- Mów dalej - mruknąłem...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
- – Jesteśmy na dworcu – mówiła dalej...
- — I co dalej? Co zrobiłeś? — Okazało się, że muszę zapłacić co najmniej paru prawnikom, których mi załatwili...
- To było dobre życie - żadnych dzikich pijatyk, pozamałżeńskiego seksu, narkotyków, nudy ani gorzkich utarczek na temat tego, co powinni dalej robić...
- carroll jonathan, kraina chichów Zacząłem pisać również dlatego, że potrzebowałem konkretnego zajęcia na okres podejmowania decyzji, co dalej ze mną...
- najmocniejszymi wiatami, wyapywa bezbdnie wszystkie te znaki, ktre muludzie wskazywali, i przystawa jak gdyby na pami, ani bliej, ani dalej...
- Kawałek dalej, na odcinku Guthrie, na którym mieszkał Reynold Peaty, rozejrzałem się za Seanem Binchym, ale go nie wypatrzyłem...
- Gdy trafisz na słowo, którego nie rozumiesz, po prostu podkreśl je i czytaj dalej...
- - W jaki sposób mogą go zdobyć? - dopytywała się dalej Nynaeve...
- – Jasne – mruknął plutonowy...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Szturchnąłem pogrzebaczem kłody drewna, żeby lepiej się paliły.
- Nie ma dużo do opowiadania - podjął Edward. -Pewnego roku, latem, woda w zatoce Salem opadła wyjątkowo nisko i nawet niniejsze statki osiadły w mule. To było chyba w 1704 czy w 1705 roku. W kilku innych kalendarzach i pamiętnikach również są wzmianki o niskim poziomie wody, więc brzmi to prawdopodobnie. Wtedy właśnie pewien przyjaciel Pearsona Turnera zauważył, że w mulistej ławicy na zachód od cieśniny Granitehead sterczy coś, co przypomina kubryk dziobowy zatopionego statku, na wpół zagrzebanego w mule. Pearson osobiście poszedł obejrzeć wrak nałożywszy wysokie buty, chociaż nie mógł podejść zbyt blisko, ponieważ błoto rozstępowało mu się pod nogami. Przyniósł jednak na brzeg kawałek ozdobnie odlanego żelaza, a Esau Hasket, właściciel “Davida Darka”, przyznał, że ten odłamek może pochodzić z jego zaginionego statku.
- Zaginionego? Więc “David Dark” zaginął?
- O tak. Wypłynął z zatoki Salem ostatniego dnia listopada 1692 roku, a wiem o tym tylko dlatego, że jeden z pierwszych właścicieli nadbrzeża w Salem wspomina to zdarzenie w swoich pamiętnikach. Pisze mniej więcej tak: “Sztormowy wiatr z północnego zachodu wiał przez trzy dni i nie zanosiło się na poprawę pogody, ale »David Dark« nie zważając na niebezpieczeństwo postawił żagiel, jedyny statek, który wypłynął
101
z portu przez cały ten straszny tydzień. Pochłonęła go burza i nigdy więcej nie widziano go w Salem”. Przynajmniej taki jest ogólny sens. Jeśli chcesz, mogę ci pokazać ten pamiętnik.
- Ale jaki to ma związek ze zjawami w Granitehead? -zapytałem. - - Na pewno jest tutaj przy brzegach mnóstwo wraków.
Ogień buzował na kominku i Edward rozpiął marynarkę.
- Czekaj, przyniosę ci jeszcze piwa - powiedziałem. Wyszedłem do kuchni. U stóp schodów przystanąłem na
sekundę i wytężyłem słuch. Nie byłem jeszcze na górze, odkąd zobaczyłem to migoczące światło wczoraj w nocy. Miałem w Bogu nadzieję, że nie czeka tam na mnie coś, czego wolałbym nie zobaczyć. Miałem w Bogu nadzieję, że Jane nie pojawi się po raz drugi, że nie będzie nawiedzać swojego ojca i matki, a zwłaszcza mnie. Była martwa i chciałem, żeby pozostała martwa, dla jej własnego dobra i dla dobra naszego dziecka, które nigdy się nie narodziło.
Kiedy wróciłem z piwem, Edward przeglądał “Wielkich ludzi z Salem”.
- Dzięki - mruknął i dodał: - A ty sam nie masz czasem kłopotów?
- Kłopotów?
- Nie zauważyłeś jakichś oznak świadczących o tym, że Jane próbuje się z tobą porozumieć? A może coś słyszałeś? Większość tych nadprzyrodzonych zjawisk w Granitehead to zjawiska raczej dźwiękowe niż wizualne.
Usiadłem i natychmiast wstałem, spostrzegłszy, że mam pustą szklankę.
- Ja, ee... nie. Nie, nic z tych rzeczy. Chyba to dotyczy tylko rdzennych mieszkańców Granitehead. Nie nas, przyjezdnych.
Edward kiwnął głową, jak gdyby przyjął moje słowa do wiadomości, ale nie całkiem w nie uwierzył.
- Mówiłeś o związku pomiędzy zjawami a ,,Davidem Darkiem” - przypomniałem mu.
- No cóż, powinienem cię uczciwie ostrzec, że w sensie ściśle naukowym ten związek jest mocno naciągany. Takie odkrycie nie zasługuje na nagrodę. Ale nie wiem, z jakim światem mamy tutaj do czynienia; nie wiem, dlaczego te duchy się pojawiają ani po co i w jaki sposób. Może to tylko jakiś
102
niemiły wybryk natury, coś związanego z pogodą albo z położeniem geograficznym. Może Granitehead jest jak Wyspa Wielkanocna: miejsce, gdzie przypadkowo, z całkowicie niepojętych powodów, panują warunki sprzyjające ukazywaniu się duchów?
- Ale ty myślisz, że to z powodu statku.
- Skłonny jestem myśleć, że to z powodu statku. A dlatego skłonny jestem tak myśleć, że odkryłem dwie wzmianki dotyczące ostatniego rejsu “Davida Darka”. Jednego zapisu dokonano przed wypłynięciem statku, a drugiego prawie osiemdziesiąt lat później. Wcześniejszy znalazłem w najnud-niejszej książce, jaką sobie możesz wyobrazić, w rozprawie na temat budownictwa okrętowego i obróbki metalu, pochodzącej z końca siedemnastego wieku. Napisał ją budowniczy okrętów z Bostonu nazwiskiem Neames i muszę ci powiedzieć, że facet był potwornym nudziarzem. Ale na końcu książki wspomina o dwóch kotlarzach z Salem, Perlym i Fisku, którzy podobno wspaniale się spisali wykonując na zamówienie “wielką miedzianą skrzynię”, umieszczoną następnie w ładowni ,,Davida Darka”, żeby “zamknąć w niej owo Wielkie Plugastwo, co tak udręczyło Salem, że z całego serca pragniemy się go pozbyć”.
- Znasz to na pamięć? - - zauważyłem z niechętnym podziwem.
- Dość często do tego wracałem - odparł Edward. - Ale Jane naprawdę znała historię na pamięć. Potrafiła recytować daty i nazwiska jak komputer.
- Tak - - przyznałem przypomniawszy sobie, jak Jane zapamiętywała numery telefonów i daty urodzin. Właściwie nie chciałem rozmawiać z Edwardem Wardwellem o Jane; był to zbyt delikatny temat, a ponadto czułem absurdalną zazdrość na myśl, że Edward znał ją wcześniej ode mnie.