- Naturalnie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- koszary
- W przypadku zabójstw pod wpływem silnego wzburzenia, usprawiedliwionego okolicznościami, zabójstwo ma przede wszystkim charakter agresji emocjonalnej -i często w...
- Sien Sovv...
- biologicznych
- nansowe, nieskazitelne administrowanie tą wspaniałą planetą...
- gadnienia, jakie uznamy za ważne z punktu wilżenia podstawowego celunaszych badań...
- i nauczyliśmy się stosować wymogi diety do tego stopnia, że sukces jest widoczny gołym okiem...
- Co robić? – zastanawiaÅ‚a siÄ™, kompletnie rozstrojona...
- Tak więc pierwszy dzień spędziła, krojąc kształt skórzanej podszewki i mającego ją pokryć aksamitu...
- Zapukała w kamienną ścianę skały, a skała się otworzyła i dziewczyna stanęła na progu modrej jaskini...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wystarczy, żebyś tam poleciał i własnoręcznie napisał numer konta. To twój podpis, jak zapewne pamiętasz.
- Tak, pamiętam.
- Myślę, że są tam teraz już ponad dwa miliony.
- Och, dziękuję. Dziękuję panu.
- Zapracowałeś na nie, Steven. Dobrej nocy.
Dwaj mężczyźni rozsiedli się wygodnie na tylnej kanapie limuzyny, ale napięcie między nimi nie zmalało. Kiedy oddzielony od nich szklanym przepierzeniem kierowca przekręcił kluczyk w stacyjce, Armbruster spojrzał na mafioso.
- Gdzie drugi wóz?
Włoch włączył lampkę i zerknął na zegarek.
- Stoi przy drodze niecałą milę od stacji benzynowej. Pojedzie za DeSole'em i zaczeka na odpowiedni moment.
- Wasz człowiek wie, co ma zrobić?
- Daj spokój, przecież nie jest dziewicą. Ma zamontowany w samochodzie taki reflektor, że zobaczą go chyba w Miami. Podjedzie z boku, włączy go, trochę pokręci i twój warty dwa miliony bubek przestaje cokolwiek widzieć i wypada z gry, a was kosztuje to cztery razy mniej. To twój szczęśliwy dzień, Alby.
Przewodniczący Federalnej Komisji Handlu oparł się wygodnie o miękkie poduszki i spojrzał przez przyciemnioną szybę na niewyraźne, umykające do tyłu kształty.
- Wiesz co? - powiedział cicho. - Gdyby dwadzieścia lat temu ktoś powiedział mi, że kiedyś będę siedział w tym samochodzie z kimś takim jak ty i mówił to, co mówię, wziąłbym go za wariata.
- Właśnie to mi się u was podoba. Patrzycie na nas z góry, dopóki nie okaże się, że nas potrzebujecie, a wtedy, ni z tego, ni z owego, jesteśmy wspólnikami. Jakkolwiek by na to patrzeć, Alby, uwalniamy cię od kolejnego kłopotu. Możesz spokojnie wracać do swojej wysokiej komisji i decydować, które firmy mają czyste ręce, a które nie... Nie myśląc o tym, jakie ty masz.
- Zamknij się! - ryknął Armbruster, uderzając pięścią w podłokietnik. - Ten Simon... Webb! Skąd on się wziął? Czego od nas chce?
- Może to ma coś wspólnego z tym Szakalem?
- Bez sensu. My nie mamy z nim nic wspólnego.
- Bo i po co? - Mafioso uśmiechnął się szeroko. - Macie przecież nas, no nie?
- To bardzo luźny związek i byłoby dobrze, gdybyś o tym pamiętał... Webb czy Simon, wszystko jedno, musimy go znaleźć! Wiedząc to, co już wiedział, plus to, co ja mu powiedziałem, jest dla nas cholernym zagrożeniem!
- To ważny bubek, nie?
- Ważny - potwierdził przewodniczący, ponownie spoglądając przez okno. Zacisnął kurczowo prawą dłoń, a palcami lewej bębnił nerwowo w skórzany podłokietnik.
- Chcesz się targować?
- Co takiego? - Armbruster wyprostował się i spojrzał ostro na Sycylijczyka.
- Dobrze słyszałeś, tyle tylko że ja użyłem nie tego słowa, co trzeba. Podam ci konkretną sumę, ale o żadnych targach nie ma mowy.
- Chcesz zawrzeć... kontrakt? W sprawie Simona... Webba?
- Nie - odparł mafioso, kręcąc powoli głową. - W sprawie osobnika nazwiskiem Jason Bourne. Nie uważasz, że dużo łatwiej zabić kogoś, kto już nie żyje? Ponieważ przed chwilą pozwoliliśmy ci oszczędzić półtorej bańki, nasza cena wynosi pięć.
- Pięć milionów?
- Koszty takich operacji są bardzo duże, a ryzyko jeszcze większe. Pięć milionów, Alby, z tego połowa w ciągu dwudziestu czterech godzin od zawarcia umowy.
- To szaleństwo!
- Przecież możesz odmówić. Kiedy zgłosisz się drugi raz, cena wzrośnie do siedmiu i pół, a potem już dwa razy, do piętnastu.
- Jaką mamy gwarancję, że w ogóle uda się wam go odnaleźć? Słyszałeś, co mówił DeSole. Ten facet jest poza zasięgiem, schowany pod ziemią.
- Więc trzeba go wykopać i przesadzić.
- W jaki sposób? Dwa i pół miliona to za dużo forsy, żebym miał ci uwierzyć na słowo.
Mafioso sięgnął z uśmiechem do kieszeni i wydobył z niej ten sam notatnik, który podsunął na parkingu funkcjonariuszowi CIA.
- Najlepszym źródłem informacji są starzy przyjaciele, Alby. To oni obsmarowują cię później w plotkarskich książkach. Mam dwa adresy.
- Nawet nie uda ci się tam zbliżyć.
- Daj spokój, człowieku! Myślisz, że z kim masz do czynienia? Z prymitywami dawnego Chicago, Szalonym Psem Capone i Nittim "Sztucerem"? Zatrudniamy teraz naprawdę wykształconych ludzi. Prawdziwych geniuszów, naukowców, profesorów i doktorów. Skończymy z tym kulasem i Żydkiem tak prędko, że nawet się nie obejrzą, a my dostaniemy Jasona Bourne'a, tego tajemniczego faceta, który nie istnieje, bo już od dawna nie żyje.
Albert Armbruster skinął w milczeniu głową i odwrócił się do okna.