A za chwilę Paris miała poprowadzić Park Lane przez parcours - pod okiem Jane Lennox, która zamierzała opuścić tonący statek Jade’a...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- Istotne jest, iż te dokumenty obejmują okres wykraczający poza ramyczasowe działania obecnego Parlamentu, a tym samym poza okres sprawowania władzy przez...
- Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama - o ile to możli-we w ogóle - i przemieniać na moje idejki, takie piękne, takie motylki,...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- ver appetebat, cum Hannibal exhibernis movit; c) cum explicati-vum lub coincidens = gdy, skoro,przez to, e (z tyme trybem i cza-sem, jaki jest w zdaniu...
- Odwrci si tyem do wiata reflektora i osaniajc oczy przed blaskiem bijcym mu spod ng, sprbowa zajrze w krysztaow gbin jak przez ld, ktry skuwa jezioro...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- 2asmienia jednostki czy dominacji nad ni, lecz w celu ochrony praw zagroonych przez inne instytucje spoeczne: Jednym z najtrudniejszych aspektw spoecznego...
- uśmierzyć bizony, gdy klatki przez dłuższy czas pozostaną odkryte?Tymczasem orszak zbliżył się do pierwszej klatki, przy której trzymało...
- Wysunąwszy delikatnie ramię spod głowy Clare, wstał z łóżka, krzywiąc się z bólu, gdyż skaleczenia i rany, które przez noc trochę przyschły, znowu się...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Rozejrzałam się po boksie, co chwilę rzucając okiem na drzwi w obawie, że zaraz ktoś mnie nakryje. Paris zostawiła otwartą szafę, pełną czystych koszul i starannie rozwieszonych rajtoków. Dżinsy i podkoszulek leżały na podłodze. Skórzaną torbę, beztrosko pozostawioną na wierzchu, jedynie częściowo przykrywała niedbale rzucona na wierzch bluza.
Nieustannie oglądając się na drzwi, kucnęłam i zabrałam się do przeszukiwania torby, ale nie znalazłam w niej niczego godnego uwagi: suszarka do włosów, plan turnieju, kosmetyczka. Żadnego telefonu ani portfela.
Do dna szafy, pod rzędem szuflad, przymocowany był mały, zamykany na klucz schowek. Pociągnęłam za jego drzwiczki - nie ustąpiły. Był to tani sejf, z kiepskimi, plastikowymi zawiasami, które wygięły się, gdy pociągnęłam mocniej. Zwykły złodziej zostawiłby go w spokoju i ruszył dalej, do innych otwartych stajni i pozostawionych w nich bez opieki setek portfeli. Ja jednak nie byłam zwykłym złodziejem.
Rzuciłam okiem na drzwi, po czym wróciłam do mocowania się ze schowkiem, szarpiąc i ciągnąc za drzwiczki od strony zawiasów. Drgnęły i zaczęły ustępować, dając nadzieję, że zaraz je otworzę. Wtedy usłyszałam melodyjkę z „Wilhelma Tella”. Komórka Paris Montgomery. Dźwięk nie dobiegał ze schowka, lecz z szuflady nad moją głową.
Skrawkiem koszulki starłam odciski palców ze schowka, wstałam i zaczęłam otwierać kolejne szuflady. Znalazłam. Na wyświetlaczu pojawiło się nazwisko dzwoniącego: doktor Ritter. Wyłączyłam telefon, przyczepiłam go do paska
293
spodni i zasłoniłam brzegiem koszuli. Zasunęłam szufladę i wyszłam z siodłami.
Javier stał z siwkiem w stanowisku do oporządzania, oddany całkowicie czyszczeniu konia gumowym zgrzebłem. Zwierzę zapadło w drzemkę. Zabiegi najwyraźniej sprawiały mu przyjemność - taką, jaką człowiek czerpie z dobrego masażu.
Stanęłam na progu, grzecznie się przedstawiłam po hiszpańsku i zapytałam, czy Javier wie, gdzie mogę znaleźć pana Jade’a.
Popatrzył na mnie z ukosa i odparł, że nie.
Działo się tu ostatnio dużo złych rzeczy, powiedziałam.
O tak, bardzo złych.
To straszne, co stało się z Jill.
Okropne.
Czy policjanci pytali go, czy wie coś na ten temat?
Nie chce mieć nic wspólnego z policją. Nie ma nic do powiedzenia. W nocy, gdy to się stało, był u rodziny kuzyna. Nic nie wiedział.
Źle się stało, że señor Jade nie przyszedł wtedy na nocny obchód i nie powstrzymał mordercy.
Ani señora Montgomery, zauważył Javier, nie przerywając swojego zajęcia.
Oczywiście niektórzy ludzie pomyśleli, że to señor Jade dokonał zbrodni.
Ludzie zawsze myślą to, co najgorsze.
Słyszałam, że detektywi wypytywali też o Van Zandta; co Javier o tym myśli?
Javier myśli tylko o swojej pracy, której ma za dużo teraz, kiedy odeszły obie dziewczyny.
Tak, drugiej dziewczyny także już nie ma. Czy Javier znał dobrze Erin Seabright?
Nie znał. Nic dla tych dziewcząt nie znaczył, bo nie umiał za dobrze mówić po angielsku.
To utrudnia życie, powiedziałam. Ludzie cię nie szanują. Nigdy nie przyjdzie im do głowy, że ty tak samo mógłbyś patrzeć na nich, bo nie znają hiszpańskiego.
Młode dziewczyny myślą jedynie o sobie i o mężczyznach, których pragną.
294
Erin oglądała się za Donem Jade’em, prawda?
Tak.
A señor Jade również miał ochotę na Erin?
Żadnej odpowiedzi.
A może to Van Zandtowi się podobała?
Javier wykonuje tylko swoją pracę. Nie wtyka nosa w nie swoje sprawy.
I to jest najlepsze wyjście, powiedziałam. Po co martwić się problemami innych? Wystarczy spojrzeć na Jill. Powiedziała, że wie coś o śmierci Stellara, i patrzcie, co się z nią stało.
Martwi nie mogą już nic powiedzieć.
Wzrok Javiera przesunął się z mojej twarzy na coś za moimi plecami. Obejrzałam się i ujrzałam zbliżającego się Treya Hughesa. Był już bardzo blisko.
- Kurczę, Ellie. Jesteś kobietą o wielu talentach - powiedział. Wydawał się zgaszony, nie przypominał zwykłego, pijanego i beztroskiego Treya. - Znasz języki.
Przechyliłam głowę.
- Liznęłam trochę języka tu i tam. Nie umiem więcej niż przeciętna dziewczyna po szkole średniej.
- Mnie musi wystarczyć mój angielski.
- Nie jeździsz dzisiaj? - zapytałam, patrząc na jego strój. Drelichowe spodnie, koszulka polo i sandały.
- Paris go dziś poprowadzi - powiedział. Wyciągnął rękę i dotknął chrap siwka. - Może uda się jej wyleczyć go z rozstroju nerwowego, w jaki biedne zwierzę popadło wskutek moich popisów w zeszły piątek.
Spojrzał na mój ubiór i uniósł brew.
- Ty również wyglądasz dziś dość zaskakująco.
Rozłożyłam ręce.
- Tak wygląda moje przebranie za zwykłą śmiertelniczkę.