Już dawniej kilka razy udało mi się wślizgnąć między Żydów pracujących we dnie poza gettem; kontrola nie była ścisła, chyba tylko wariat pchałby...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- ¬-------------------{ACTI_Misc00_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc00_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie nieprzyjaciela!¬-------------------{ACTI_Misc01_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc01_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie wikszo[ci oddziaBów wroga!¬-------------------{ACTI_Misc02_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc02_Text_01_Text1}Masz za zadanie doprowadzi swoich ludzi do fortu!¬-------------------{ACTI_Misc03_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc03_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest przejcie kontroli nad t lokacj!¬-------------------{ACTI_Misc04_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc04_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie tej osady!¬-------------------{ACTI_Misc05_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc05_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie miasta!¬-------------------{ACTI_Misc06_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc06_Text_01_Text1}Masz za zadanie odnalez i zabi tego czBowieka!¬-------------------{ACTI_Misc07_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc07_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona tej lokacji!¬-------------------{ACTI_Misc08_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc08_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona miasta!¬-------------------{ACTI_Misc09_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc09_Text_01_Text1}PLACEHOLDER¬***********************************************************¬* *¬* CAMPAIGN ADVICE *¬* *¬***********************************************************¬-------------------{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Title} Mapa kampanii{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Text1}Oto tereny wokóB Rzymu
- Czy to ojczyzna moze byc kiedyniekiedy, byc i nie byc na przemian? Ojczyzna moze byc tylko kraj stanowiacy nieprzerwalnie teren historyczny narodu, i to teren centralny...
- Najczęściej wolno ci tylko kopiować pliki z serwera, ale często możesz także kopiować własne pliki na serwer do specjalnie w tym celu utworzonego katalogu...
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie majÄ… w miarÄ™ rozwiniÄ™ty przemysÅ‚ – dodaÅ‚ po chwili – bÄ™dziemy musieli sprawić sobie trochÄ™ odtylcowych...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Mimo to na ich widok czterej Neimoidianie nie tylko nie opuścili posterunku przed drzwiami apartamentu wicekróla, ale opuścili broń w geście ostrzeżenia...
- tylko jeden, podczas gdy żydowscy komuniści dostarczyli, jakże licznych zbrodniarzy, wcale nie mniejszych pod względem rozmiarów zbrodniczości od...
- I CZELADNIK A on, wicie, jeszcze jedno, wicie, ma cierpienie, towarzyszu mistrzu: on się kocha w naszym tym perwersyjnym aniołku tylko temu, co ona jest...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Szliśmy Lesznem; ulica ta, dawniej jedna z głównych w getcie, stanowiła obecnie jego granicę. Domy na Grzybowskiej, na Krochmalnej, na Okopowej były puste, ich mieszkańcy zapełnili wagony na Umschlagplatzu, a potem rowy w Treblince. Przez pamięć o nich trzeba było tu wrócić.
Ulicą Żelazną szła kolumna, którą prowadzili niemieccy żołnierze. Zobaczyłem wynędzniałe twarze, przygarbione plecy, podartą odzież „placówkarzy". Uściskałem Mokotowa.
- Powodzenia, Mietek!
Przed wejściem do getta kolumna zatrzymała się; wkoło stali polscy gapie, żebracy, łowcy „beduinów". Skoczyłem naprzód, wtopiłem się w kolumnę, bez słowa przyjęli mnie w swoje szeregi, które natychmiast znów się zacieśniły. Zgiąłem kark i wbiłem oczy w ziemię, przybierając postawę pokornego niewolnika. Po chwili kolumna ruszyła, przeszliśmy przez bramę. Byłem u siebie, w getcie.
Jest opustoszałe, wykrwawione, dogorywa, ale jeszcze żyje. Do naszej kolumny dołączają robotnicy od Toebbensa i Schultza, a doszedłszy do Nowolipek wszyscy się rozchodzą. Ulice pustoszeją, ludzie biegną w milczeniu i znikają w nadchodzącym zmroku, w martwej ciszy spustoszonego miasta. Biegnę także, rozpoznaję trotuary, bramy, odnajduję swoją przeszłość, jak dekoracje spektaklu, którego aktorzy zniknęli. W bramie jakiegoś domu na Dzielnej czatuje grupka młodych ludzi, zaczepiają robotników, podają im ulotki, których niektórzy nie przyjmują, a inni chwytają i szybko wsuwają do kieszeni. Dają ml jedną, po czym natychmiast, nim mogę coś powiedzieć, rozpraszają się; zostaję sam przed tą bramą, na wyludnionej ulicy. Dokoła cisza. Na podwórzu przeczytałem, wchłonąłem ten tekst jak życiodajny chleb, jak przejrzystą źródlaną wodę, jak świeżą krew, którą podaje się rannym:
Żydowska Organizacja Bojowa
Żydzi, niemieccy bandyci nie zostawią was diugo w spokoju. Grupujcie się wokól sztandarów ruchu oporu. Bądźcie ostrożni, ukryjcie wasze żony i dzieci i niech każdy w granicach swoich możliwości przystąpi do walki z hitlerowskimi oprawcami Żydowska Organizacja Bojowa liczy na wasze całkowite poparcie zarówno moralne, jak i materialne. Warszawa -getto, 3 marca 1943. Dowództwo ŻOB
Ucałowałem ten pomięty arkusik i wybiegłem na ulicę. Spotkam ich i odnajdę go, bo on musi być tam, wśród walczących tak jak ja, mój ojciec, który dał mi przykład, który już od pierwszych dni okupacji, gdy spacerowaliśmy w parku Krasińskich, wiedział, jaki los gotują nam Niemcy. Ten tekst to jego głos, a także i mój, gdy tygodniami głosiłem prawdę w Zambrowie, w Białymstoku - nadaremnie.
Nie oświetlone ulice wydają się puste, ale w miarę jak idę, mój wzrok przyzwyczaja się do ciemności i coraz wyraźniej dostrzegam sylwetki zgarbione pod ciężarem worków i desek, przebiegające od domu do domu. Poszedłem ulicą Zamenhofa i wkrótce znalazłem się na rogu Gęsiej. Tu przemawiał do mnie każdy metr bruku, pamiętałem każdą fasadę; tu ustawiały się
kolumny ruszające na Umschlagplatz. Matka, bracia, Rywka, Pola ł Paweł, dawny Paweł sprzed nocy swego upadku, to serce mojego życia, tak już odległego; na tych dachach tuliłem cię do siebie, Rywko, tu krzyczała córka doktora Celmajstera, i na tych dachach Dawid powiedział mi, obejmując mnie ramieniem: „Przedwczoraj aresztowali twojego ojca. Nie mogliśmy nic zrobić". Tu jest serce mojego okrutnego życia. Zatrzymałem się na rogu Miłej i Zamenhofa, spojrzałem w okno, jakby mogła w nim jeszcze stać moja matka, wyciągając ku mnie delikatną, szczupłą rękę, którą machała leciutko, nieśmiało, aby dodać mi otuchy. Zdawało mi się, że widzę jej zamglone niepokojem i smutkiem oczy. Nigdy im nie wybaczę śmierci mojej matki. Nigdy. Szedłem ulicą Miłą, jakbym poruszał się w ciemnej jaskini. Wszedłem na schody pod numerem 23.
Zatrzymuję się, siadam, jakieś cienie przebiegają, ocierają się o mnie. Z podwórza dolatuje stuk młotów, słyszę odgłos spadających na ziemię narzędzi i zgrzyt piły. Schodzę z powrotem na podwórko: od strony Kupieckiej widzę gromadkę ludzi, którzy kopią, cementują. Utworzyli łańcuch i podają sobie wiadra, worki, deski.
- Pomóż, zamiast się przypatrywać.