Opowiedział to wszystko Madze, która obudziła się przytulona do niego, mrucząca i senna...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Bóg to radość, Bóg to szczęśliwość, Bóg to zdrowie, Bóg to swoboda, Bóg to przyjemność, Bóg to wygoda i wszystko, co najlepsze...
- Elfowie zrobili wiele pierścieni, lecz Sauron potajemnie zrobił Pierścień Jedyny, który miał wszystkimi innymi rządzić...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- włącznie, wszystko w tym stylu, który fachowcy nazywają stylem winietowym – sposób malo- wania przypominał wielce Sully'ego – w ulubionych...
- Od strony ulicy prawie wszystkie bary oraz mniejsze sklepy zamiast ścian miały różnego rodzaju żaluzje, które usuwano całkowicie lub rolowano na czas otwarcia...
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
- Wszystkie typy pracy wymagają od człowieka umiejętności współpracy z innymi, organizowania własnej pracy, radzenia sobie ze stresem, nawiązywania kontaktu,...
- Kramy po obu stronach ulic by³y zbudowane wszystkie wed³ug wzoru i nieomal tej samej wielkoœci, a przed ka¿dym sklepem rozpiêty by³ parasol z p³ótna ¿aglowego,...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania… a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Otworzyła oczy, zamyślona.
- Ty nie mógłbyś - powiedziała - za dużo się zastanawiasz, a potem nic nie robisz.
- Wierzę w zasadę, że namysł musi poprzedzać działanie, głupotko.
- Wierzysz w zasadę... - powiedziała Maga. - Ależ skomplikowane... Ty jesteś jak świadek, jak taki, co idzie do muzeum i patrzy na obrazy. To znaczy, że obrazy są tutaj, a ty jesteś w muzeum, równocześnie daleko i blisko. Ja jestem obraz. Rocamadour jest obraz. Etienne jest obraz. Myślisz, że jesteś w tym pokoju, ale nie jesteś. Patrzysz na pokój, ale cię w nim nie ma.
- Mogłabyś zakasować świętego Tomasza - powiedział Oliveira.
- Dlaczego świętego Tomasza? - zapytała. - Tego idiotę, który musiał zobaczyć, żeby uwierzyć?
- Tak, kochanie - powiedział myśląc, że w rezultacie wymienił odpowiedniego świętego. Szczęśliwa, ona, która mogła wierzyć nie widząc, która była w harmonii z trawieniem, z ciągłością życia. Szczęśliwa, ona, która była wewnątrz pokoju, która miała prawo obywatelstwa we wszystkim, czego się tknęła, która współżyła - ryba płynąca z prądem, liść na drzewie, chmura na niebie, obraz w wierszu. Ryba, liść, chmura, obraz... Dokładnie to, chyba żeby...
(84)
4
Tak to zaczęli włóczyć się po mitycznym Paryżu, kierując się znakami, które dawała im noc, wypełniając marszruty zrodzone ze zdania jakiegoś kloszarda, z facjatki oświetlonej w głębi ciemnej uliczki, zatrzymując się na intymnych placykach, by się całować na ławce albo oglądać „klasy”, dziecinny rytuał kamyków i podskakiwań na jednej nodze, prowadzący do Nieba. Maga opowiadała o swoich przyjaciółkach ze szkolnych lat w Montevideo, o jakimś Ledesmie, o swoim ojcu. Oliveira słuchał od niechcenia, trochę zasmucony, że nie jest w stanie tym się zainteresować; Montevideo to było to samo, co Buenos Aires, a że czuł konieczność utwierdzenia się w swoim zerwaniu (co na przykład porabiał ten włóczęga Traveler, w co też zdążył się wplątać od jego wyjazdu? A co głupia Gekrepten? Co kawiarnie w śródmieściu?), słuchał więc z nonszalancją, rysując coś gałązką na kamieniu, podczas gdy Maga wyjaśniała, dlaczego Champé i Gracielła to były dobre dziewczynki, i jak jej było przykro, że Luciana nie odprowadziła jej na statek, Luciana była snobką, a tego ona nic była w stanie znieść u nikogo.
- Co rozumiesz pod „snobką”? - zapytał Oliveira bardziej zainteresowany.
- No - powiedziała Maga schylając głowę z wyrazem kogoś, kto przeczuwa, że powie głupstwo - ja jechałam trzecią... Ale myślę, że gdybym jechała drugą, Luciana przyszłaby mnie odprowadzić.
- Najlepsza definicja, jaką kiedykolwiek słyszałem - powiedział Oliveira.
- No i był Rocamadour... - powiedziała Maga.
W ten to sposób Oliveira dowiedział się o egzystencji Rocamadoura, który w Montevideo nazywał się skromnie Carlos Francisco. Maga nie miała zamiaru wyjawiać zbyt wiełu szczegółów na temat jego pochodzenia poza tym, że nie zgodziła się na skrobankę, czego właśnie zaczynała żałować.
- Chociaż właściwie nie żałuję... problem raczej leży w tym, jak teraz ułożyć życie. Madame Irčne jest bardzo droga, no i muszę brać lekcje śpiewu, to wszystko kosztuje...