mieszkańców, dysponuje zaś 2,5 tys...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Kosmonauci informowali:- Zdumiewa twardy sen mieszkańców miasta, nie reagują zupełnie na światła lamp, przy pomocy których odnajdujemy drogę w labiryncie...
- Nieraz musiała przystawać po drodze dla otarcia potu z zabrudzonej twarzy i nabrania tchu, zanim doszła do swojego mieszkania, położonego w najbrudniejszej i...
- wyreperował dach i ściany, wybił otwory i wstawił okna, żeby był przewiew — zmienił całe pomieszczenie tak, że wyglądało prawie jak mieszkanie...
- wiszącej u sufitu żarówki, jednak w kilka lat później już prawie wszystkie mieszkania w domach przy Stalowej korzystały z oświetlenia elektrycznego...
- Co za rodzina z tych Jordachów, stary samobójca, brat zamordowany, a świątobliwy Rudolf pobity prawie na śmierć w swoim mieszkaniu...
- Janina Kobylińska Urząd Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast w Warszawie Podstawowe rozwiązania prawne w zakresie wyznaczania i oznakowania...
- Kawałek dalej, na odcinku Guthrie, na którym mieszkał Reynold Peaty, rozejrzałem się za Seanem Binchym, ale go nie wypatrzyłem...
- - Prace przygotowawcze zajmą kilkadziesiąt lat - odezwał się Człowiek, Który Czuwał Nad Bezpieczeństwem Mieszkańców Ziemi...
- usiadł, nikt nie zwrócił uwagi na powódź kwiatów, w których tonęło mieszkanie...
- cza417 najliczniejsz grup wrd mieszkacw Warszawy, nazywani s w filistrami...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
izb mieszkalnych. Jak niewiele potrzeba by spotkać się
w gromadzie, wyjść przed tłum i przemówić do niego. Krok jeden. I drugi – by pochwycić
drzewce sztandaru i wyjść na ulicę.
Od trzech lat działa w Gdyni klasowy związek zawodowy. Gromadzi robotników i
rzemieślników. Biuro jego mieści się na Placu Kaszubskim. Przed trzema laty w 1925 roku, w
wyborach do Rady Gminnej (prawa miejskie zostaną Gdyni nadane w 1926 roku) z własną
listą wyborczą występują komuniści. Nie zatwierdziły władze tej robotniczo-rybackiej listy. O
Kaszubie ze wsi Kłanino Antonim Jetke, jednym z założycieli gdyńskiej KPP, napiszą w
policyjnym raporcie:
„Jest niebezpiecznym przestępcą, jako człowiek nadzwyczaj sprytny, w dalszym ciągu w
sposób bardzo oględny prowadzi akcję komunistyczną, wytwarzając wśród robotników
pewien ferment propagandowy na rzecz Kominternu”.
Strajk... Gdynia będzie po raz pierwszy jego .widownią w 1927 roku. Nie zakończy się on
sukcesem; sprawi, iż pojawi się w Gdyni większa liczba prowokatorów i policji, której
poruczy się likwidować zaburzenia.
Rodzi się Związek Lokatorów. Ma on bronić interesów robotników bez mieszkań. W
sierpniu 1928 wyłania się w Gdyni oddział nadzwyczaj rzutkiego Związku Transportowców.
Zrzesza on marynarzy i robotników portowych, pewną liczbę kolejarzy i pracowników
instytucji użyteczności publicznej. Z miejsca nacierają nań gazety endeckie i sanacyjne:
„Kurier Poznański, gdyńska „Torpeda” Arciszewskiego, „Kurier Bałtycki”, „Dziennik
Pomorski”. Szturm jest frontalny. Bój zaczyna się otwarty.
„Wstąp do naszego związku – agituje druga strona – będzie nas więcej, walka pójdzie
raźniej, wywalczymy zwycięstwo!”
Walka idzie o prawo do umowy zbiorowej. Rośnie liczba statków w porcie, robotnicze,
dokerskie stawki nie rosną zaś wcale. Rzucone zostaje hasło: nie rozładowywać!
– Ani grosza wam nie dołożymy, będziemy płacić postojowe statkom, ale z wami w ogóle
nie będziemy rozmawiać – słyszą w odpowiedzi.
Czas kreuje ludzi. Na związkowym zebraniu z miejsca uniósł się wysoki mężczyzna o
garbatym, bokserskim nosie.
– Trudno, panowie nie chcą rozmawiać, oświadczam, że panowie spodnie sprzedadzą i
pokryją straty, bo my wygramy!
W te słowa ozwał się nie mianowany przywódca gdyńskich robotników, sekretarz związku
zawodowego Edmund Guziałek. Niebawem osadzą go w areszcie skąd wyjdzie z początkami
gruźlicy. I z niezmniejszonym żarem walki.
34
„Zgłaszam, że w związku zarządzoną akcją likwidacyjną KPP na terenie woj. pomorskiego
– donosi Wydział Bezpieczeństwa w Gdyni Urzędowi Wojewódzkiemu w Toruniu – zostali
przytrzymani, jako podejrzani o działalność komunistyczną w Gdyni Edmund Guziałek i
Alfred Belau”. Wkrótce zaludnią się okoliczne więzienia. Na większości statków KPP ma
swoich ludzi, lecz ma ich też policja.
Głosiła ulotka strajkowa z 1931 roku:
„Marynarze! Godzina walki wybiła! Stańmy solidarnie! Ogłaszamy generalny strajk
marynarzy. Wszystkie kominy muszą przestać dymić! Ani jeden okręt nie wyjdzie na morze!”
Czerpią z doświadczeń strajku portowców i marynarzy „Żeglugi Polskiej”, trwającego do
2 listopada 1928 roku, strajku przegranego zresztą, zakończonego opuszczeniem szeregów
przez prawicowych przywódców, prezesa sekcji gdyńskiej Transportowców, Renza i
Eugeniusza Kowalskiego – prezesa związku Transportowców. Korzystają z wiedzy zyskanej
po sukcesie (30 proc. podwyżka płac) kilka tygodni wcześniejszego strajku budowlanych,
oraz skończonego starciem z policją strajku 1300 robotników kolejowych budujących linię
Kack – Kokoszki i pięciuset innych zakładających linię Bydgbszcz – Gdynia.
W działaniu wesprą ich nielegalne pisma; „Czerwony Marynarz i Robotnik Portowy” oraz
„Na straży”.
Już raz rozbiło (serią aresztowań) Komitet Miejski KPP gdy w lipcu 1932 roku przybywa
do Gdyni „okręgowiec” KPP Bronisław Brudziński. Dołączają w działaniu Urban Zielonka,
R. Kuźniar, S. Suszyński, A. Kozłowski i Mieczysław Migała, młody gdyński robociarz. Rok
wcześniej w wyborach do Rady Miejskiej, KPP Gdyni zyskała – niemało – 900 głosów.
Reaktywowana w 1933, więc zbierająca swoje siły od nowa niejako, zwierająca szeregi – już
423 głosy. KPP współdziała z KPD Gdańska. Jeszcze będzie możliwy w Elblągu Kongres
Komunistyczny. Aresztowania posypią się na równi pośród gdyńskich i gdańskich
komunistów. Bywa i tak, że KPP identyfikuje sanację z przywódcami NPR i PPS, te
natomiast krytykują program komunistów. Utrudnia to współdziałania ruchu robotniczego,
chociaż stanowiska KPP i PPS zbliżają się. To dojście Hitlera do władzy w Niemczech
łagodzi oceny KPP, zmienia taktykę wobec PPS. W tym momencie przybywają do Gdyni
reemigranci z Francji, komuniści; z miejsca zasilają aktyw partyjny na terenie miasta.
Strajkiem marynarzy kieruje, już okrzepły Związek Zawodowy Transportowców.
Podnoszą żądania podwyżki płac, większych stawek za nadgodziny, wyboru delegata dla
kontroli racji żywnościowych, częstszych zmian bielizny pościelowej, usunięcia
łamistrajków. Idzie walka na całego z ulotkami nawołującymi do przerwania strajku.
Szef linii Gdynia – Ameryka wchodzi na pokład s / s „Kościuszko” niby to dla przyjęcia