Człowiek, który jej płacił, ostrzegał jednak, że jeżeli nie przeżyje orgazmu, nie dostanie drugiej pięćsetki...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Elfowie zrobili wiele pierścieni, lecz Sauron potajemnie zrobił Pierścień Jedyny, który miał wszystkimi innymi rządzić...
- Krtko mwic, produkt narodowy brutto to wynik, ktry otrzymamy wyraajc w jednostkach pieninych ca rnorodno dbr i usug: korn-puterw, pomaracz, usug...
- włącznie, wszystko w tym stylu, który fachowcy nazywają stylem winietowym – sposób malo- wania przypominał wielce Sully'ego – w ulubionych...
- Odwrci si tyem do wiata reflektora i osaniajc oczy przed blaskiem bijcym mu spod ng, sprbowa zajrze w krysztaow gbin jak przez ld, ktry skuwa jezioro...
- – Hej! – krzyknął swym ochrypłym i niemal bezdźwięcznym głosem, który przypominał plusk kamieni wrzucanych do podziemnego jeziora...
- przed laty wieloma przywiózł mu w prezencie pewien bardzo wielki kupiec wprost z Gdań- ska, tliły się kawałki tego czarnego tytoniu, który nosi na paczce...
- Zdarzyo si wic, i jednego razu zaszed do wityni gagatek z tych rodu, dziki ktrym rzecz posza w mowie, e warszawiak w pracy, a wilk u puga, to jednaka przysuga...
- - Niedobitki Shaido wycofują się na północ - oznajmiła ponuro Amys - a coraz ich więcej przekracza Mur Smoka, jednak Rand al'Thor najwyraźniej o nich...
- punktach było ono skodyfikowaniem stosowanej ju uprzednio praktyki, jednak praktyce tej dopiero teraz nadało charakter w pełni instytucjonalny...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania… a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Zaczęła więc myśleć o wszystkich pięknych rzeczach, które będzie mogła sobie kupić.
- Schneller! - krzyknęła i poczuła ciarki przebiegające po całym ciele. - Es kommt! Es kommt!
Widz pokiwał głową, a człowiek stojący za kamerą powiedział:
- Teraz, Hans!
Mężczyzna chwycił Hildę za szyję i zacisnął palce. Spojrzała przerażona w jego oczy. Były chłodne i bez wyrazu. Szamotała się i próbowała krzyczeć. Zaczynała tracić oddech. Jeszcze moment i jej ciało, targane konwulsjami, zastygło w bezruchu.
Rozdział 23
ZURYCH, PONIEDZIAŁEK, 4 PAŹDZIERNIKA, 10 RANO
Kiedy Elżbieta przybyła do biura, czekała na nią zalakowana koperta, na której widniał napis: “Do rąk własnych”. W środku znajdował się raport z laboratorium chemicznego podpisany przez Emila Joeppli.
Mimo że raport pełen był niezrozumiałych terminów, czuła, że jest ważny. Przejrzała go pobieżnie i powiedziała do Kate Erling:
- Kate, wychodzę na pół godziny.
Emil Joeppli był wysokim mężczyzną w średnim wieku. Miał siwe włosy i szczupłą, bladą twarz. Podczas rozmowy z Elżbietą wydawał się być zdenerwowany. Widocznie nie był przyzwyczajony do odwiedzin kogokolwiek z zarządu w swoim małym laboratorium.
- Przeczytałam pana raport - powiedziała Elżbieta. - Jednak w niektórych miejscach jest on dla mnie niejasny. Czy mógłby pan...
- Tak, rozumiem - przerwał jej Joeppli. - Otóż przeprowadzam eksperymenty nad metodą powstrzymywania szybkiego rozpadu kolagenu, używając do tego mukopolisacharydów i stosując techniki blokujące enzymy. Kolagen, rzecz jasna, jest podstawowym składnikiem protein tkanki łącznej.
- Jest dokładnie tak, jak pan mówi. - Starała się być grzeczna, choć nadal nie rozumiała ani słowa z jego wywodu. W pamięci jednak utkwiło jej zdanie podsumowujące raport, który od niego otrzymała: “...śmiem twierdzić, że środek, nad którym pracuję, może znacznie opóźnić proces starzenia się...”
- Być może człowiek w niedalekiej przyszłości - dowodził Joeppli - będzie mógł z łatwością dożyć stu, stu pięćdziesięciu, a może nawet dwustu lat.
To, o czym mówił Joeppli, mogło oznaczać rewolucję w medycynie i miliardy dolarów dla “Roffe & Sons”. Mogliby sami produkować ten lek lub sprzedawać licencję innym firmom. Elżbieta z trudem ukrywała podniecenie.
- Kiedy zakończy pan prace nad lekiem?
- Jak napisałem w raporcie, przeprowadzałem przez ostatnie cztery lata testy na zwierzętach z bardzo dobrym wynikiem. Czas, aby podać go ludziom.
Elżbiecie podobał się jego entuzjazm.
- Kto jeszcze wie o pana badaniach? - zapytała.
- Wiedział o nich pani ojciec. Moja praca badawcza jest ściśle tajna. O jej rezultatach mogłem informować jedynie prezesa korporacji i jednego z członków zarządu.
- Kogo?
- Walthera Gassnera. Elżbieta umilkła na moment.
- Od tej pory proszę kontaktować się w tej sprawie tylko ze mną.
Joeppli spojrzał na nią zaskoczony i odparł:
- Rozumiem, proszę pani.
- Kiedy będziemy mogli wdrożyć ten lek do produkcji?
- Jak wszystko pójdzie dobrze, za rok, może półtora.
- Doskonale. Proszę dać mi znać, jeżeli będzie pan potrzebował pomocy.
- Dobrze, proszę pani.
Elżbieta wstała z miejsca i ruszyła w kierunku drzwi.
- Było mi miło panią poznać - powiedział Joeppli na pożegnanie. - Bardzo lubiłem pani ojca.
- Dziękuję. Sądzi pan, że lek będzie przydatny dla ludzi?
- Jestem tego pewien.
- Kto zatwierdza nowe projekty badawcze? - zapytała Elżbieta sekretarkę po powrocie do biura.
- To zależy, na jaką sumę opiewa projekt.
- Co przez to rozumiesz?
- Jeżeli projekt nie przekracza pięćdziesięciu tysięcy dolarów, wówczas każdy z dyrektorów może zezwolić na rozpoczęcie badań. Powyżej tej sumy projekt musi uzyskać akceptację całego zarządu.
- A co się dzieje w przypadku badań ściśle tajnych?
- Zanim trafią do tak zwanej czerwonej teczki, muszą przejść pozytywnie testy wstępne.