Jak dotąd połączenie wyprawy na zakupy i misji szpiegowskiej szło całkiem nieźle, co wskazywało, że Pedi miała prawdopodobnie rację...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- A za chwilę Paris miała poprowadzić Park Lane przez parcours - pod okiem Jane Lennox, która zamierzała opuścić tonący statek Jade’a...
- Melanię to wszystko razem więcej śmieszyło, niż irytowało, Felicja była wściekła, miała własne poglądy na nakrycie stołu i nie przywykła, żeby nią ktoś...
- Przesuwając się z kamienia na kamień, miała nieodparte wrażenie, że podąża po śladach Ilfaylena...
- pili, miali si,575a matka miaa wraenie, e co wicej widzi tymi wytrzeszczonymi oczami, nitylko to, e oni jedz, pij, miej si...
- Córka barona popatrzyła na nią pytającym wzrokiem i usiadła na krześle przy stole, gdyż nie miała siły utrzymać się na nogach...
- Mężczyzna przybyły po tym, który was przed chwilą oczarował, życzył sobie, by przedstawiona mu kobieta miała niestrawność...
- - Gdyby tam miała stale zamieszkać, Poppea pogadałaby o niej z Lokustą, ale przez kilka dni nic jej nie grozi...
- Człowiek mądry daje upust swoim uczuciom społecznym zabiegając o to, by jego grupa miała powodzenie...
- Gavin przybrał minę, która w założeniu miała być poważna, ale dziecinna buzia - No jasne...
- Przestrzeń pośrodku koncentrycznych osłon miała około sześciu metrów średnicy...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ale to, co zamierzała kupić przed powrotem do kwater wyznaczonych im przez radę miejską, mogło być źle widziane. Nie była pewna, czy
shademskie kobiety wiedzą, jak się tego używa. Niektóre Krathianki wiedziały, ale nie spotykało się to z przychylnym odbiorem. Trudno. Pedi nie zamierzała męczyć się ani jednego dnia dłużej bez wasen.
Cord zatrzymał się u wylotu zaułka i spojrzał na wyrysowaną przez Poertenę mapę. Mały marine sprawdził już większość sklepów w zachodniej części miasta, a według jego planu to było właśnie jedno z najlepszych miejsc, żeby kupić rzeczy, które spisała Pedi. Była tu jednak ciemna czeluść, schody prowadzące w dół, I do ceglanego tunelu, który Cordowi wcale się nie podobał.
– Idź – szepnęła Pedi. – Ludzie patrzeć.
– Nie znoszę miast – mruknął szaman i wstąpił w ciemność.
Na dole okazało się, że tunel był oświetlony promieniami słońca wpadającymi przez umieszczone wysoko w
górze świetliki. Zakręcał lekko w
prawo, a
potem, po jakichś
pięćdziesięciu metrach, ostro w lewo. Po obu stronach korytarza były drzwi, niektóre niskie, a przed każdymi drzwiami siedziała na tkanych dywanikach grupa mardukańskich rzemieślników. Niektórzy z nich pracowali nad jakimiś przedmiotami – tu grawer wykuwał
wzory na garnku, tam wytwórca noży mocował rękojeści do ostrzy, a mniej więcej w połowie korytarza jubiler, siedzący pod jednym ze świetlików, ostrożnie osadzał w rogowej bransoletce łezkę Ognia.
Powietrze było aż gęste od dymu z węglowych palenisk, snującego się w plamach światła jak pasma mgły, i ciężkiego zapachu przypraw. Za niektórymi drzwiami Krathianie, również kobiety, gotowali nad małymi grillami. Większość przygotowywanych potraw stanowiły owoce morza, gotowane wodorosty i pieczona ryba coll, a także wszechobecny jęczmyż.
Cord ruszył przed siebie, ignorując spojrzenia, które przyciągał jego cudzoziemski strój i obwiązana skórą włócznia, aż dotarł do wnęki po lewej, obwieszonej suszem i zastawionej buteleczkami pełnymi tajemniczych płynów.
Krathianin prowadzący aptekę był nawet jak na miejscowe standardy niski. Spojrzał na górującego nad nim szamana i wyrzucił z siebie szybko jakieś zdanie w tutejszym żargonie kupieckim.
Cord zrozumiał tylko jego część, ale sens pytania był dość jasny. Przykucnął na podłodze, a Pedi posłusznie skuliła się za nim.
– Muszę kupić – powiedział. – Potrzeba rzeczy dla mnie. Rzeczy dla żona. Potrzeba wasen.
Kupiec wykonał jakiś gest i znów szybko coś powiedział. Gesty rękami były na Marduku niemal uniwersalne, ponieważ jego mieszkańcy wyrażali mową ciała więcej niż mieszkańcy innych planet. Dlatego też Cord domyślił się znaczenia tego gestu, gdyż pamiętał bardzo podobny z Przystani K’Vaerna.
Górną ręką zatrzymał Pedi, kiedy tylko poczuł, że rusza do przodu. Odczekał chwilę, aby się upewnić, że znieruchomiała, a potem nachylił się w stronę kupca, aż jego stara, sucha twarz
znalazła się kilka centymetrów od jego oblicza.
– Nie myśl skóra na włócznia ocalić twoje życie. Trzymać uwagi dla siebie albo zjeść róg przez dupa.
Szaman coraz bardziej zaczynał żałować, że dał się namówić na tę wyprawę. Nie wiedział, co to jest wasen, ale był pewien, że nie jest warte takiego zachodu.
* * *
Pedi sama zaczynała już zastanawiać się, czy nie lepiej było dać sobie spokój z wasen. I tak nie byłby jej potrzebny w najbliższym czasie. A może powinna była przyjść sama albo w towarzystwie którejś z marines. Na przykład Despreaux. Ale benan nie wolno opuszczać swojego pana nawet na chwilę.
Nie wtedy, kiedy grozi mu niebezpieczeństwo... które czyha w całym tym przeklętym przez Popiół mieście.
Nagle zaczęła się zastanawiać, czy Cord też kieruje się tymi zasadami. A jeśli tak, to jak wytłumaczyć pozostawienie Rogera samego? Czy to nie jej nalegania skłoniły go do złamania honorowych zasad? A jeśli tak, to do jakiego stopnia jej własny honor został splamiony tym, w co go wmanipulowała?
Pomysł z wasen coraz mniej jej się podobał.
Nachyliła się do przodu i nie wystawiając rąk spod sumei, wskazała na jeden z suszonych przedmiotów. Było to morskie stworzenie, które przyczepiało się do skał w strefie przyboju.
Wasen, dość rzadkie na tym kontynencie, było jednym z głównych towarów sprzedawanych przez Sojusz Lemmarski i
jednym z
powodów odebrania Lemmarom Stremu. Oprócz
zastosowania, o które chodziło Pedi, wykorzystywano je w różnych gałęziach produkcji, między innymi w tkactwie.
Ale w takim miejscu jak, to kupowało się je tylko do mniej aprobowanych celów. Mniej aprobowanych przynajmniej przez Krathian.
* * *
Cord spojrzał na kawałek wysuszonego czegoś, co wyglądało jak mięso.
– Ile? – spytał.
Podróżując do dalekiego Voitan, już jako chłopiec przekonał się, że oprócz pytań: „Gdzie woda?” i „Gdzie jedzenie?”, „i”, jest to jedno z trzech najważniejszych pytań, jakich trzeba się nauczyć w każdym języku.
Kupiec wyprostował palce, pokazując liczbę, która szamanowi wydała się niedorzeczna. Na