym, jak wydostał pijaną bratową ze szponów portowego opryszka...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- 187mo¿emy przyj¹æ jako zasadê, ¿e ka¿dy kraj wymieniony wœród owych affines le¿a³ na zewn¹trz granic tego pañstwa, jako jego „bok" (tatuœ] Kieruj¹c siê t¹ zasad¹,...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziaÅ‚a Morgiana i jej dÅ‚oÅ„ zacisnęła siÄ™ na jego rÄ™ce, ale zadziwiÅ‚...
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- Popatrzył na mnie, niemal widziałem trybiki obracające się pod jego czaszką i nagle twarz mu pobielała, oko rozwarło się szeroko, a czoło zrosiły krople potu...
- klientów spośród ogółu klientów jego sklepu...
- Pomijaj¹c bardziej szczegó³ow¹ analizê procesu sekularyzacji, omówiony zostanie sam pluralizm, a tak¿e proces jego nasilania siê...
- 9 W książce tej termin „hitlerowski holokaust" odnosi się do wydarzeń historycznych, natomiast termin „holokaust" oznacza jego ideologiczne...
- WIANO ŒWIÊTEJ KINGI28Zaledwie trzynaœcie lat mia³ ksi¹¿ê Boles³aw, zwany póŸniej Wstydliwym, gdy panowie w jego imieniu rz¹dy sprawuj¹cy, postanowili mu ¿onê...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Jean Jordach, przebywająca w luksusowym "Hótel du Cap", w okresie gdy policja kontynuuje śledztwo, twierdzi, że zaczepiono ją, kiedy piła samotnie wieczornego drinka na nabrzeżu. Jordan pojawił się na miejscu wydarzenia i brutalnie pobił mężczyznę, który ją zaczepił. Następnie znaleziono Jordana zamordowanego na własnym jachcie.
Policja francuska potwierdziła jedynie fakt, że ma listę podejrzanych.
Ja na szczęście nie jestem wymieniony. Istnieje znikoma szansa, żeby ktokolwiek skojarzył mnie z panią Burke, żoną znakomitego reżysera, dziś nieżyjącego, a wcześniej małżonką przeciętnego wykolejeńca o nazwisku Abbott. Oczywiście skojarzyłaby Monika, bo opowiadałem jej dużo o matce, ale szczęśliwie Monika nie czyta "Time'u". Jej zdaniem pismo to zajmuje się informacjami dla rozrywki, a nie w imię prawdy.
Zastanawiam się czasem, czy nie powinienem spróbować zawodu dziennikarza. Jestem wścibski i złośliwy, a to dwie istotne cechy tej branży.
Moniki nie ma w domu. Na stole kartka. Nie będzie jej kilka dni. Monika całkowicie uznaje podwójne kryteria - tyle że w odniesieniu do siebie.
Już za nią tęsknię.
W limuzynie, którą sprowadził recepcjonista, były już spakowane bagaże. Gretchen, Jean i Enid siedziały na tylnym siedzeniu, Enid trochę zapłakana z powodu rozstania z francuską dziewczyną. Rudolf po raz trzeci sprawdził, czy ma wszystkie bilety, szofer właśnie otwierał mu drzwi, kiedy na podjeździe przed hotelem zatrzymał się samochód. Wysiadła z niego niska, okrąglutka, skromnie ubrana kobieta o siwiejących włosach i niewielki tłustawy mężczyzna w garniturze urzędnika, który prowadził samochód.
- Rudolfie Jordach, chwileczkę - zawołała kobieta, idąc w jego stronę.
- Słucham? - Kobieta wydała mu się znajoma.
- Przypuszczam, że pan mnie nie pamięta. - Odwróciła się do małego, grubego mężczyzny: - Powiedziałam ci, że nie będzie mnie pamiętał.
- Rzeczywiście.
- A ja pana pamiętam - powiedziała kobieta do Rudolfa. - Bardzo dobrze. Jestem żoną Toma, matką Wesleya. Przyjechałam po mojego syna. - Zanurzyła rękę w ogromnej torbie, wydobyła numer "Time'u" i pomachała nim w kierunku Rudolfa.
- O Boże - jęknął Rudolf. Zupełnie zapomniał o dziennikarzu i teleksie. Najwyraźniej dziennikarz jednak o nim nie zapomniał. Biedny Wesley, pomyślał, nazwisko jego powtarzane będzie przez tydzień w milionach domów, spojrzenia ciekawskich ścigać go będą przez następne lata, obcy ludzie zaczną zaczepiać go wszędzie, gdzie się pojawi, zadając pytanie: "Przepraszam, czy to nie pan?..."
- Czy mogę zobaczyć, co tam jest? - Rudolf wyciągnął rękę po tygodnik. Dziennikarz był na statku, zanim Wesley dostał się do więzienia, ale mógł przecież w dalszym ciągu interesować się sprawą. Rudolf skrzywił się na myśl o tym, jak mógł wyglądać w "Timie" opis bójki Wesleya w nocnym lokalu i Anglika przebywającego w szpitalu ze wstrząsem mózgu.
Teresa cofnęła się, schowała pismo za siebie.
- Może pan iść i kupić sobie własny egzemplarz. Z tego, co tu piszą, wynika, że stać pana na to. Razem z tą gołą luksusową żoną!
- O, Boże, pomyślał Rudolf, wykopali to stare zdjęcie. Jakim błogosławieństwem dla całego świata byłoby puszczenie z dymem w ciągu jednego dnia archiwów wszystkich pism i gazet na ziemskim globie.
- Wszystko jest w tym tygodniku - powiedziała Teresa z wrogością. - Tym razem pańska forsa nie wybawiła mojego eks-męża, co? Wreszcie dostał to, czego szukał.
- Przykro mi, pani Tereso - powiedział Rudolf. Tom musiał być w chwili ślubu pijany albo zamroczony narkotykami. Rudolf widział jego żonę po raz ostatni przed trzema laty w biurze Heatha. Kiedy dawał jej pieniądze na wyjazd do Reno i załatwienie rozwodu; miała wtedy włosy ufarbowane na platynowy blond i ważyła chyba ze dwadzieścia funtów mniej. Nie wyglądała jednak ani lepiej, ani gorzej niż teraz.
- Przepraszam, że pani nie poznałem. Trochę się pani zmieniła.