I po cóż to wszystko, po cóż te wyrzeczenia dla sprawy tak od początku przegranej? Jakby z odkrytej karty czytać było można...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Bóg to radość, Bóg to szczęśliwość, Bóg to zdrowie, Bóg to swoboda, Bóg to przyjemność, Bóg to wygoda i wszystko, co najlepsze...
- Elfowie zrobili wiele pierścieni, lecz Sauron potajemnie zrobił Pierścień Jedyny, który miał wszystkimi innymi rządzić...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- wÅ‚Ä…cznie, wszystko w tym stylu, który fachowcy nazywajÄ… stylem winietowym – sposób malo- wania przypominaÅ‚ wielce Sully'ego – w ulubionych...
- Od strony ulicy prawie wszystkie bary oraz mniejsze sklepy zamiast ścian miały różnego rodzaju żaluzje, które usuwano całkowicie lub rolowano na czas otwarcia...
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
- Wszystkie typy pracy wymagają od człowieka umiejętności współpracy z innymi, organizowania własnej pracy, radzenia sobie ze stresem, nawiązywania kontaktu,...
- Kramy po obu stronach ulic by³y zbudowane wszystkie wed³ug wzoru i nieomal tej samej wielkoœci, a przed ka¿dym sklepem rozpiêty by³ parasol z p³ótna ¿aglowego,...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania… a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Chociaż i takie głosy były, że szansę jako naród mamy. Uzbrojenie było nawet dobre, chociaż część transportów broni władze pruskie i rosyjskie rekwirowały. Wojsko nasze powstańcze wykazywało chęć przemożną walki, a także znajomość terenu lepszą od najeźdźcy. Ale miałżeby on nam pozwolić do wolności dojść przez krew naszą i ofiarność, miałżeby cofnąć się, skoro już przeciw nam armaty swoje ustawił? Caryca Katarzyna, ta moskiewska szatanica zawczasu wszystko tak przygotowała, żebyśmy na straconej pozycji byli. Kazała uczyć własną młodzież rzeczy o Polakach najgorszych, pokazywać same ich błędy. Taki nasz wizerunek w młodych stworzyła, że im sama ręka do szabli się garnęła na dźwięk naszego imienia. Jaką mieliśmy szansę, skoro siły najeźdźcy doszły do miliona i połowy, a więc była to armia najpotężniejsza, jaką Rosja kiedykolwiek wystawiła. Wszyscy zginęli. Wszyscy... 13 maja padł Ludwik Narbutt pod Dubletami, 15 maja rozstrzelany w Płocku Padlewski, pod koniec czerwca powieszony w Wilnie Zygmunt Sierakowski, pod Kruszyną legł generał Taczanowski, w listopadzie zabity przewaleczny Czachowski. W Kownie powieszono księdza Mackiewicza. Dziw bierze, że mnie taka łaska z ich strony nie spotkała, że moje przestępstwo wycenili tak nisko, nie każąc wymazywać go krwią. Czasem taka myśl nachodzi jednak, że ja tam z nimi być powinienem.
Więc jedź sobie - pomyślała Karolina mściwie, idąc po schodach na górę.
Po raz drugi napotkała oczy matki, tym razem na portrecie. Miały inny wyraz, były spokojne, jakby nic się nie wydarzyło, jakby nie było sceny przed gankiem. Przez chwilę wydało się nawet Karolinie, że oczy na portrecie są kpiące. Przyspieszyła kroku. Za drzwiami pokoju po-czuła nagle przypływ rozdzierającej tęsknoty za matką. To było jak atak duszności, Karolina łapała ustami powietrze w poczuciu, że jakiś przedmiot utknął w przełyku. Pot wystąpił jej na czoło, niemal po omacku dotarła do łóżka i położyła się. Spróbowała nabrać powietrza, tym razem mięśnie szyi puściły. Leżała tak, oddychając głęboko w obawie, że za chwilę coś takiego znowu się powtórzy. Po raz pierwszy w życiu Karolina pomyślała o śmierci. Nawiedziło ją niejasne przeczucie, że śmierć przeszła gdzieś blisko. Niemal w tym samym momencie usłyszała czyjś przeraźliwy krzyk. Zerwała się, ale nie miała odwagi zejść na dół. Może coś się stało mamie - pomyślała - może konie poniosły... Czekała w uczuciu odrętwienia, niemal rezygnacji. Była pewna, że za chwilę dowie się czegoś, co zmieni całe jej życie. Bo skoro miałoby w nim zabraknąć matki...
Na dole słychać było krzątaninę, ktoś wbiegł po schodach, ale minął drzwi pokoju Karoliny. Potem wszystko ucichło.
Karolina siedziała na skraju łóżka, nie mając odwagi nawet zmienić pozycji.