Kiedy skończyłem i usiadłem, pewien mężczyzna, siedzący w trzecim rzędzie ławek, podniósł się ze swego miejsca i ruszył w moją stronę...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie mają w miarę rozwinięty przemysł – dodał po chwili – będziemy musieli sprawić sobie trochę odtylcowych...
- Kiedy robisz to…82… IDE robi to83Skąd się biorą programy84IDE pomaga Ci kodować86Kiedy zmieniasz coś w IDE, zmieniasz...
- Szli w zupełnej ciszy, w milczeniu pokonywali zalaną martwym światłem drogę, a kiedy po forsownym marszu doszli do Hali Pisanej, zatrzymali się bez...
- Kiedy Canan przejął zarządzanie codziennymi operacjami magazynu, Lovejoy jeszcze bardziej skupił swą uwagą na rekrutacji, sprowadzając ostatecznie jeszcze...
- «Dlaczego więc ośmiela się podejść do kapłana za pierwszym razem, kiedy jest całkiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć się nawet do...
- nizujących poglądach na temat oczyszczenia i poznania prawdy? Istotnie, kiedy czytamy o tym, co według Pseudo- Dionizego znaczy oczyszczenie napotykamy w...
- Nie masz te,nie masz adnego w tym cudu,Kiedy raz na dno,pod oboki drugiLatajc,musi nadweredzi fugi;Wpadszy w najgbsze na ostatek...
- — Chce pan powiedzieć, że rurę założono, kiedy nie było jeszcze krateru ani tego wąwozu? — spytałem...
- Dorcas wpięła sobie we włosy stokrotkę; kiedy jednak szliśmy wzdłuż kamiennych ścian (ja owinięty szczelnie w mój płaszcz, a tym samym całkowicie...
- Moghedien zdawała się chętnie przychodzić z pomocą, a wręcz pragnęła jej udzielać, zwłaszcza od czasu, kiedy Siuan nauczyła je sztuczki z ignorowaniem upału...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Zastanawiałem się przez chwilę, co też zamierza uczynić. Podszedł do mojego pulpitu, wyciągnął rękę i powiedział: «Wielebny ojcze, spodobało mi się ojca kazanie.
Uwierzyłem, że dokona ojciec tego o czym mówił, mając milion dolarów. Aby dowieść, że naprawdę w to uwierzyłem, zapraszam ojca do mego biura jutro rano, a wtedy wręczę ojcu czek na milion dolarów. Nazywam się Philip D. Armour»„.
Następnego ranka młody kaznodzieja udał się do biura pana Armoura i otrzymał milion dolarów. Powołał za nie do życia Armour Institute of Technology, znany obecnie pod nazwą 59
Illinois Institute of Technology.
Tak więc upragniony milion dolarów był owocem pewnego pomysłu. A pomysł ten wspierała żądza jego spełnienia, którą Gunsaulus rozpalał w swym umyśle przez niemal dwa lata.
Zwróćcie uwagę na ten ważny fakt - dostał on pieniądze w ciągu trzydziestu sześciu godzin od chwili powzięcia w myślach ściśle określonej decyzji dotyczącej czasu ich uzyskania!
Nie było nic nowego ani nadzwyczajnego w tym, że młody Gunsaulus marzył o milionie dolarów i nie żywił większych nadziei na jego zdobycie. Wielu ludzi przed nim i po nim snuło podobne rojenia. Ale w jego decyzji podjętej owej pamiętnej dlań soboty, kiedy to z całkowitą wewnętrzną pewnością zdecydował - „zdobędę te pieniądze w ciągu tygodnia” - było coś wyjątkowego.
Co więcej, zasada, w oparciu o którą doktor Gunsaulus wszedł w posiadanie owej sumy, jest nadal żywa! I ty możesz się na niej oprzeć! Jest to uniwersalne prawo, równie skutecznie działające dziś, jak i wtedy, kiedy młody kaznodzieja uczynił z niego użytek.
Określony cel i dokładne plany
Zauważcie, że Asa Candler i doktor Frank Gunsaulus mają z sobą coś wspólnego. Obaj znali tę zadziwiającą prawdę, że pomysł może się przemienić w gotówkę dzięki mocy określonego celu wspartego dokładnym planem działania.
Jeśli należysz do tych ludzi, którzy sądzą, że do bogactwa dochodzi się jedynie wytrwałą i ciężką pracą, odrzuć to przeświadczenie. To nieprawda! Wielkie bogactwo nigdy nie jest owocem jedynie ciężkiej pracy! Jeśli w ogóle bogactwo osiągasz, jest ono wynikiem wyraźnie określonych żądań opartych na zastosowaniu ściśle określonych zasad, a nie owocem przypadku ani też szczęścia.
Ogólnie biorąc, pomysł jest impulsem myślowym, który powoduje określone działania odwołując się do wyobraźni. Wszyscy doświadczeni sprzedawcy wiedzą, że pomysły można sprzedawać tam, gdzie nie można sprzedać towaru. Ale zwykli sprzedawcy nie zdają sobie z tego sprawy - i dlatego właśnie są oni sprzedawcami „zwykłymi”.
Pewien wydawca tanich książek odkrył, że może pokonać konkurujących z nim wydawców.
Stwierdził mianowicie, że ludzie kupują książki dla ich tytułów, nie dla ich treści. Zmienił więc tytuł pewnej książki, która „nie szła”, a sprzedaż jej podskoczyła osiągając milion egzemplarzy. Treść książki nie zmieniła się ani na jotę. Po prostu zerwał starą okładkę z tytułem, który „się nie sprzedawał” i zastąpił nową z tytułem mającym wartość handlową.
Jakkolwiek prosty był to chwyt, był on dobrym pomysłem! Był wytworem wyobraźni.
Nie ma ustalonej ceny na pomysły. Ustala tę cenę twórca pomysłów - i jeśli jest obrotny, uzyskuje za nie swą cenę.
Dzieje każdej niemal wielkiej fortuny rozpoczynają się od dnia, w którym twórca pomysłów i ich sprzedawca jednoczą się w harmonijnej współpracy. Carnegie otaczał się ludźmi, którzy mogli wykonać wszystko co im zlecił, którzy produkowali pomysły i realizowali je, czyniąc jego i innych bogaczami.
Miliony ludzi przez całe życie marzą o „przełomie”. Zdarza się, że szczęśliwy przełom 60
otwiera przed kimś nowe możliwości, ale najbezpieczniejsze plany osiągnięcia sukcesu nie opierają się na szczęściu. Szczęśliwy „przełom” stworzył mi najświetniejsze możliwości awansu życiowego - ale dwadzieścia pięć lat ukierunkowanych wysiłków doprowadziło do chwili, w której ta możliwość stała się faktem.
„Przełom” otworzył przede mną szczęśliwą możliwość nawiązania kontaktu i współpracy z Andrew Carnegiem. Przy tej okazji Carnegie zaszczepił w mym umyśle ideę ułożenia zasad osiągania sukcesów życiowych w formie filozofii sukcesu. Tysiące ludzi skorzystały już z tych stwierdzeń wypracowanych w toku dwudziestu pięciu lat badań, a kilka fortun powstało w wyniku zastosowania zasad tej filozofii. Początki ich były zawsze proste. Był to pomysł, który każdy byłby w stanie wykorzystać.
Szczęśliwy przełom w moim życiu dokonał się za sprawą Carnegiego, ale co powiedzieć o zdecydowanym określeniu celu, żądzy jego osiągnięcia i wytrwałej pracy dwudziestu pięciu lat? To niezwykłe pragnienie sukcesu przetrwało wszystkie rozczarowania, okresy przytłumienia odwagi, a także przejściowe porażki, krytycyzm i notoryczne przestrogi przed
„marnowaniem czasu”. Oparła się im żarliwa żądza sukcesu! Oparła się im obsesją!
Od kiedy pan Carnegie zaszczepił w mym umyśle ten pomysł, hołubiłem go w myślach, pielęgnowałem i sprawiłem, że pozostawał żywy. Stawał się stopniowo coraz silniejszy za sprawą swej własnej mocy i z kolei ożywiał i wzmacniał mnie. Taka jest natura pomysłów.
Najpierw ty nadajesz życie i rozmach swemu pomysłowi, a następnie on nabiera własnej mocy i pokonuje wszelkie przeciwności.