- Cholera, zaraz chyba pęknie mu serce - Denny znowu klęczałprzy chłopcu...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — Cha! cha! cha!— Åšmiech paÅ„ski rani moje serce...
- Już dawniej kilka razy udało mi się wślizgnąć między Żydów pracujących we dnie poza gettem; kontrola nie była ścisła, chyba tylko wariat pchałby...
- Doszłam do wniosku, że nie powinnyśmy w ogolę tłumaczyć się z tego co robiłyśmy, kiedy nas nie było, chyba żeby ktoś pytał Widziałam ludzi gęsto...
- Następnie Heydrich zwrócił się do mnie: Niech mi pan powie, Schellenberg, ten Josef Muller miał chyba kiedyś coś wspólnego z pana wydziałem...
- Mêdrcy przeklêci!Czy¿ nie umiem rozró¿niæ marzeñ od pamiêci?Chyba mnie wmówi¹, ¿e moje wiêzienieJest tylko wspomnienie...
- – Czy wezwać ChÅ‚opców Twardzieli?– Nie, niech robiÄ… to, co zaczÄ™li...
- Nasza skóra była ciepła, mózg pracował, serce tłoczyło krew w żyły, byliśmy tacy jak dawniej, jak jeszcze wczoraj, nie utraciliśmy nagle ramienia, nie...
- czasie wspólnej pracy i zabawy chłopców i dziewcząt „za bardzo roztropną trzeba uznać zasadę, aby dążyć do pobudzenia wielu różnych instynktów,...
- winna powiedzieć o tym doktorowi Bartonowi? Timothy chyba bierze za dużo tych pigułek na sen...
- Król Azis milczał bardzo długo, tylko drgania nagłe biegły przez jego twarz na znak, że bije serce królewskie i że się lęka...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Oddech strasznie szybki.
- Biedny dzieciak. Powinnam była wygonić tych szeryfów -
użalała się Telda.
~, - Ja bym to zrobił. Nie mają prawa wchodzić na to piętro. -
Denny wepchnął kciuk w lewe oko Marka; ten stęknął i szarpnął się.
l' li i Potem zaczął jęczeć, tak samo jak Ricky, i to przestraszyło ich jeszcze
i
bardziej - ten niski, głuchy, jednostajny dźwięk dochodzący gdzieś
z głębi gardła. Mocno ssał kciuk.
Sanitariusz z głównej części więzienia trzy piętra niżej wbiegł do
;~' I ~E: ~~~~ ~' celi w towarzystwie jeszcze jednego strażnika.
~; : ` Ś - Co się tu dzieje? - spytał, gdy Telda i Denny odsunęli
siÄ™ na boki.
- To siÄ™ chyba nazywa szok czy stres wstrzÄ…sowy albo jakoÅ›
~. i ~I podobnie - rzekła Telda. - Zachowywał się dziwnie przez cały
dzień, a potem zjawili się tu dwaj szeryfowie, żeby doręczyć mu
wezwanie. - Sanitariusz nie słuchał. Chwycił Marka za przegub
i badał puls. Telda mówiła dalej: - Śmiertelnie go przestraszyli
i myślę, że to przez nich doznał szoku. Powinnam była na niego
' uważać, ale zajęłam się czymś innym.
- Gdybym wiedział, na zbity pysk wywaliłbym stąd tych prze-
klętych szeryfów - oświadczył Denny. Stali ramię w ramię z Teldą za
plecami sanitariusza.
- To samo przytrafiło się jego młodszemu bratu, temu, o którym
przez cały tydzień pisali w gazetach. Wiesz, sprawa tej strzelaniny
w lesie.
- Trzeba go stąd zabrać - sanitariusz wstał ze zmarszczonym
czołem i włączył krótkofalówkę. - Nosze na czwarte piętro -
szczeknął. - Jeden z dzieciaków ma atak.
Denny pokazał mu notatnik Dorem.
- Tu jest napisane, żeby zawiadomić doktora Greenwaya
z St. Peter's.
- Tam leży jego brat - dodała Telda. - Dorem opowiadała mi
o tym. Bała się, że coś takiego może się wydarzyć. O mało nie
zadzwoniła dzisiaj po karetkę. Chłopiec przez cały dzień źle wyglądał.
Powinnam była bardziej uważać.
Przybiegli dwaj inni sanitariusze. Położyli Marka na noszach
i przykryli go kocem, mocujÄ…c dwoma pasami, na biodrach i piersiach.
Chłopiec nie otwierał oczu, a mimo to przez cały czas udawało mu się
trzymać kciuk w ustach.
Udawało mu się też wydawać bolesny, monotonny jęk, który
przestraszył sanitariuszy i sprawił, że działali wyjątkowo szybko.
Błyskawicznie minęli ostatnie stanowisko strażnika i wbiegli do windy.
- Widziałeś kiedyś coś takiego? - mruknął jeden do drugiego.
- Nie przypominam sobie.
- Jest cały rozpalony.
- A skóra przy szoku jest zwykle chłodna i wilgotna. Nigdy nie
zetknÄ…Å‚em siÄ™ z czymÅ› podobnym.
- Tak. Ale może szok wstrząsowy jest inny. Spójrz na ten kciuk.
- To ten chłopak, którego ściga mafia?
- Tak. Pierwsza strona wczoraj i dzisiaj.
- Chyba miał dość.
V'Jinda się zatrzymała i sanitariusze, popychając przed sobą nosze,
~rus~yli krótkimi korytarzami, wypełnionymi typowym dla każdego
~vvięzienia szaleństwem piątkowego wieczoru. Otworzyły się wahadłowe
~ttzwi i byli przy karetce.
~~ Jazda do St. Peter's trwała dziesięć minut, dwa razy krócej niż
oczekiwanie na miejscu, gdzie w kolejce stały już trzy inne karetki.
pital przyjmował większość miejskich ran kłutych i postrzałowych,
ększość pobitych żon i ofiar wypadków samochodowych. Tempo
~yło bardzo szybkie przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, ale
tędzy piątkiem wieczór a niedzielą w nocy panowało tu istne
kło.
Z rampy wjechali na wyłożoną białymi kafelkami podłogę, gdzie
trzymali się, by wypełnić formularze. Nowego pacjenta otoczyła
pa pielęgniarek i lekarzy, przez cały czas krzycząc. Ludzie biegali
wszystkich możliwych kierunkach. W pobliżu kręciło się pół tuzina
i ~ ~' ~~ 332 ~ 333
I
gliniarzy. Kolejne trzy pary sanitariuszy z noszami czekały na swoją
kolej.
I 1~Pielęgniarka przechodząca obok noszy,~na których leżał Mark,
zatrzymała się na moment i spytała: - Co mu jest? - Jeden
z sanitariuszy podał jej kartę.
- Nie krwawi - stwierdziła, jakby wszystko inne było nieważne.
- Nie. WyglÄ…da na stres, szok czy coÅ› takiego. To rodzinne.
- Może poczekać. Zabierzcie go do rejestracji. Zaraz tam będę.
Przecisnęli się głównym korytarzem i zatrzymali przy niewielkim
pokoiku. Następna pielęgniarka wzięła formularze i nagryzmoliła coś,
nie patrzÄ…c na chorego.
,: i a , ., - Gdzie jest doktor Greenway? - spytał jeden z sanitariuszy.
- Nie wezwaliście go?
- Cóż, nie.
'~,', ~ ~' - Cóż, nie - powtórzyła i przewróciła oczami. Co za idioci. -
il~~i .: Słuchajcie, tutaj jest piekło. Bierzemy najcięższe przypadki. W ciągu
ostatnich trzydziestu minut na tym korytarzu umarło dwóch ludzi.
Zaburzenia psychiatryczne nie majÄ… tu teraz priorytetu.
i,l,,,', : - Chcesz, żebyśmy go zastrzelili? - spytał jeden z nich i to ją
~'' ~ ~:.i naprawdę rozgniewało.
- Nie. Chcę, żebyście stąd wyszli. Zajmę się nim, ale wy, chłopcy,
po prostu spadajcie.