dziedzinaThingola, a granic jego państwa nikt nie mógł przekroczyć wbrew woli Ukrytego Króla...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziała Morgiana i jej dłoń zacisnęła się na jego ręce, ale zadziwił...
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- Popatrzył na mnie, niemal widziałem trybiki obracające się pod jego czaszką i nagle twarz mu pobielała, oko rozwarło się szeroko, a czoło zrosiły krople potu...
- klientów spośród ogółu klientów jego sklepu...
- Pomijajc bardziej szczegow analiz procesu sekularyzacji, omwiony zostanie sam pluralizm, a take proces jego nasilania si...
- 9 W książce tej termin „hitlerowski holokaust" odnosi się do wydarzeń historycznych, natomiast termin „holokaust" oznacza jego ideologiczne...
- WIANO WITEJ KINGI28Zaledwie trzynacie lat mia ksi Bolesaw, zwany pniej Wstydliwym, gdy panowie w jego imieniu rzdy sprawujcy, postanowili mu on...
- Źródła w Antibes podają, że Jordana zatłuczono na śmierć zaledwie w kilka dni po jego weselu i po tym, jak wydostał pijaną bratową ze szponów portowego opryszka...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Północną, mniejszą część Doriathu, las Neldoreth, opasywała od wschodu i południa ciemna Esgalduina, skręcająca na zachód pośrodku tej krainy; pomiędzy rzekami Aros i Esgalduina ciągnęła się większa i bujniejsza od Neldoreth puszcza, zwana Regionem. Na południowym brzegu Esgalduiny, w miejscu, gdzie rzeka skręcała na zachód ku Sirionowi, znajdowały się groty Menegroth; cały Doriath leżał na wschód od Sirionu, z wyjątkiem wąskiego lesistego terenu pomiędzy miejscem, gdzie Teiglin spotykał się z Sirionem, a Stawami Półmroku.
Mieszkańcy Doriathu nazywali ten las Nivrimem, to jest Marchią Zachodnią; rosły tam olbrzymie dęby. Meliana objęła ten las swoją Obręczą, aby Thingol zachował niepodzielną władzę chociaż nad jednym odcinkiem Sirionu, rzeki, którą kochała przez wzgląd na Ulma.
Na południo-zachód od Doriathu, gdzie Aros wpadał do Sirionu, rzeka płynęła wśród rozlewisk i moczarów, zwalniając bieg i rozgałęziając się na liczne kanały. Ta okolica nazywała się Aelin-uial, Stawy Półmroku, gdyż osnuwała ją mgła i czary Meliany.
Północna część Beleriandu była do tej linii pochylona ku południowi, tu wszakże przechodziła w równinę, wskutek czego Sirion zwalniał swój bieg. Lecz na południe od Aelin-uial teren nagle i stromo opadał, tworząc wysoki próg pomiędzy górnym a dolnym biegiem Sirionu; kto by z południa patrzał ku północy, widziałby jak gdyby niekończący się 80
łańcuch wzgórz, rozciągnięty na zachód za Narog aż po Eglarest, a na wschód aż po Amon Ereb, niemal do dalekiego Gelionu. Narog płynął przez te wzgórza głębokim wąwozem, tworząc bystrzyny, lecz nie wodospady, a na jego zachodnim brzegu wznosiły się wielkie lesiste pagóry Taur-en-Faroth. Na zachodnim brzegu wąwozu, tam gdzie gwałtownie spadał z wysokiego Farothu do Narogu krótki, spieniony potok Ringwil, Finrod założył swój gród Nargothrond. Około dwudziestu pięciu staj na wschód od wąwozu Nargothrondu był na Sirionie, poniżej stawów, potężny wodospad, a za nim rzeka nieoczekiwanie kryła się pod ziemię w tunelach, wydrążonych siłą spadającej wody, i dopiero o trzy staje dalej na południe wydobywała się znów na powierzchnię z głośnym szumem, w chmurach piany, spod
skalistego sklepienia u podnóża gór, zwanego Bramą Sirionu.
Łańcuch wzgórz dzielący w poprzek całą krainę nazwano Andramem, czyli Wielkim Murem; biegł on od Nargothrondu na wschód do Ramdalu, czyli Końca Muru, leżącego w Beleriandzie Wschodnim. Lecz w swej wschodniej części Mur był niższy i mniej stromy, dolina Gelionu bowiem stopniowo pochylała się z północy na południe tak, że Gelion na całej długości swego biegu nie tworzył wodospadów ani bystrzyn, lecz płynął szybciej niż Sirion.
Między Ramdalem a Gelionem wznosiło się pojedyncze wzgórze o szerokiej podstawie i łagodnych zboczach; wydawało się jednak potężniejsze, niż było w rzeczywistości, ponieważ stało samotnie. Był to Amon Ereb. Tutaj właśnie poległ
Denethor, władca Nandorów osiadłych w Ossiriandzie, spiesząc na pomoc Thingolowi w owych dniach, gdy po raz pierwszy Morgoth zakłócił spokój Beleriandu pod gwiazdami, nasyłając na ten kraj bandę orków; na tej też górze mieszkał po klęsce Maedhros. Na południe od Andramu ciągnęły się lasy, w których gęstwiny nikt się nie zapuszczał, chyba od czasu do czasu jakaś gromadka wędrownych Elfów Ciemnych; nazwano ją Taur-im-Duinath, Las Między Rzekami.
Gelion był wielką rzeką, wypływał z dwóch źródeł i w górnym biegu dzielił się na dwa odgałęzienia: Mały Gelion tryskał ze wzgórza Himring, a Gelion większy z góry Rerir. Po połączeniu się oba razem biegły na południe i dopiero o czterdzieści staj dalej przyjmowały dopływy; Gelion był od źródeł do ujścia dwa razy dłuższy niżeli Sirion, węższy wszakże i mniej obfity w wody, gdyż w Hithlumie i Dorthonionie, skąd Sirion czerpał swoje wody, deszcze padały częściej niż na wschodzie. Sześć dopływów spływało do Gelionu z Ered Luin: Askar (później nazwany Rathlorielem, Thalos, Legolin, Brilthor, Duilwena i Adurant, bystre, burzliwe potoki, stromo spadające z gór; pomiędzy Askarem na północy a Adurantem na południu i pomiędzy Gelionem a Ered Luin leżał zielony Ossiriand, Kraina Siedmiu Rzek.
Adurant mniej więcej w połowie swej długości rozdzielał się, a potem znów łączył, utworzoną zaś w ten sposób wyspę nazwano Tol Galen, Zieloną Wyspą. Tam po swym powrocie mieszkali Beren i Luthien.
W Ossiriandzie, chronione przez jego rzeki, żyły Elfy Zielone, gdyż Ulmo, zaraz po Sirionie, szczególnie wśród wód zachodniego świata kochał Gelion. Elfy z Ossiriandu, zżyte z lasem, tak umiały się w nim ukrywać, że obcy mógł przejść całą tę krainę wzdłuż i wszerz nie zobaczywszy ani jednego z nich. Elfy te wiosną i latem nosiły zielone szaty, a śpiew ich słyszało się nawet na zachodnim brzegu Gelionu; dlatego Noldorowie nazwali ten kraj Lindonem, krainą muzyki, a góry na jego wschodniej granicy - Ered Lindon, gdyż zobaczyli je po raz pierwszy znalazłszy się w Ossiriandzie.
Ciągnące się na wschód od Dorthonionu marchie stanowiły najbardziej narażoną na napaści część Beleriandu; tylko niezbyt
81
wysokie wzgórza broniły doliny Gelionu od północy. W tym regionie, w Marchii Maedhrosa i na położonych za nią terenach rządzili synowie Feanora, skupiwszy wokół siebie liczny lud; jeźdźcy ich często przebiegali rozległą północną równinę Lothlann, wielkie pustkowie na wschód od Ard-galenu, sprawdzając, czy Morgoth nie ośmiela się nasyłać swoich sług do Beleriandu Wschodniego. Główna forteca Maedhrosa stała na szczycie wzgó-