– Czy wezwać ChÅ‚opców Twardzieli?– Nie, niech robiÄ… to, co zaczÄ™li...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — No, niech mnie nagÅ‚a krew zaleje! — zawoÅ‚aÅ‚ Tay Tay...
- EXT REF1 SELECT lub 1106 EXT REF2 SELECT – na COMM, COMM+AI1 lub COMM*AI1...
- Moulin Leo - Codzienne życie zakonników w Å›redniowieczu (X-XV wiek), 5HIGIENANec alia tonsura quisquam, nisi nobis solita, tonsurari affectat (Niech nikt siê...
- Nie miał czasu myśleć teraz o więźniu, bo gdy kilku ludzi zabrało się do rozbierania martwych kompanów, kłócąc się przy tym o łupy, reszta zaczęła...
- «Och! Wielkie szczęście i wielkie nieszczęście w tym domu! Niebiosa dały syna bezpłodnej, niech będzie błogosławiony Najwyższy! Lecz siedem miesięcy temu...
- - Wy, Ukraińcy, zawsze sobie dziwne miejsca na obronę ojczyzny wybieracie!Stopniowo gdy wino zaczęło działać ich rozmowa wkraczała na coraz bardziej...
- Upakowanie materii żywej w osobne nośniki stało się cechą tak uderzającą i dominującą, że gdy na scenie pojawili się biologowie i zaczęli zadawać pytania na...
- a oficjalnym Koœcio³em, reprezentuj¹cym Papiestwo, zaczê³y zarysowywaæ siê rozbie¿noœci, które zczasem przekszta³ci³y siê nawet w otwart¹ wrogoœæ...
- Małgorzata odwiesiła słuchawkę i jednocześnie w sąsiednim pokoju rozległo się drewniane kuśtykanie i coś zaczęło dobijać się do drzwi...
- Następnie Heydrich zwrócił się do mnie: Niech mi pan powie, Schellenberg, ten Josef Muller miał chyba kiedyś coś wspólnego z pana wydziałem...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Skontaktuj się z Emmą. Sprawdź, czy ona jeszcze pracuje. Jeżeli nie, wezwij ją do biura wraz z innymi naszymi łącznikami. Daj im nadgodziny. Przekaż Emmie listę wszystkich sklepów spożywczych. Jestem pewien, że przestępca nie robił zakupów dla całej rodziny. Trzeba szukać klientów, którzy dużo nie kupowali.
– Nakaz sÄ…dowy? – zapytaÅ‚ Banks.
– Nie bÄ™dzie problemów z uzyskaniem nakazu sÄ…dowego – powiedziaÅ‚ Sellitto. – Ale spróbujemy bez niego. Kto wie? Niektórzy bÄ™dÄ… chcieli współpracować z policjÄ…. Czasami siÄ™ to zdarza.
– SkÄ…d w sklepach bÄ™dÄ… wiedzieć, kto kupowaÅ‚ gicz cielÄ™cÄ…? – zapytaÅ‚a Sachs.
Nie odnosiÅ‚a siÄ™ już z rezerwÄ… do Å›ledztwa, jak do tej pory. WyczuÅ‚ zjadliwy ton w jej gÅ‚osie. ZastanawiaÅ‚ siÄ™, czy jej frustracja jest objawem przerażenia wywoÅ‚anego uciążliwoÅ›ciÄ… i drobiazgowoÅ›ciÄ… Å›ledztwa. To uczucie nie byÅ‚o mu obce. Główny problem, przed którym czÄ™sto staje kryminalistyk – to zbyt wiele dowodów, które trzeba sprawdzić.
– W sklepach wszystkie informacje z kodu kreskowego wprowadza siÄ™ do pamiÄ™ci komputera. Informacje te niezbÄ™dne sÄ… do inwentaryzowania i odnawiania zapasów. Banks, widzÄ™, że masz problem. Powiedz. Teraz już nie można nikogo zesÅ‚ać na SyberiÄ™.
– No, ale tylko duże sklepy to robiÄ…. Poza tym sÄ… setki maÅ‚ych sklepików spożywczych, miÄ™snych – zauważyÅ‚ mÅ‚ody detektyw.
– Dobra uwaga. Jednak nie sÄ…dzÄ™, żeby poszedÅ‚ do maÅ‚ego sklepu. Anonimowość jest dla niego bardzo ważna. Robi zakupy w dużych sklepach.
Sellitto zadzwonił i wyjaśnił Emmie, jakich informacji poszukują.
– Zrób zdjÄ™cie celofanu pod mikroskopem polaryzacyjnym – Rhyme poleciÅ‚ Cooperowi.
Technik włożył niewielki kawałek folii pod mikroskop i zainstalował polaroid. Po chwili Rhyme oglądał kolorowe zdjęcie z szarymi smugami. Nic mu to nie mówiło, ale mogło być wykorzystane do porównań.
Rhyme wpadł na pomysł.
– Lon, potrzebujÄ™ kilkunastu policjantów z oddziaÅ‚u specjalnego, tutaj. Natychmiast.
– Tutaj?! – zapytaÅ‚ Sellitto.
– MuszÄ™ przeprowadzić odprawÄ™ przed operacjÄ….
– JesteÅ› pewny?
– Tak! PotrzebujÄ™ ich.
– Dobrze. – SpojrzaÅ‚ na Banksa, który zadzwoniÅ‚ do Haumanna.
– Co z innymi wskazówkami, podrzuconymi przez przestÄ™pcÄ™, wÅ‚osami, które znalazÅ‚a Amelia?
Cooper wybrał kilka włosów i umieścił je pod mikroskopem fazowym. To urządzenie oświetla próbkę dwoma wiązkami promieniowania przesuniętego w fazie.
– To nie sÄ… wÅ‚osy czÅ‚owieka. Tyle teraz mogÄ™ powiedzieć. Wierzchnie wÅ‚osy.
– Psa?
– A może cielaka? – zasugerowaÅ‚ Banks z mÅ‚odzieÅ„czym entuzjazmem w gÅ‚osie.
– Czy możesz je porównać z wzorcami? – zapytaÅ‚ Rhyme.
Cooper wpisał coś do komputera i po kilku sekundach na monitorze pojawiły się łuskowate włosy wielkości palców.
– DziÄ™ki tobie, Rhyme. Przypominasz sobie bazÄ™ danych?
W czasie swojej pracy Rhyme zgromadził mnóstwo zdjęć mikroskopowych różnych rodzajów włosów.
– Tak. Ale ta baza to byÅ‚y powiÄ…zane grupy zdjęć. Jak je wprowadziÅ‚eÅ› do komputera?
– ScanMaster, JPEG.
JPEG? Co to takiego? Przez kilka lat technologia rozwijała się bez Rhyme’a. Zdumiewające...
Gdy Cooper analizowaÅ‚ wÅ‚osy, Lincoln Rhyme zastanawiaÅ‚ siÄ™ nad pytaniem, które nurtowaÅ‚o go od dÅ‚uższego czasu: dlaczego przestÄ™pca zostawia wskazówki? CzÅ‚owiek jest zagadkowÄ… istotÄ…, ale każdy – gÅ‚upi, mÄ…dry, fanatyczny, okrutny – dziaÅ‚a z jakichÅ› pobudek, kierujÄ… nim jakieÅ› motywy. Lincoln Rhyme nie wierzyÅ‚ w szczęście, przypadek, nieokreÅ›lone impulsy. Nawet psychopaci kierujÄ… siÄ™ logikÄ…, wprawdzie pokrÄ™tnÄ…, ale zawsze logikÄ…. MusiaÅ‚ być jakiÅ› powód, dla którego przestÄ™pca 823 mówiÅ‚ do nich rebusami.
– Mam. Sierść gryzonia. Prawdopodobnie szczura. Sierść zostaÅ‚a zgolona.
– Też mi wskazówka – powiedziaÅ‚ Banks. – W mieÅ›cie sÄ… miliony szczurów. WszÄ™dzie. Co nam to może powiedzieć?
Sellitto zamknął oczy i wymamrotał coś pod nosem. Sachs nie zauważyła jego spojrzenia. Spoglądała na Rhyme’a pytająco. Był zdziwiony, że nie wie, jaką informację chciał przekazać przestępca, ale nic nie powiedział. Nie zamierzał dzielić się teraz przerażającymi wnioskami.
Siódma albo ósma – powinno siÄ™ chyba doliczyć maÅ‚Ä…, biednÄ… Maggie O’Connor – ofiara Jamesa Schneidera byÅ‚a żonÄ… ciężko pracujÄ…cego imigranta, który zapewniaÅ‚ rodzinie skromne mieszkanie przy ulicy Estery na Lower East Side.
Dzięki odwadze tej nieszczęsnej kobiety policja odkryła tożsamość przestępcy. Hanna Goldschmidt była niemiecką żydówką. Cieszyła się dużym szacunkiem społeczności, wśród której mieszkała z mężem i szóstką dzieci (jedno dziecko zmarło przy porodzie).
Kolekcjoner Kości jechał powoli ulicami miasta. Przestrzegał ograniczeń prędkości, chociaż doskonale wiedział, że policja drogowa Nowego Jorku nie zwraca uwagi na takie drobiazgi jak przekroczenie dozwolonej prędkości.
Zatrzymał się na światłach. Spojrzał na kolejny billboard ONZ. Jego wzrok przyciągnęły uśmiechnięte twarze, podobne do tych namalowanych na ścianach jego domu. Po chwili rozglądał się wokół. Przypatrywał się miastu. Czasami był zdziwiony, widząc tak ogromne budynki, gzymsy tak wysoko, szkło tak gładkie, samochody tak lśniące, ludzi tak umytych. Miasto, które znał, było ponure, ciemne, brudne, zadymione, śmierdzące potem i błockiem. Konie mogły stratować, włóczędzy (niektórzy mieli dziesięć-dwanaście lat) mogli napaść i po ogłuszeniu pałką lub gazrurką zabrać zegarek i portfel... To było jego miasto.
Jednak czasami znajdowaÅ‚ siÄ™ w innym mieÅ›cie. ProwadziÅ‚ eleganckiego srebrzystego taurusa XL po gÅ‚adkich ulicach i sÅ‚uchajÄ…c stacji WNYC, denerwowaÅ‚ siÄ™ – jak wszyscy nowojorczycy – że w tym mieÅ›cie nie można skrÄ™cać w prawo na czerwonych Å›wiatÅ‚ach.
Nastawił uszu, gdy usłyszał uderzenia dochodzące z bagażnika. Jednak wokół było tyle hałasów, że nikt nie mógł usłyszeć walenia Hanny.
Zmieniły się światła.