Kobiety dzieliły z nimi obozowisko, ale ich teren zdawał się oddalony o pięćdziesiąt kroków...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- – Czy jesteÅ›cie w stanie podjąć dÅ‚ugi marsz w tym deszczu?MÅ‚oda kobieta o caÅ‚kiem ludzkim wyglÄ…dzie i czÅ‚owiek – diabeÅ‚ jÄ™knÄ™li...
- Punktem wyjœcia w analizie wspomnianego splotu uwarunkowañ jest zmiana pozycji kobiety tn¹ skujtek jej aktywizacji zawodowej poza dolmem i przejêcia czêœci ciê¿airów...
- kobieta może zachwycić i pobudzić mężczyznę samym swoim wnętrzem? Czuł cieka- wość, niepokój i lekkie onieśmielenie...
- KOBIETY KRÓRE KOCHAJĄ ZA BARDZO 10-11miłość przeradza się w miłość przesadną, gdy partner okazuje się nieodpowiedni, obojętny lub nieprzystępny, a my...
- Mężczyzna przybyły po tym, który was przed chwilą oczarował, życzył sobie, by przedstawiona mu kobieta miała niestrawność...
- kobieta jezuickich mezzo termine, najpodejrzańszych kompromisów, strzeżonych pozorów, lawirujących zręcznie sekretnych miłostek...
- Justyna Horska[JJH] Jestem w Zakonie, gdzie kobiety maj¹ takie same prawa co mê¿czyŸni...
- Czy piêkno jest przymiotem kobiet?1 1 73 0 0 108 1 ff 1 32 1Jest to oczywiœcie cecha mêska...
- - Jazda!Set posadził kobietę na łóżku, założył sobie jej ramię na szyję i pomógł jej wstać...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Niewidzialna linia zdawała się rozpoławiać cały obóz i żołnierze czuli, że nie wolno jej przekraczać. Nynaeve; Elayne i dwie siwowłose kobiety zebrały się wokół ogniska razem z Aviendhą i złotowłosą uczestniczką Polowania na Róg, rzadko kiedy spoglądając w stronę tego miejsca, gdzie Mat i jego ludzie ułożyli się pod kocami. Z tych cichych strzępów, które wpadły Matowi do ucha, wynikało, że rozmawiały o przypuszczeniach Vandene i Adelas, jakoby Aviendha zamierzała prowadzić swego konia aż do samego Ebou Dar, zamiast go dosiąść. Thom usiłował zamienić słowo z Elayne i otrzymał w zamian tylko roztargnione klepnięcie w policzek, po czym został odesłany do Juilina i Jaema, żylastego, starego Strażnika, który należał do Vandene i zdawał się spędzać cały czas na ostrzeniu miecza.
Mat nie miał nic przeciwko temu, że kobiety trzymają się od nich z daleka. W ich obecności czuło się napięcie, którego nie rozumiał. A w każdym razie na pewno towarzyszyło ono Nynaeve i Elayne, zdając się także udzielać uczestniczce Polowania. Czasami przyglądały się Aes Sedai - tym innym Aes Sedai; nie był pewien, czy kiedykolwiek nauczy się tak myśleć o Nynaeve i Elayne - jakby trochę zbyt intensywnie, aczkolwiek Vandene i Adelas zdawały się być tego równie nieświadome jak Aviendha. Niezależnie od powodu Mat nie chciał w tym brać udziału. To wszystko pachniało nieuniknioną awanturą i niezależnie od tego, czy miałaby ona buchnąć płomieniami, czy też pełzać dalej pod ziemią, człowiek rozsądny trzymał się od tego z daleka. Medalion, nie medalion, roztropny mężczyzna obchodził szerokim łukiem Aes Sedai.
To akurat stanowiło niewielki powód do irytacji, podobnie jak następny, za który to jego osobiście należało obarczyć winą. Jedzenie. Od ogniska Aes Sedai szybko powiało wonią baraniny i jakiejś zupy. Spodziewał się rychłego przybycia do Ebou Dar, w związku z czym w sakwach mieli tylko odrobinę suszonego mięsa oraz twarde suchary. Mat rzadko widywał jakieś ptaki albo wiewiórki, nie mówiąc już o śladach jelenia, więc polowanie nie wchodziło w rachubę. Kiedy Nerim rozstawił niewielki stolik i stołek dla Mata - Lopin przyniósł takie same dla Naleseana - Mat powiedział mu, żeby rozdzielił między żołnierzy wszystko, co ma w koszach jucznych koni. Wbrew jego nadziejom rezultat nie okazał się imponujący.
Nerim stanął obok stołu Mata i nalewał mu wodę ze srebrnego dzbana, jakby to było wino, i żałosnym wzrokiem obserwował znikanie przysmaków w gardzielach żołnierzy.
- Marynowane jajka przepiórcze, mój lordzie - obwieszczał pogrzebowym tonem. - Znakomicie by się nadały na śniadanie mojego pana w Ebou Dar. Wyborny wędzony ozór, mój panie. Gdyby mój pan tylko wiedział, przez co przeszedłem, żeby znaleźć wędzony w miodzie ozór w tamtej nieszczęsnej wiosce, mając mało czasu, zwłaszcza, że wszystko co najlepsze zabrały Aes Sedai.- W rzeczy samej najbardziej zdawał się go trapić fakt, że Lopin zdobył konserwowane skowronki dla Naleseana. Za każdym razem, kiedy jeden taki chrzęścił Naleseanowi między zębami, pełen zadowolenia uśmieszek Lopina stawał się jeszcze szerszy, a Nerinowi wydłużała się mina. Skądinąd wystarczyło zobaczyć, jak niektórzy pociągają nosami, by wiedzieć ponad wszelką wątpliwość, że woleliby kawał baraniny i miskę zupy zamiast dowolnych ilości ozora wędzonego w miodzie albo puddingu z gęsich wątróbek. Olver gapił się z nieskrywaną tęsknotą w stronę ogniska kobiet.
- Może chciałbyś zjeść z nimi? - spytał go Mat. - Nic się nie stanie, jeśli to zrobisz.
- Lubię wędzonego węgorza - odparł uparcie Olver. Po czym, nieco posępniejszym tonem dodał: - A zresztą ona mogła coś dodać do jedzenia. - Cały czas wodził wzrokiem za Aviendhą, przy każdym jej ruchu, i zdawał się też mieć coś przeciwko uczestniczce Polowania na Róg, ponieważ ta spędzała całkiem sporo czasu na przyjaznych pogawędkach z kobietą Aiel. Aviendha w każdym razie musiała czuć na sobie wzrok chłopca, ponieważ zerkała czasem na niego ze marszczonym czołem.
Otarłszy brodę i przyjrzawszy się ognisku Aes Sedai - po zastanowieniu stwierdził, że sam wolałby baraninę i miskę zupy - Mat zauważył, że brakuje Jaema. Vanin zaczął gderać, że nie ma ani chwili spokoju, ale Mat wysłał go z tego samego powodu, z jakiego wysłał wcześniej Jaema na zwiady, nie zważając na to, że Jaem także narzekał. Nie chciał polegać na tym, co Aes Sedai raczą mu powiedzieć. Mógł ufać Nynaeve - nie sądził, by ona rzeczywiście go okłamała: jako Wiedząca Nynaeve zawsze była jak śmierć dla każdego, kto kłamał - ale ona nadal zerkała na niego ponad ramieniem Adelas w bardzo podejrzliwy sposób.
Elayne skończyła się posilać, po czym ku jego zdziwieniu wstała i płynnymi ruchami jakby prześlizgnęła się przez niewidzialną linię. Niektóre kobiety tak już to robiły, że zdawały się sunąć nad powierzchnią ziemi.
- Czy zechcesz porozmawiać ze mną na stronie, panie Cauthon? - spytała chłodno. Nie całkiem uprzejmie, ale też nie specjalnie niegrzecznie.
Gdy dał jej znak, że ma iść przodem, ruszyła w stronę oświetlonych przez księżyc drzew za linią wart. Złote włosy opadały jej na ramiona, tak okalając twarz, że każdy mężczyzna wytrzeszczyłby oczy, a światło księżyca zmiękczało arogancką minę. Gdyby tylko nie była tym, kim była... I nie szło mu tylko o to, że była Aes Sedai, ani nawet o to, że należała do Randa. Jak na człowieka, który znał się na kobietach, Rand zdawał się obecnie popełniać na tym polu same błędy. W tym jednak momencie Elayne rozpoczęła rozmowę i zapomniał o wszystkim innym.
- Jesteś posiadaczem ter’angreala - powiedziała bez żadnych wstępów i nie patrząc na niego. Sunęła tylko obok, szeleszcząc liśćmi leżącymi na ziemi, jakby się spodziewała, że będzie szedł przy jej nodze niczym pies myśliwski. - Niektórzy twierdzą, że ter’angreale stanowią własność Aes Sedai, ale ja nie wymagam od ciebie, żebyś go oddał. Nikt ci go nie odbierze. Ale takie przedmioty muszą być zbadane. Z tego właśnie powodu życzę sobie, żebyś każdego wieczora, kiedy się zatrzymamy na popas, oddawał mi ter’angreal. Będę ci go zwracała każdego ranka, tuż przed wyruszeniem w drogę.
Mat zerknął na nią z ukosa. Bez wątpienia mówiła poważnie.
- To bardzo uprzejmie z twojej strony, że pozwalasz mi zatrzymać coś, co należy do mnie. Tylko na jakiej podstawie myślisz, że ja mam... jak to nazwałaś? Ter-coś tam?