Zdarzyło się więc, iż jednego razu zaszedł do świątyni gagatek z tych rodu, dzięki którym rzecz poszła w mowie, że warszawiak w pracy, a wilk u pługa, to jednaka przysługa...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- - Niedobitki Shaido wycofują się na północ - oznajmiła ponuro Amys - a coraz ich więcej przekracza Mur Smoka, jednak Rand al'Thor najwyraźniej o nich...
- punktach było ono skodyfikowaniem stosowanej ju uprzednio praktyki, jednak praktyce tej dopiero teraz nadało charakter w pełni instytucjonalny...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania… a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
- w pełni zrealizowany ze względu na wybuch U wojny światowej, to jednak podstawy prawne posłużyły jako dorobek stanowiący punkt wyjścia do prac kontynuatorskich w Polsce...
- Dorcas wpięła sobie we włosy stokrotkę; kiedy jednak szliśmy wzdłuż kamiennych ścian (ja owinięty szczelnie w mój płaszcz, a tym samym całkowicie...
- aby jednak spełniły one swoją profilaktyczną rolę, powinny być podane dziecku jeszcze w okresie bezobjawowym, czyli na 2-3 tygodnie przed sezonem pylenia...
- Wszystkie te przeobrażenia dokonywały się w ciągu bardzo długiego okresu, warto tu jednak zaznaczyć, że pomimo wielkich cywilizacyjnych postępów ostatnich...
- Takiego wszyscy bardzo zawsze lubili, bo choć sam nie podpowiadał, umiał jednak zrobić hałas, wywrócić się z ławką, pomagał na wszystkie sposoby...
- O ile nawet najbardziej humanitarne i demokratyczne narody nie mają zbyt wieluzahamowań, gdy chodzi o eksperymenty na zwierzętach, o tyle jednak doświadczenia...
- Kiedy usłyszałem na początku pobytu, iż będę miał do czynienia z jakimś religijnym kultem, zaniepokoiłem się nieco, jednak okazało się, że poza...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Hultaj był nadto zręcznym rozdawcą z cudzej kieszeni, przeto na odwieczerz schował się za konfesjonałem i czekał sposobności, aż się swą niecną sztuką wykaże.
Zapadła noc.
Nastrachał wówczas drapichrusta jakiś skrzyp od sarkofagu biegnący dwu książąt młodzieniaszków, których (jako dziedziców Mazowsza) fara przygarnęła, wszelako zaraz lęk pierzchnął i nikczemnik jął sobie dworować. Pomyślał durnie, iż one mazowieckie biedactwa snadź przekręcają się tylko z boku na bok, gdyż nawet od snu wiekuistego mogą boleć kości, a pocieszywszy się tym, niezwłocznie do swego podłego czynu przystąpił. Ha, okraść pana nie grzech, księdza nie szkoda, a Żyda zasługa — dumał po zbójecku, na chrześcijańskie nauki nie bacząc. Ha, nie padnie wszak na ubogiego, tylko na Króla Niebiesiech — sycił w sobie diabła rozkoszami. Ha, zabiorę Ci Jezu, oną brylantową obręcz z głowy, bo jakoż mi cokolwiek zrobisz, ręce i nogi przybite mając? — pokpiwał i śmiał się chytrze. Ha, skoroś Ty, Chryste, dał się złapać straży rzymskiej, to nie sądź, że i ja takowy niezdamik jestem — bluźnił tak i bluźnił jeszcze gorzej, aż to powtórzyć strach i obrzydliwość.
Po czym wszedł na ołtarz i zdjął koronę ukrzyżowanemu Chrystusowi.
Przecie się ze swoimi siłami przeliczył!
Kiedy bowiem już zamierzał odejść z łupem, żadnej świętości nie szanując, ręka Jezusowa, acz tylko snycerskiej roboty, pochwyciła go za jeden włos i nijak nie chciała puścić. Próżno dobywał z siebie moc i mnożył cudaczne fortele, próżno potrząsał czarodziejskim amuletem, jaki z sobą nosił, próżno też próbował przeciąć ów feralny włosek to tym, to tamtym narzędziem złodziejskim, a więcej trzymał tych instrumentów, niźli rygli i zamków na całym Starym Mieście było. Wściórności! Ani koronę oddać, ani też salwować się inaczej, choćby i nie jeden, lecz wszystkie kołtuny tracąc!
Mądrość z nieba (jak święty Jakub rzecze) spokojna jest. Przetrzymał tedy cierpliwie Pan Jezus kradzieżnika do świtu, a wówczas ujrzał rabusia dziadek kościelny, który przydreptał zapalać świecę na prymarię. Choć starowina już głosem nie przodował, częściej na kaszel go mieniąc, to teraz, chwalić Boga, krzyknął jak sam woźny trybunału. Nie minęło i pół
167
168
pacierza, a zbiegło się do katedry całe duchowieństwo i wszystek miasta rozbudzonego dziadkowym larum. Dawszy złodziejaszkowi nieco w ucho jako pierwszą zapłatę, jęto go ciągnąć za głowę, grzbiet, kulasy, żeby po uwolnieniu kat mógł się zająć jego dalszą edukacją. Darmo! Ręka Jezusowa nie puszczała draba, a ów feralny włosek nie pozwolił mieczem się przeciąć ani ogniem przepalić, albowiem i takich zabiegów się imano. Co czynić?
— Skrócić na miejscu czartow-skiego syna o głowę, to i swobodę odzyska! — wołano gniewnie.
— Słomą owinąć i przypalić, ile potrza!
— Wprzódy mu w gardło waru nalewając!
— I wrzącą smołą kałdun mu smarując, a mysz albo szerszenia nadto na pępku fundując!
Nie przypadły w smak one rady zacnym kanonikom, jako że furia ludzka je ciemniła. I nie nagliło do tak surowych egzekucji burmistrza Baryczkę, gdyż prawa w świątyni potrzebnego nie miał i chcąc użyć swoich artykułów, musiałby dopiero zatrudnić pisarza, by prosił na pergaminie o zgodę biskupią, a może i prymasowską. Nikt nie wiedział, jak postąpić. Nie wiadomo też, ile by groźby a przekrzyki trwały i czyby opryszek jeszcze w kościele nie ujrzał śmierci, ani marząc już
0 kacie. Wszelako szedł tego dnia na targ pewien siwiuteńki kmiotek
1 wstąpił nasamprzód do Świętego Jana, żeby tam błagać o pomyślność w kupnie i pomoc w rachunkach z kramarzami. Kmiotek ten, widząc zafrasowanie na twarzach, podumał chwilę i w te słowa rzekł:
— Święte osoby duchowne i wy, wielmożne pany! Tać i ja zdzieliłbym widłami tego wisielucha, jazby mu lelije piekielne we łbie zakwitły. Przecie nie ma potrzeby, zebyśwa se nim rozum i siły psowali. Ostawciez go woli Bożej, boć tam uni w niebie najlepiej wiedzą, jakie mu prawo dać. Skoro chcą wróbla skarać, da sprawią mu wtedy sami basarunek bez naskiej pomocy. A skoro Pan Bóg i tamtejse anioły wolą gawronowi od-ouścić winy, to i nie godzi się przeciwiać tak wysokiemu trybunałowi!
Zai dzieć.
I te
puściłć któreg Boskie mome Warszi
Zdumieli się wszyscy, iż prosty kmiotek tak prawdziwie umiał powiedzieć.
— Dobrze tatulek mówią! Dobrze! — wołano zewsząd.
— Niechaj Pan Jezus sam sprawę kończy, wyrok dając!