Odważyła się podnieść wzrok i spostrzegła Horacego, który siedział za kontuarem i podnosił właśnie do oczu gazetę...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Elfowie zrobili wiele pierścieni, lecz Sauron potajemnie zrobił Pierścień Jedyny, który miał wszystkimi innymi rządzić...
- Krótko mówi¹c, produkt narodowy brutto to wynik, który otrzymamy wyra¿aj¹c w jednostkach pieniê¿nych ca³¹ ró¿norodnoœæ dóbr i us³ug: korn-puterów, pomarañcz, us³ug...
- wÅ‚Ä…cznie, wszystko w tym stylu, który fachowcy nazywajÄ… stylem winietowym – sposób malo- wania przypominaÅ‚ wielce Sully'ego – w ulubionych...
- Odwróci³ siê ty³em do œwiat³a reflektora i os³aniaj¹c oczy przed blaskiem bij¹cym mu spod nóg, spróbowa³ zajrzeæ w kryszta³ow¹ g³êbinê jak przez lód, który skuwa jezioro...
- – Hej! – krzyknÄ…Å‚ swym ochrypÅ‚ym i niemal bezdźwiÄ™cznym gÅ‚osem, który przypominaÅ‚ plusk kamieni wrzucanych do podziemnego jeziora...
- przed laty wieloma przywiózł mu w prezencie pewien bardzo wielki kupiec wprost z Gdań- ska, tliły się kawałki tego czarnego tytoniu, który nosi na paczce...
- daæ si³y sprawiedliwoœci, usprawiedliwiono si³ê,i¿by sprawiedliwe i silne by³y razem i aby by³pokój, który jest najwy¿szym dobrem...
- Z mieczem Gawaina natarł na Gwydiona, który natychmiast upadł w poprzek łoża, wyjąc i strasznie krwawiąc z wielkiej rany na plecach; po chwili, gdy do przodu...
- Nałgała mu coś o jednym jedynym weekendzie w łóżku z narzeczonym, który poszedł do wojska i zginął, co potem okazało się szczerą prawdą, gdyż...
- zemsty wywrzeć, ogłosił między swymi dworzanami nagrodę temu, kto mu wskaże owego arbitra, który pierwszy po Ketlingowym wniosku zakrzyknął: „Zdrajca i...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Powodowana nagłym impulsem, zerwała się na równe nogi i stanęła tuż obok niego.
- Komandorze Malacar...
Zamierzała powiedzieć to śmiało i pewnie, jednak jej ściśnięte gardło zdobyło się jedynie na niepewny szept
Odwrócił się i spojrzał jej prosto w twarz. Zerknął na pogrążonego w lekturze Horacego i szybkim ruchem położył palec na wargach.
- Witaj. Jak siÄ™ nazywasz?
- Jackara. - Tym razem jej głos zabrzmiał zdecydowanie lepiej.
- Pracujesz tutaj? Skinęła głową.
- Jesteś już zajęta?
Ponowny ruch głowy, tym razem w przeczeniu.
- Recepcjonista!
Wskazał kciukiem na Jackarę.
- Ją - rzucił krótko.
Horacy z nieszczęśliwą miną przełknął gwałtownie ślinę.
- Sir, lepiej, jeżeli pana uprzedzę... - zaczął.
- Ją - powtórzył Malacar. - Wpisz mnie.
- Jak pan sobie życzy, sir. - Horacy położył na blacie czysty blankiet i pióro. - Ale...
- Nazwisko Rory Jimson. Przybywam z Miadod, na Comphor. Płacę teraz czy później?
- Teraz, sir. Osiemnaście jednostek.
- Ile to będzie w dolarach DYNAB?
- Czternaście i pół.
Malacar wyciągnął z kieszeni zwitek banknotów i zapłacił. Horacy otworzył usta, zamknął i powiedział:
- Jeżeli coś będzie nie w porządku, proszę mnie natychmiast powiadomić.
Malacar skinął krótko głową i nachylił się po bagaże.
- Jeżeli pan chwileczkę zaczeka, wezwę bagażowego.
- Dziękuję, ale nie jest to konieczne.
- Dobrze. Jackara pokaże panu drogę do pokoju. Zakręcił pióro, westchnął i powrócił do lektury.
Malacar ruszył za nią do windy. Studiując jej pełną figurę, usiłował przypomnieć sobie jej twarz.
- Shind, przygotuj się do transmisji i przekazu - polecił po wejściu do windy.
- Jestem gotowy.
- Nie przestrasz się, Jackaro i staraj się nie okazywać, że mnie słyszysz. Powiedz mi, skąd o mnie wiesz.
- JesteÅ› telepatÄ…!
- Odpowiedz po prostu na pytanie, i pamiętaj, że jednym gestem dłoni mogę zniszczyć połowę tego budynku.
- Tutaj wysiadamy - powiedziała i powiodła go długim korytarzem, oświetlonym tkwiącymi w listwach przypodłogowych lampami. Pokrywające ścianę wzory przywodziły na myśl pręgowaną skórę tygrysa. Nadawało to kroczącej przed nim dziewczynie niepokojący, zwodniczy wygląd, wydawała się emanować zwierzęcą niemal naturą. W powietrzu wyczuł słabe opary podniecającego narkotyku. Przy wylotach wentylatorów wydawały się one silniejsze.
- Wiele razy widziałam twoje zdjęcia. Dużo o tobie czytałam. Przyznaję, że mam w pokoju wszystkie twoje fotografie, nawet te dwie wydane w CL.
Roześmiał się i polecił, by Shind przerwał połączenie z dziewczyną.
- Mówi prawdę, Shind? - zapytał po chwili.
- Tak. Podziwia pana ze ślepą wręcz ufnością. W tej chwili jest podniecona i zdenerwowana.
- A więc żadnej pułapki?
- Żadnej.
Zatrzymała się przed drzwiami i przekręciła klucz w zamku. Otworzyła je mocnym pchnięciem, lecz zamiast wejść lub odsunąć się na bok, odwróciła się gwałtownie i spojrzała mu prosto w oczy. Sprawiała wrażenie, iż za chwilę wybuchnie płaczem.
- Cokolwiek tam zobaczysz, nie śmiej się ze mnie - powiedziała cicho. - Proszę.
- Nie będę - przyrzekł.
Odstąpiła na bok.
Wszedł do środka i rozejrzał się dookoła. Jego wzrok spoczął na pejczach, a potem na wiszącej nad łóżkiem fotografii. Uśmiechnął się pod nosem i postawił bagaże na podłodze. Skrzypnęły zamykane drzwi. Niewielki pokoik stanowił szczyt ascetyzmu. Szare, pozbawione jakichkolwiek ozdób ściany, jedyne okno zamknięte na głucho.
Zaczynał rozumieć.
- Tak - powiedział Shind.
- Przygotuj siÄ™ do transmisji i przekazu.
- Jestem gotowy.
- Jackaro, czy w tym pokoju sÄ… jakieÅ› urzÄ…dzenia monitorujÄ…ce?
- Niezupełnie. Byłoby to nielegalne. Są jednak urządzenia, za pomocą których mogę kogoś wezwać.
- Czy są w tej chwili włączone?
- Nie.
- A więc nikt nie usłyszy, o czym rozmawiamy?
- Nie - powiedziała głośno. Odwróciła się. Stała oparta plecami o drzwi, wpatrując się w niego otwartymi szeroko oczyma, z zalęknionym wyrazem twarzy.