albowiem karmiłem się złudzeniem, że byłem otworzył jej ramiona, to ona padnie wnie i głowę złoży na moich piersiach, choćby tylko dla przebłagania gniewu...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Czy to ojczyzna moze byc kiedyniekiedy, byc i nie byc na przemian? Ojczyzna moze byc tylko kraj stanowiacy nieprzerwalnie teren historyczny narodu, i to teren centralny...
- Najczęściej wolno ci tylko kopiować pliki z serwera, ale często możesz także kopiować własne pliki na serwer do specjalnie w tym celu utworzonego katalogu...
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie majÄ… w miarÄ™ rozwiniÄ™ty przemysĹ‚ – dodaĹ‚ po chwili – bÄ™dziemy musieli sprawić sobie trochÄ™ odtylcowych...
- Już dawniej kilka razy udało mi się wślizgnąć między Żydów pracujących we dnie poza gettem; kontrola nie była ścisła, chyba tylko wariat pchałby...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Mimo to na ich widok czterej Neimoidianie nie tylko nie opuścili posterunku przed drzwiami apartamentu wicekróla, ale opuścili broń w geście ostrzeżenia...
- tylko jeden, podczas gdy żydowscy komuniści dostarczyli, jakże licznych zbrodniarzy, wcale nie mniejszych pod względem rozmiarów zbrodniczości od...
- I CZELADNIK A on, wicie, jeszcze jedno, wicie, ma cierpienie, towarzyszu mistrzu: on się kocha w naszym tym perwersyjnym aniołku tylko temu, co ona jest...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Tego
rodzaju złudzeń nie umiem się pozbyć, a choć wiem, że je przyszłość rozproszy, i
teraz jeszcze tai się w głębi mego serca nadzieja, że gdy się wreszcie
przeprosimy, to przecie coś się stanie, to ona uczyni mi jakieś ustępstwa, to
będzie mi bliższa. Z drugiej strony, w samym tym rozdrażnieniu obopólnym widzę
jakby mimowolne przyznanie, mimowolną zgodę Anielki na to, że mam prawo ją
kochać; jeśli bowiem ona uznaje urazę płynącą z miłości, to musi uznać i miłość
samą. Są to prawa nikłe jak sen, nie mające krwi i ciała - ale ja się nimi
ratuję od zupełnej apatii i nimi żyję.
2 sierpnia.
Miałem znów list od Klary. Ona się chyba czegoś domyśla, bo tyle jest litości,
tyle współczucia w jej słowach, jakby wiedziała, do jakiego stopnia jest mi źle.
Nie wiem i nie chcę dochodzić, czy ona mnie kocha jak siostra czy inaczej, ale
czuję, że bardzo mnie kocha. Odpisałem jej tak serdecznie, jak tylko potrafi
człowiek nieszczęśliwy, pisząc do jedynej przyjaznej i współczującej duszy.
Klara wybiera się do Berlina, a na początek zimy do Warszawy. Namawia mnie, bym
przyjechał do Berlina choć na parę dni. Nie pojadę, nie oderwę się od mojej
troski, ale rad zobaczę Klarę w Warszawie.
Z Anielką rozmawiamy tylko o rzeczach potocznych, żeby nie zwrócić uwagi
starszych pań na ten rozbrat, jaki nas dzieli. Gdy zostajemy na chwilę sami,
milczymy oboje. Widziałem kilka razy, że ona chciała coś mówić, ale bojaźliwość
zamyka jej usta - ja zaś mam jej do powiedzenia tylko jeden wyraz: "kocham",
który wobec tego, co czuję, jest tak niedołężnym wyrazem, że prawie nic nie
wypowiada. Bo teraz jest żal w moim kochaniu. Gnębi mnie ciągle myśl, że jej dał
Pan Bóg małe serce i że w tym leży tajemnica jej nieugiętości. Dziś, gdy myślę o
wszystkim spokojniej, wracam do przekonania, że Anielka może i ma dla mnie
jakieś uczucie, złożone z wdzięczności, litości, wspomnień, ale to uczucie nie
ma żadnej siły czynnej, nie jest w stanie na nic się zdobyć, nawet na
przyznanie, że istnieje. Ona nie ma dla siebie szacunku, uważa się za coś złego,
wstydzi się siebie i zapiera, a w porównaniu z moim wygląda tak, jak ziarnko
gorczyczne przy tych Alpach, które nas otaczają. Od Anielki można oczekiwać, że
uczyni raczej wszystko dla ograniczenia niż cokolwiek dla podsycenia uczucia. Ja
od niej niczego się nie spodziewam, niczego nie wyglądam, a tak mi źle z tym
przeświadczeniem!
4 sierpnia.
Przez jakiś czas żywiłem na dnie serca nadzieję, że Anielka, pod wpływem
oburzenia na męża, przyjdzie pewnego dnia do mnie i powie mi: "Kiedyś mnie
zapłacił, to mnie masz!" Nowe złudzenie! Może tak by postąpiło wiele kobiet o
egzaltowanych głowach, wykarmionych na francuskich powieściach; postąpiłaby tak
niewątpliwie każda, która by miała ukrytą ochotę rzucić się w objęcia kochanka i
szukała tylko dobrego pozoru. Nie! Anielka tego nie uczyni, i jeżeli mi mogła
podobna myśl przyjść do głowy, to tylko dlatego, że i ja karmiłem się czytaniem
tych pseudodramatów, jakie rozgrywają się w duszach kobiet, które w gruncie
rzeczy mają przede wszystkim niekłamaną chęć puszczenia swej cnoty z wodą.
Anielkę mogłoby popchnąć w moje objęcia tylko serce, ale nie sztuczny dramat,
nie frazes, nie fałszywy patos. Więc też nie ma obawy, aby się to stało.
Jest wielką klęską dla człowieka pokochać prawdziwie i głęboko cudzą żonę,
choćby to była żona najpospolitszego i najmarniejszego człowieka - ale
prawdziwym nadmiarem nieszczęścia jest pokochać kobietę cnotliwą. Jest coś
takiego w moim stosunku do Anielki, o czym nigdy nie słyszałem ani nie czytałem;
jest jakaś niemożność wyjścia i zakończenia. Rozwiązanie, czy jest katastrofą,
czy uwieńczeniem pragnień, jest zawsze czymś - a tu jest męczące koło błędne.
Jeśli ona bowiem pozostanie taką, jak jest, a ja nie przestanę jej kochać, to
będzie tylko męka i męka - nic więcej. A jestem rozpaczliwie pewny, że ona
wytrwa i ja także.
Ją, jeśli naprawdę ma małe serce, niewiele to kosztuje. Ja chciałbym nieraz z
całej duszy zrzucić to jarzmo, ale nie mogę. Nieraz mówię sobie, że trzeba;
nieraz napracuję i nawysilam się nad sobą, jak się wysila dla własnego ratunku
człowiek tonący; nieraz mi się zdaje, że już do czegoś doszedłem, a potem niech
zobaczę ją przez okno, niech obejmę ją oczyma, doznaję takiego wstrząśnienia w
sercu, że cała niezmierzona głębia mego uczucia odkrywa mi się nagle, zupełnie
tak jak w nocy odkrywają się w czasie burzy głębie chmur, gdy błyskawica
rozedrze ciemność.
O! jaka to męka mieć do czynienia z cnotą nieubłaganą i zimną jak litera prawa!
Ale choćby Anielka wcale nie miała serca, jeszcze bym ją kochał tak, jak
kochałbym moje jedyne dziecko, choćby było kalekie.
Człowiek więcej się tylko wtedy lituje i więcej cierpi.
5 sierpnia.
Jaka to licha i nędzna miara rozsądek, gdy przyjdzie nim mierzyć albo meczy
bardzo wielkie, albo genialne, albo pełne grozy. Ten rozsądek, który tak dobrze
posługuje w zwykłych warunkach życia, staje się wówczas starym błaznem, jak
Polonius. Zdaje mi się, że również zwyczajna mieszczańska etyka nie może być
miarą dla wielkich namiętności. Widzieć w tak wyjątkowym, w tak ogromnym
uczuciu, jak jest moje, tylko przestąpienie takich a takich paragrafów - i nie
widzieć nic więcej, nie widzieć, że to jest żywioł, że to jest część tej siły
wyższej nad wszelkie marne przepisy, siły boskiej, twórczej, niezmierzonej, na
której opiera się wszechistnienie - to jest swego rodzaju ślepota i małość...
Niestety, Anielka tak tylko umie patrzeć na moją miłość! Przypuszczam, iż nieraz
musi jej się wydawać, że bądź co bądź powinienem ją za to szanować, a ja, Bóg
widzi, nie dlatego to mówię, że chodzi o mnie, ale sądząc najobiektywniej, muszę
się często bronić od pogardy dla niej i często mówię jej w duszy: "Miejże ty
inną miarę, bo ta niegodna ciebie!" Szanowałbym ją, czcił stokroć więcej, gdyby
umiała patrzeć inaczej, jeżeli nie na nasz stosunek, to na miłość w ogóle.
6 sierpnia.
Ten Gastein daje jednak ludziom zdrowie. Dziś spostrzegłem, że Anielka opaliła
się na tutejszych górskich powiewach i że wygląda zdrowo, co jest tym
dziwniejsze, że i ona miała niemało trosk i zmartwień. Zmartwieniem dla niej
były nieporozumienia z mężem, ambicja jej cierpiała na tym, że on wszedł ze mną
w stosunki pieniężne; moja miłość wnosi także do jej duszy rozterkę i mąci jej