mi nie utożsamić się z nimi, z tymi dziewicami cefalizacji wstecznej...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Na obudowie modułu znajduje się osiem diod informujących o stanie modułu, pracy serwonapędów i komunikacji z nimi, port RS232 służący do aktualizacji...
- ““Zabij go, Tanneguy!”“ A teraz - de Giac roześmiał się konwulsyjnie - teraz ten człowiek, pod którego władzą było tyle prowincji, że można by nimi...
- Zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, w wieży nad nimi zadzwonił dzwon; brzmiał przeraźliwie głośno i nisko - jak żaden inny, które słyszała Miriamele...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania… a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
- Poza t chwil oburzenia patrzya cay czas z prawdziwym podziwem, jak mnieobwieszaj tymi krawatami, lecz zarazem z rosncym niepokojem, e bd wida...
- pili, miali si,575a matka miaa wraenie, e co wicej widzi tymi wytrzeszczonymi oczami, nitylko to, e oni jedz, pij, miej si...
- sulidory rzadko pojawiały się poza strefą mgieł i Gundersen nie czuł się z nimi swobodnie...
- Kobiety dzieliły z nimi obozowisko, ale ich teren zdawał się oddalony o pięćdziesiąt kroków...
- Antres dobrze sobie z nimi radził, ale poruszał się bardzo wolno...
- Podobnie jak większość biznesmenów, stanowiących zresztą dziewięćdziesiąt procent pasażerów, Marissa zamówiła drinka...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wiem wszak, że piłka właściwie zawsze jest po mojej stronie i muszę
działać, nie oglądając się na cuda. A może? Może, chociaż takie nie-
wielkie, minimalne, Panie? Cisza. I cisza zaległa w Domu Bożym.
Pokonuję kolejne etapy, idąc do celu. Do celu prowadzą cele składa-
jące się z podceli tak, że już bokiem mi wychodzi słowo „cel”. Tym
bardziej, że czuję się momentami jak Rocky Balboa okładany z każ-
dej strony przez Apolla w pierwszych rundach walki. Myślę, kiedy
przyjdzie ta ostatnia runda, w której powalę przeciwnika na dechy
i zatriumfuję. Obolały, obity jak świnia maltretowana w rzeźni, ale
z absolutnym poczuciem tego, że żyję. Nie zazdroszczę świniom
w rzeźni. Może dlatego staram się nie zżerać ich mięcha.
Kolejne dni, lata, miesiące. Realizuję mój plan. Zaczynam działać jak
robot, bezdusznie. Jak się uda — to dobrze, jak nie, to przecież i tak
poradzę sobie i tak nic mnie nie złamie. Na horyzoncie widzę jaskół-
ki. Zapowiadają wiosnę. Będzie dobrze, choć jeszcze jest całkiem do
dupy. Ale tylko pozornie.
I nagle przychodzi na chwila. Ten dzień. To było wczoraj. Przychodzi
kolejna odmowna odpowiedź. Moje starania spełzły na niczym, mój
Copyright by Wydawnictwo Złote Myśli &Marek Zabiciel
SŁODYCZE SUKCESU — Marek Zabiciel
● str. 20
Hartowanie stali
plan legł w gruzach. A ja, co? Śmieję się! „Stop” — mówię do siebie.
„Zwariowałeś? Kolejna porażka i to dosyć, wydawałoby, się poważna,
a ty się śmiejesz?” Zgłupiałem? Zamiast martwić się, że znowu ktoś
mnie odrzucił, że ktoś nie chce pomóc mi w osiągnięciu tak upra-
gnionego szczytu, staję i mówię: „I TAK OSIĄGNĘ CEL. I ZROBIĘ
TO NA PEWNO. ZOSTANĘ GWIAZDĄ. BĘDĘ WIELKI — WIEM,
ŻE TAK BĘDZIE.” I zrozumienie spływa na me lico, na mą duszę, na
moją istotę jak leczniczy balsam na boląca ranę. TO JEST ZWYCIĘ-
STWO! Teraz będzie już tylko lepiej. Zrozumiałem. Dojrzałem.
Umiem poradzić sobie z porażką. Mało tego. PORAŻKA MNIE MO-
TYWUJE DO DZIAŁANIA! Tyle lat, tyle przeżytych doświadczeń,
żeby nauczyć się działać według książkowego schematu, który mówi,
że jeśli się coś rozsypało, to nie zwracaj na to uwagi i idź dalej. Nie
pozwól na to, by coś mogło doprowadzić cię do smutku, do apatii, do
zniechęcenia. Uczyń przeciwność losu paliwem do dalszego działa-
nia. Zrozumiałem i poczułem to, o czym wcześniej tylko czytałem.
Czym zatem jest to wszystko — te pasma niepowodzeń, te porażki,
ten ból? Doświadczeniem pozwalającym stworzyć z chłopca — męż-
czyznę, z dziewczynki — kobietę, z giermka — wojownika. To błogo-
sławieństwo. To narzędzie do tego, by z miękkiego materiału uczynić
stal.
Copyright by Wydawnictwo Złote Myśli &Marek Zabiciel
SŁODYCZE SUKCESU — Marek Zabiciel
● str. 21
Nie ma rzeczy niemożliwych
Nie ma rzeczy niemożliwych
Jestem pod wrażeniem. Jestem pod wrażeniem tego, co życie mi zsy-
ła. Naprawdę zaczynam rozumieć, czym jest moc i potęga wiary,
oczekiwania i nadziei. Jest jednak jeden warunek, by móc się tego
doczekać. Trzeba pokonać. Trzeba pokonać siebie i swoje słabości.
Oglądając po raz kolejny film „Boska Interwencja”, rozumiem coraz
więcej. Za każdym razem rozumiem coraz więcej. I w tym rozumie-
niu jest radość. Prawdziwa radość. Posłuchaj, co powiedział trener
Taylor do swoich zawodników. Po prostu posłuchaj…
Za jakieś pięć minut wyjdziemy na rozgrzewkę.
Chcę powiedzieć dwie rzeczy.
Po pierwsze, kocham was i jestem z was dumny.
Nie zamieniłbym tego sezonu na nic w świecie.
Po drugie, zagracie z największą drużyną, z jaką kiedykolwiek się
zmierzyliście.
Są silni, szybcy i niepokonani.
Jak dotąd.
Ale pamiętajcie, dokąd Bóg nas doprowadził.
Pamiętajcie, jak ciężko pracowaliście.
Nie mieliśmy mieć zwycięskiego sezonu, ale mamy.
Nie mieliśmy przejść do play-offów, ale przeszliśmy.
Nie mieliśmy tutaj być, ale jesteśmy.
Więc jeśli cokolwiek w was mówi, że szkoda waszego zachodu, od-
rzućcie to.
Bo kiedy tu stoję, wierzę, że jak długo czcimy Boga, nic nie jest nie-
możliwe.
Copyright by Wydawnictwo Złote Myśli &Marek Zabiciel
SŁODYCZE SUKCESU — Marek Zabiciel
● str. 22
Nie ma rzeczy niemożliwych
Nic.
Dajcie z siebie wszystko dla Boga.
Czy wygramy, czy nie, dostarczymy Bogu chwały.
A teraz…
Kto pójdzie ze mną walczyć z Olbrzymami?
Potężna moc drzemiąca w każdym z nas czeka na to, by ją obudzić.
Tą mocą jest Bóg. Jest to ta część Jego, która czyni z nas jego dzieci.
Obudzenie tej mocy jest możliwe dzięki prawdziwej wierze. Wiara
w boską moc, która działa przez nas czyni z nas samych Gigantów.
Nie musimy szukać daleko. Nie trzeba szukać niczego daleko, nie
trzeba zagłębiać się specjalnie w treści ezoteryczne czy okultystyczne.
Ludzie pragną spełnienia. Pragną spełnienia marzeń, celów — dla
siebie, dla bliskich, dla dzieci, rodziny, znajomych, na pokaz. A gdy-
by tak nieco zmienić adresata naszego życia? A gdyby zrobić tak
samo jak główny bohater filmu „Boska Interwencja”? Gdyby wszyst-
ko, co tylko robimy, ofiarować Bogu? Co wtedy się stanie, jak zaczną
się układać nasze sprawy? Jeśli założymy, że nieważne jest to, czy
wygramy czy przegramy, a jedynie oddamy wszelki wynik naszych
działań w Jego ręce, co się wtedy stanie? Jeśli niezależnie od tego,
czy będzie nam dobrze czy źle, będziemy czcić Boga na swój sposób,
chwaląc jego imię i to, co nam zsyła? Co się wtedy stanie?
Szukamy szczęścia, błądząc po życiowych zakrętach, nie dostrzega-
jąc, że cały potencjał może być uwolniony dzięki naszej postawie
opartej na wierze w dobrego, kochającego Boga, który pomoże nam
zawsze, czasem zsyłając deszcz i burze, tak byśmy wiedzieli, co robi-
my nie tak, a czasem pomagając świecić Słońcu, które dostarczy nam
ciepła i światła.
„Z Bogiem nie ma rzeczy niemożliwych” — z tym przesłaniem ludzie