Czarodziejka uspokajała ją zaklęciami i eliksirami, usypiała, tuląc i kołysząc w ramionach...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- albowiem karmiem si zudzeniem, e byem otworzy jej ramiona, to ona padnie wnie i gow zoy na moich piersiach, choby tylko dla przebagania gniewu...
- Toteż gdy po długiej żegludze wylądowali wreszcie w przystaniach pelopone-skich, padali na twarze i obejmując ramionami starą ziemię wołali ze łzami jak...
- 7 poladkw, a osabiaj - w rejonie brzucha, ramion i karku), a spada ze wzrostem'testosteronu (ktry wpywa odwrotnie na wzorce odkadania tuszczu, co...
- z kominkiem z rzecznych kamieni, który zajmował połowę jego długości; na gzymsie znajdującym się na wysokości ramion mężczyzny stała...
- Gnom zastanowił się nad tym przez chwilę, po czym wzruszył po prostu ramionami...
- Położyłem dłonie na jego chudych ramionach...
- - Jeśli zmusimy je do dalszej jazdy, wpadną w panikę!Przesyłając uspokajające impulsy, usiłowałem utrzymać zwierzęta pod kontrolą przez ostatnie pół...
- — Jasne, a oto czarodziejski afrodyzjak...
- I wiedział już, że jego długie poszukiwania dobiegły końca...
- sze części ciała...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
A potem sama długo nie mogła zasnąć, myśląc o tym, co Ciri mówiła przez sen i po przebudzeniu. I czuła rosnący strach.
Va'esse deireadh aep eigean... Coś się kończy...
Tak było przez dziesięć dni i nocy. I wreszcie przeszło. Skończyło się, znikło bez śladu. Ciri uspokoiła się, spała spokojnie, bez majaczeń, bez snów.
Ale Triss czuwała nieustannie. Nie odstępowała dziewczynki na krok. Roztaczała opiekę. Widzialną i niewidzialną.
25
*****
- Szybciej, Ciri! Wykrok, atak, odskok! Półpiruet, cios, odskok! Równoważ, równoważ lewą ręką, bo spadniesz z grzebienia! I potłuczesz sobie... kobiece atrybuty!
- Co?
- Nic. Nie jesteś zmęczona? Jeśli chcesz, odpoczniemy.
- Nie, Lambert! Mogę jeszcze. Nie jestem taka słaba, nie myśl sobie. Może spróbuję skakać przez co drugi słupek?
- Ani mi się waż! Upadniesz, a wtedy Merigold urwie mi... głowę.
- Nie upadnę!
- Powiedziałem raz, powtarzał nie będę. Bez popisów! Pewnie na nogach! I oddech, Ciri, oddech! Sapiesz jak zdychający mamut!
- Nieprawda!
- Nie piszcz, ćwicz! Atak, odskok! Parada! Półpiruet! Parada, pełny piruet! Pewniej na słupkach, do cholery!
Nie chwiej się! Wykrok, cios! Szybciej! Półpiruet! Skacz i tnij! Tak jest! Bardzo dobrze!
- Naprawdę? Naprawdę było dobrze, Lambert?
- Kto tak powiedział?
- Ty! Przed chwilą!
- Musiałem się przejęzyczyć. Atak! Półpiruet! Odskok! I jeszcze raz! Ciri, a gdzie była parada? Ile razy mam powtarzać? Po odskoku zawsze ma następować parada, wyrzut klingi chroniący głowę i kark! Zawsze!
- Nawet wtedy, gdy walczę tylko z jednym przeciwnikiem?
- Nigdy nie wiesz, z czym walczysz. Nigdy nie wiesz, co jest z tyłu, za tobą. Musisz się zawsze zasłaniać.
Praca nóg i miecz! To ma być odruch. Odruch, rozumiesz? Nie wolno ci o tym zapominać. Zapomnisz w prawdziwej walce i już po tobie. Jeszcze raz! No! Właśnie tak! Widzisz, jak ładnie cię ustawia taka parada?
Możesz z niej wyprowadzić każde uderzenie. Możesz z niej ciąć w tył, jeśli będziesz musiała. No, pokaż piruet i cios w tył.
- Haaa!
- Bardzo ładnie. Wiesz już, w czym rzecz? Dotarło do ciebie?
- Nie jestem głupia!
- Jesteś dziewczyną. Dziewczyny rozumu nie mają.
- Ech, Lambert, gdyby to Triss usłyszała!
- Gdyby babcia miała wąsy, toby została wojewodą. No, wystarczy. Zejdź. Odpoczniemy.
- Nie jestem zmęczona!
- Ale ja jestem. Powiedziałem, odpoczynek. Zejdź z grzebienia.
- Saltem?
- A jak byś chciała? Jak kura z grzędy? Jazda, skacz. Nie bój się, ubezpieczam cię.
- Haaaa!
- Ładnie. Jak na dziewczynę, bardzo ładnie. Możesz już zdjąć opaskę z oczu.
*****
- Triss, może już dosyć na dzisiaj? Co? Może weźmiemy sanki i pozjeżdżamy z górki? Słonce świeci, śnieg skrzy się, aż oczy bolą! Piękna pogoda!
- Nie wychylaj się, bo wypadniesz z okna.
- Chodźmy na sanki, Triss!
- Zaproponuj mi to w Starszej Mowie. Na tym zakończymy lekcję. Odejdź od okna, wróć do stołu... Ciri, ile razy mam prosić? Odłóż ten miecz, przestań nim wywijać.
- Ta mój nowy miecz! Prawdziwy, wiedźmiński! Zrobiony ze stali, która spadła z nieba! Naprawdę! Geralt tak powiedział, a on nie kłamie nigdy, przecież wiesz!
- O, tak. Wiem.
- Muszę się do tego miecza wprawiać. Wuj Vesemir dopasował go akurat do mojej wagi, wzrostu i długości ręki. Mam układać do niego dłoń i nadgarstek!
- Układaj sobie na zdrowie, ale na podwórku. Nie tu. No, słucham. Zdaje się, że chciałaś mi zaproponować pójście na sanki. W Starszej Mowie. Zaproponuj więc.
- Hmmm... Jak będą "sanki"?
- Sledd jako przedmiot. Aesledde, jako czynność.
26
- Aha... Już wiem. Va'en aesledde, ell'ea?
- Nie kończ pytania w ten sposób, to niegrzeczna forma. Pytanie tworzy się intonacją.
- Ale dzieci z Wysp...
- Nie uczysz się żargonu ze Skellige, lecz klasycznej Starszej Mowy.
- A po co ja się właściwie tej Mowy uczę, co?
- Po to, by ją poznać. Tego, czego się nie zna, wypada się uczyć. Ten, kto nie zna języków, jest kaleką.
- Wszyscy i tak mówią tylko wspólnym!
- Fakt. Ale niektórzy nie tylko. Zaręczam ci, Ciri, że lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich. No, słucham. Pełnym zdaniem: "Pogodę mamy dziś piękną, pójdźmy zatem na sanki."
- Elaine... Hmmm... Elaine tedd a'taeghane, a ya'en aesledde?
- Bardzo dobrze.
- Ha! No to chodźmy na sanki.
- Pójdziemy. Ale pozwól mi dokończyć makijażu.
- A dla kogo ty się tak malujesz, hę?
- Dla siebie. Kobieta podkreśla urodę dla własnego samopoczucia.
- Hmmm... Wiesz, co? Ja też coś marnie się czuję. Nie śmiej się, Triss!