piel dziecięcia przed zachodem słońca i wodę z niej zaraz wylewając...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Schemat A2Zalenoci wystpujce midzy rozwojem public relations w Niemczech i w Stanach ZjednoczonychPraktyka PR w Niemczech przed 1945 rokuPraktyka PR...
- A ktokolwiek si komu o pewny dug zapisa, y do Grodu firma inscriptione [mocnym zapisem] odpowiada si podda dobrowolnie, bd przed mierci, abo iu y po mierci...
- czstki (przed zmierzeniem jej cech), ktra nie znajduje si nigdziew przestrzeni i czasie? Jeli za jeden obiekt uwaa to, co jestopisywane przez jeden wektor...
- Odwrci si tyem do wiata reflektora i osaniajc oczy przed blaskiem bijcym mu spod ng, sprbowa zajrze w krysztaow gbin jak przez ld, ktry skuwa jezioro...
- Kramy po obu stronach ulic by³y zbudowane wszystkie wed³ug wzoru i nieomal tej samej wielkoœci, a przed ka¿dym sklepem rozpiêty by³ parasol z p³ótna ¿aglowego,...
- przed laty wieloma przywiózł mu w prezencie pewien bardzo wielki kupiec wprost z Gdań- ska, tliły się kawałki tego czarnego tytoniu, który nosi na paczce...
- Mimo to na ich widok czterej Neimoidianie nie tylko nie opuścili posterunku przed drzwiami apartamentu wicekróla, ale opuścili broń w geście ostrzeżenia...
- naszych ewolucyjnych uprzedzeń mamy skłonność do myślenia o początku wszechświata jak o pewnej szczególnej chwili, przed którą wszechświat nie...
- - Ale Thrawn jest inny? diousa nie obejmował zlikwidowania wszystkich świadków, aby nic nigdy nie przed- - Thrawn to dorosła wersja - odparła...
- Bój na przebicie był szybki, błyskawiczny, trwał krótko pląs kling, brzęk, zgrzyt - i oto przed oczami hobbita już rozwarła się zbawcza czerń nocy...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Gdyby zaś słońce za-
szło, a niewiasta kąpiąca wody nie wylała, potrzeba przechować ją do dnia następnego. W
112
piątek dzieci nie należy kąpać. Gdy matka uważa, że niemowlę ciągle się lęka, zaraz z po-
krewną lub sąsiadką wosk roztopiony przelewają przez starą miotłę nad wodą. Wosk wtedy,
jeżeli już się pojawiała dziecięciu płaczka, postać jej objawi, to broni niemowlę od porwania i
zamiany i bezzwłocznie staje się spokojniejszym.
W tych okolicach, gdzie widmo to nosi nazwę boginki, powstało przysłowie zastosowane
do ludzi, którzy się zmieniają nagle w charakterze swoim i usposobieniu: „Czy cię boginki
odmieniły?”
U górali naszych w Tatrach znane są także boginki. Zaludniają one lasy, wody, góry. Po-
stacie ich są fantastyczne i wdzięczne. Trwożą one ludzi, zwodzą, wyrządzają psoty, ale za-
razem też i sprzyjają im, a w dobrym usposobieniu służą. Różnią się tym od krakowskich, że
mają zwykłą postać niewiast, nie porywają dzieci i w ogóle są łagodniejszej natury.
43. ZMORA
Widmo złośliwe, które nocy się tylko ukazuje na świętej ziemi. Rzuca się na śpiących lu-
dzi, a przyciskając im piersi kościstymi kolanami sprawia uderzenie krwi do głowy, którą się
wyłącznie karmi i nasyca. Jeżeli śpiący potrafi rozbudzić się ze snu twardego i zerwać z po-
słania, zmora ucieka, jeżeli zaś snu nie przemoże, zmora pije krew spływającą nosem lub
nacina zębami małą żyłkę w skroni lub szyi i wysysa.
Dawne podania mazurskie znad Wisły i Narwi malowniczo nam postać zmory przedsta-
wiają. Jest to widmo wysokie, chude, ale składne, z nogami dłuższymi jak u zwyczajnych
ludzi. Ciało ma białe, przezroczyste. Ci, co widzieli w jasnej księżycowej nocy postępującą
zmorę, dostrzegali, że światło księżyca przeglądało jak przez czysty bursztyn przez jej białe
ciało, tak że policzyć można było wszystkie żebra i kosteczki. Idzie krokiem powolnym, wy-
soka jakby na szczudłach, umie otwierać wszelakie zamki, czy to w chatach, czy w dworach i
pałacach.
Jeżeli napije się do syta krwi ze śpiącego człowieka, ciało, jej przybiera barwę więcej
czerwieni, ma krok szybszy, bo kłusem wybiega z tego domu. Wtedy wpada do stajni, wybie-
ra najdzielniejszego konia, oklep dosiada i pędzi w pola i łąki pilnując się zawsze strony ja-
sno oświeconej promieniami księżyca. Długimi nogami opasuje podbrzusze konia, który roz-
hukany, jakby kłuty żelaznymi ostrogami, pędzi z całej siły.
Zmora, przygięta nad grzywą, z rozczerwienionym ciałem, rękoma nadaje kierunek ruma-
kowi, bijąc go to w kark, to w chrapy, zwracając głowę i oczy w świetlaną twarz księżyca.
Tak hasa i hasa w pełnym galopie, dopóki na koniu nie wystąpi biała piana i nie ujrzy, że
bliski jest padnięcia. Wtedy zwraca do stajni, zapędza do żłobu, a sama znika. Koń wystra-
szony, spieniony strzyże uszami i lęka się co chwila z obawy, ażeby widmo znowu go nie
pędziło.
Jedynym środkiem ochrony dla koni od zmory jest przybicie na drzwiach zabitej sroki.
Widmo progu takiej stajni nie przestąpi i ucieka jak przed morową zarazą.
Kiedy zmora dusi śpiącego człowieka, a ten jękiem objawia cierpienia z duszenia przez
niego doznawane, potrzeba z cicha i nieznacznie zbliżyć się do niego i niewidzialnej zmory
(której postać tylko idącej lub pędzącej na koniu pod promieniami księżyca dokładnie ludzie
zobaczyć mogą), i lewą ręką, poczynając od głowy, szybko przegarnąć do stóp, trzymając w
prawej otwartą butelkę. Po czym otwór dłonią założyć, a następnie korkiem zatkać. Jedyny to
sposób, wedle wyobrażeń ludu, pochwycenia zmory. Widmo bowiem, zajęte dręczeniem
śpiącego, nic nie słyszy i nie widzi, uderzone dłonią kurczy się i węzi, wpada w środek butel-
113
ki, a wówczas przybiera postać słomki albo drobnego robaczka. Taką butelkę trzeba utopić
lub rzucić w ognisko. W wodzie będzie słychać długo kwilenie jakby dziecka małego, w
ogniu, idy szkło pęknie, trzask straszny wstrząsa ścianami i pisk niesłychany z oparzonej
zmory, która w dymie ,jako czarna, długa pręga uchodzi kominem.
W mowie ludu pamięć tego widma i wiara w jego istnienie przechowuje się stale, kiedy