Gotfryd Plattner jest mimo swego nazwiska rodowitym Anglikiem...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Podróż ku zjednoczeniu -- kreacje odnajdują swego stwórcę -- jest niezwykle bliska ludzkiej duszy, a wynagrodzeniem owej podróży jest niezmienne uczucie...
- — Wyczuwacie taką ingerencję nawet teraz? — Śnieżynka dotknęła swego Klejnotu...
- W ten sposób tedy w szóstym roku swego panowania zgin¹³ razemz matk¹ Antoninus, który prowadzi³ niegodny tryb ¿ycia, jak to powy¿ejprzedstawiono...
- Następcą swym ustanowił ucznia swego Godarda; ale niemądry książę Światopełk oddał biskupstwo Wichinowi, Niemcowi, który już za życia św...
- Mimo to w żyłach elfa płynęła adrenalina wywołana łowami – górskim szlakiem poniżej uciekał tuzin orków – a jeszcze bardziej...
- Kiedy skończyłem i usiadłem, pewien mężczyzna, siedzący w trzecim rzędzie ławek, podniósł się ze swego miejsca i ruszył w moją stronę...
- — Słuchaj — zwrócił się Szeryf do swego przybocznego — czy wśród tych dziesięciu widzisz Robin Hooda?— Niestety nie, wasza wielmożność — odparł...
- Mimo to na ich widok czterej Neimoidianie nie tylko nie opuścili posterunku przed drzwiami apartamentu wicekróla, ale opuścili broń w geście ostrzeżenia...
- pokładając się aż do zrównania poziomu swego nosa z płaszczyzną stołu i uczepiwszy się dłońmi za własne kolana, wybuchnął zgoła zbytecznym i...
- - Czy ta sytuacja nie skłaniała Pana do przyspieszenia swego odejścia?- W Pieszczanach byłem o krok od napisania rezygnacji z mych funkcji...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ojcem jego był Alzatczyk, który przybył do Anglii w latach sześćdziesiątych, poślubił tu Angielkę o nieposzlakowanej przeszłości i umarł po dłuższym, chociaż nie obfitującym w przygody życiu (poświęconym, o ile wiem, przeważnie naprawianiu posadzek) w 1887 r. Gotfryd ma lat dwadzieścia siedem. Dzięki otrzymanemu w spuściźnie talentowi władania trzema językami jest nauczycielem języków nowożytnych w małej szkole prywatnej na południu Anglii. Na pierwszy rzut oka nie różni się on niczym od przeciętnego nauczyciela języków nowożytnych w przeciętnej małej szkole prywatnej. Ubranie jego nie jest ani drogie, ani modne, ale z drugiej strony nie jest zbyt tanie lub obszarpane; wygląd jego, równie jak wzrost i sposób bycia, nie odznacza się niczym szczególnym. Można by nadmienić, że twarz jego, jak zresztą przeważnie u ludzi, nie jest zupełnie symetryczna, że jego prawe oko jest nieco większe od lewego, a szczęka nieco grubsza po stronie prawej. Gdybyście mieli sposobność obnażenia jego piersi i posłuchania uderzeń serca, nie znaleźlibyście prawdopodobnie w sercu tym żadnych zmian wyróżniających je spośród szeregu innych serc ludzkich. Ale sąd specjalisty brzmiałby zgoła odmiennie. I gdyby zwrócono waszą uwagę na pewien charakterystyczny szczegół, stwierdzenie tego nie nastręczałoby większych trudności. Serce Gotfryda bije w istocie po prawej stronie klatki piersiowej.
W organizmie Gotfryda stwierdzić by można jednak i dalsze, jakkolwiek nie tak łatwo uchwytne dla laika, odchylenia od normy. Szczegółowe badanie dokonane przez jednego ze znanych lekarzy dowodzi, że i inne asymetryczne części jego ciała uległy podobnemu przemieszczeniu. Lewy płat jego wątroby znajduje się po stronie prawej, prawy po lewej; podobnie rzecz się ma z płucami. Co ciekawsze, że i lewa ręka Gotfryda objęła w ostatnim czasie funkcje prawej. Musimy przyjąć za pewnik — a nie ma tu mowy o żadnej stronniczości — że od chwili wypadku może swobodnie pisać tylko lewą ręką, i to od prawej strony ku lewej. Rzucać prawą ręką nie może, podczas obiadu używa noża i widelca w sposób nieodpowiedni, a zapatrywania jego na metody kierowania rowerem — jest bowiem zapalonym cyklistą — grożą poważnymi powikłaniami. A jednak nie ulega najmniejszej wątpliwości, że przed wypadkiem Gotfryd mańkutem nie był.
Nie można również pominąć milczeniem niezwykłego faktu, który zdaje się przemawiać stanowczo za prawdziwością opowiadania Gotfryda. Posiada on trzy fotografie. Jedna przedstawia go jako pięcio– czy sześcioletniego chłopca o grubych nóżkach wystających spod pstrego ubranka. Na tej fotografii prawe jego oko jest nieco mniejsze od lewego, a szczęka nieco grubsza po stronie lewej, zupełnie przeciwnie niż teraz. Fotografia Gotfryda w czternastym roku życia zdaje się przeczyć tym faktom, ale przyczyna tego leży w samym zdjęciu, które jest jedną z popularnych dawniej fotografii „na poczekaniu”, odbitych wprost na metalu i przedstawiających wszystko w odwrotnym porządku na podobieństwo zwierciadła. Trzecia fotografia pochodząca z czasów, kiedy był dwudziestoletnim młodzieńcem, potwierdza wnioski wysnute z dwóch poprzednich. Są one dowodem, że Gotfryd zmienił swoją lewą stronę na prawą. Trudno sobie jednak wytłumaczyć, w jaki sposób istota ludzka mogłaby ulec takiej zmianie, jeśli odrzucimy z miejsca działanie fantastycznych i cudownych czynników.
Rzecz prosta, że wspomniane fakty można by wytłumaczyć łatwo tylko w tym wypadku, gdyby się przyjęło, że Plattner celowo wprowadził w błąd otoczenie co do położenia swego serca. Fotografie mogłyby być specjalnie sfabrykowane, a mańkuctwo wyuczone. Ale z teorią nie zgadza się charakter Gotfryda, który jest człowiekiem praktycznym, bezpretensjonalnym i trzeźwym. Lubi piwo, pali mało, co dzień chodzi na spacer i ma, na szczęście, wielkie wyobrażenie o wartości tego, czego uczy. Ma ładny, ale nie wyszkolony głos tenorowy, a śpiewanie popularnych piosenek sprawia mu przyjemność. Lubi czytać romanse, chociaż nie za bardzo, sypia dobrze i rzadko miewa sny. Jest po prostu niezdolny do ułożenia bajki. W istocie, w dziedzinie fantazji niczym się nie odznaczył, jeśli pominiemy milczeniem to opowiadanie. Odpowiada na pytania z ujmującą skromnością, która rozbraja ludzi najpodejrzliwszych. Robi naprawdę wrażenie człowieka wstydzącego się, że przeżył tak niezwykłą przygodę.